Kropka nad "i"

29.05.2011 (18:55) | FPP | skomentuj (0)
Śląsk Wrocław zdemolował Arkę Gdynia (5:0) po hat-tricku Argenytyńczyka Cristiana Omara Diaza, golu bezpośrednio z rzutu wolnego Dariusza Szylki oraz "jedenastce" wykorzystanej przez słowackiego bramkarza Mariana Kelemena. WKS sięgnął po trzecie w historii klubu wicemistrzostwo Polski i po 24 latach znów zagra w europejskich pucharach. Jego niedzielni rywale po 3 sezonach opuszczają ekstraklasę.


 

O pierwszej połowie można powiedzieć właściwie tylko tyle, że się odbyła. Na trybunach w ramach protestu trwał happening. Cisza przerywana była skandowaniem przyśpiewek znanych ze skoczni narciarskich i innych miejsc o zupełnie różnej niż futbolowa kulturze kibicowania. W "młynie" grano w siatkówkę, wywieszono transparent o treści "miała być druga Irlandia, jest druga Białoruś". Na boisku działo się równie niewiele.
Zorganizowany doping wrócił, gdy sędziowie i piłkarze czekali na znak do rozpoczęcia drugiej części meczu (wszystkie spotkania tej kolejki ekstraklasy toczone były równolegle). Najwyraźniej pobudzeni tym faktem zawodnicy Śląska już w pierwszej akcji zdobyli gola. Po rajdzie Waldemara Soboty Cristian Omar Diaz znalazł się sam na sam z brazylijskim bramkarzem Arki. Argentyński napastnik gospodarzy strzelił w długi róg i Marcelo Moretto musiał wyciągać piłkę z siatki.
W 63 minucie padła kolejna bramka. Piotr Ćwielong posłał zagranie niemal z bocznej linii, futbolówka wysokim łukiem przeleciała ponad obrońcami gdynian, a Diaz przepięknym uderzeniem głową z kilkunastu metrów umieścił ją lobem tuż przy słupku.
Kilka minut później po dośrodkowaniu Marka Gancarczyka argentyński snajper wyłuskał piłkę od defensorów Arki i z ostrego kąta zaskoczył golkipera przyjezdnych silnym strzałem pod poprzeczke.
Kolejnych goli Diaz już nie strzelił, bo Lenczyk zdjął go z boiska kwadrans przed ostatnim gwizdkiem. Ale jego koledzy nie zamierzali na tym poprzestać. Seria zwodów na przedpolu bramkowym gości Sebastiana Dudka skonczyła się faulem Emila Nolla. Ze stojącej piłki silny płaski i przede wszystkim precyzyjny strzał oddał pełniący funkcję kapitana Dariusz Sztylka.
Krótko po tym Piotr Ćwielong został nieprzepisowo powstrzymany w polu karnym przez Krystiana Żołnierewicza i kiedy już przygotowywał się do strzelania z 11 metrów, podbiegł do niego Amir Spahić i poprosił, aby szansę zdobycia bramki dostał również golkiper Śląska. Kelemen strzelił w środek, ale zmylił swojego vis-a-vis. Po koncowym gwizdku rozpoczęło się istne szaleństwo.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane