Nic się nie stało

20.05.2011 (23:02) | Patryk Reński | skomentuj (0)
Śląsk po kolejnej udanej passie musiał w końcu przełknąć gorycz porażki. Podopieczni trenera Oresta Lenczyka nie poradzili sobie z zabrzańskim Górnikiem. Mimo że piłkarze Śląska zdobyli w tym meczu więcej goli, to właśnie wrocławianie schodzili z boiska jako pokonani. Po dwóch bramkach samobójczych Tadeusza Sochy i Mariusza Pawelca oraz trafieniu Grzegorza Bonina Śląsk przegrał z Górnikiem 1:3. Honorowe trafienie dla Śląska zaliczył Rok Elsner.


 

Pierwszą groźną akcję w tym meczu przeprowadził Śląsk już w 3. minucie, Antoni Łukasiewicz podał do Sebastiana Mili, a ten nie zdołał przyjąć piłki, gdyby ją opanował, wrocławianie objęliby prowadzenie. Zamiast trafienia gości z gola cieszyli się po chwili piłkarze Górnika. Po dośrodkowaniu Roberta Jeża piłkę głową pechowo odbił Tadeusz Socha i zupełnie zmylił Mariana Kelemena, a ta zatrzepotała w siatce.

Po kwadransie gry do bramki gospodarzy mógł trafić Tomasz Szewczuk. Piłkę do napastnika Śląska z rzutu rożnego dokładnie dośrodkował Mila, Szewczuk uderzył bardzo dobrze, ale piłkę już z linii bramkowej zdołał wybić Grzegorz Bonin. Śląsk zawzięcie dążył do zdobycia gola i w pewnym sensie osiągnął cel, do bramki trafił Mariusz Pawelec, lecz na nie szczęście dla wrocławian było to trafienie samobójcze. Nie popisał się w tej akcji również Marian Kelemen. Bramkarz WKS-u wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu Michala Gasparika i właśnie w tym momencie wpadł na nią Pawelec. Można niejako usprawiedliwić stopera Śląska, bo ten cały czas był naciskany przez Daniela Sikorskiego. Ostatni raz w ligowym meczu wyjazdowym dwubramkową stratę Śląsk odrobił w 1996 roku...w Zabrzu. Wydawało się, że można będzie ten wyczyn powtórzyć, kiedy po fantastycznym trafieniu Roka Elsnera Śląsk zmniejszył stratę do jednej bramki. Wrocławianie zeszli do szatni przy wyniku 1:2, a taką stratę podopieczni trenera Oresta Lenczyka odrobili już choćby w zeszłym tygodniu przeciwko Bełchatowowi.

Na drugą połowę obydwa zespoły wyszły bez zmian. Oprócz zmian personalnych brak było też zmian w przebiegu spotkania. Górnik wciąż przeważał i miał więcej sytuacji do zdobycia gola niż Śląsk. Już w 56. minucie Mariusz Magiera zgubił Tadeusza Sochę na lewej flance i dośrodkował wzdłuż bramki Kelemena, ale na szczęście obrońcy WKS-u szybko oddalili zagrożenie. Chwilę później znów gorąco było w polu karnym wrocławian. Ponownie z lewej strony, ale tym razem Gasparik dośrodkowywał prosto pod nogi Roberta Jeża, Słowak dołożył tylko nogę, lecz piłka o kilkadziesiąt centymetrów minęła słupek.

Kilka minut później piłka trafiła w pole karne do Daniela Sikorskiego, napastnik Górnika stanął przed doskonałą szansą, ale fatalnie spudłował, nie pierwszy zresztą i nie ostatni raz w tym meczu. Minutę później do bramki Kelemena ponownie mógł trafić Sikorski, lecz tym razem efektownie interweniował słowacki golkiper.

Podopieczni trenera Oresta Lenczyka w końcu otrząsnęli się jednak i groźną akcję prawą stroną przeprowadził Marek Gancarczyk, który w ostatniej fazie akcji postanowił strzelić z ostrego kąta na bramkę Adama Stachowiaka, ale bramkarz Górnika zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Mimo zrywu Śląska, ponownie to gospodarze cieszyli się ze zdobytej bramki. Piłkę w polu karnym otrzymał Grzegorz Bonin i nie wahając się ani chwili strzelił mocno w kierunku bliższego słupka bramki Kelemena. 3:1 to już duża przewaga, ale wrocławianie nie poddali się i do samego końca dążyli do odrobienia strat. Inicjatywa w ostatnich 20 minutach należała do Śląska, ale zabrakło nieco szczęścia, aby choć jedną akcję zakończyć zdobyciem gola. W 78. minucie o mały włos do siatki nie trafił wprowadzony w drugiej połowie Cristian Diaz – na drodze piłki stanęła poprzeczka. O dużym pechu może też mówić Marek Gancarczyk, piłka po jego dośrodkowaniu prawie wpadła do bramki, prawie, bo Stachowiak zdołał w ostatniej chwili odbić piłkę na rzut rożny.

Po porażce w Zabrzu, Górnik przybliżył się w tabeli do Śląska. Zabrzanie tracą do WKS-u już tylko jeden punkt. Na szczęście do końca sezonu zostały jeszcze dwa mecze, a więc nie ma się co załamywać, bo wrocławski zespół nadal ma duże szanse, aby awansować do Ligi Europy.

Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 3:1 (2:1)

Strzelcy: Socha 9 – sam., Pawelec 20 – sam , Bonin 69 – Elsner 39

Górnik: Stachowiak – Bemben (90 Zachorski), Banaś, Danch, Magiera, Bonin (77 Przybylski), Marciniak, Kwiek (82 Nowak), Gasparik, Jeż, Sikorski

Śląsk: Kelemen – Socha, Celeban, Pawelec (72 Diaz), Spahić (65 Sobota), Gancarczyk, Łukasiewicz (26 Sztylka), Elsner, Ćwielong, Mila, Szewczuk

Żółte kartki: Danch - Gancarczyk, Sztylka, Sobota

Sędziował: Dawid Piasecki

Widzów: 7200

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane