Sprali Czarne Koszule

02.10.2011 (16:34) | Krzysztof Banasik | skomentuj (1)
Piłkarze Śląska nie pozostawili złudzeń Polonii Warszawa i pewnie zwyciężyli 4:0 (2:0). Wrocławianie byli do bólu skuteczni i z wyrachowaniem wypunktowali wszystkie błędy Czarnych Koszul. Dzięki zdobytym trzem punktom Śląsk umocnił się na pozycji lidera.


 

Bez kontuzjowanych Dariusza Sztylki, Johana Voskampa i Amira Spahicia, za to z Jarosławem Fojutem i Rokiem Elsnerem, przystąpiła do meczu Czarnymi Koszulami drużyna Śląska. Fojut na boisku Ekstraklasy ostatni raz wystąpił 30. kwietnia w meczu przeciwko... Polonii Warszawa, który wrocławianie wygrali 1:0. W drugiej połowie na murawie pojawił się również inny rekonwalescent Łukasz Gikiewicz.

Piłkarze Śląska zaczęli to spotkanie od szansy Cristiana Diaza, który w 7. minucie gry po ładnym przyjęciu piłki strzelił nad bramką. Od tego momentu na boisku panowali przyjezdni. Wrocławianie nie potrafili dłużej utrzymać się przy piłce, a pod bramką Mariana Kelemena często robiło się groźnie. Najbliżej pokonania Słowaka był Łukasz Piątek, który zdecydował się na strzał z woleja zza pola karnego, ale piłka tylko odbiła się od zewnętrznej części słupka.

Gospodarze rzadko przedostawali się pod bramkę Polonii, ale byli za to bardzo skuteczni. W 25. minucie po rzucie rożnym dla Śląska Piotr Celeban udowodnił, że jest prawdziwym lisem pola karnego. W zamieszaniu w polu bramkowym Polonii to właśnie „Celi” zachował się najprzytomniej i z bliska wpakował piłkę do siatki. Trzeba przyznać, że wrocławianom w tym spotkaniu szczęście sprzyjało pod obiema bramkami. Kilka minut po objęciu prowadzenia piłka po raz drugi spotkała na swojej drodze lewy słupek, tym razem po strzale głową Edgara Caniego.

Jeszcze przed przerwą wrocławianie mieli okazję do podwyższenia prowadzenia, ale Łukasz Madej zmarnował dogodną okazję do pokonania Sebastiana Przyrowskiego. Kiedy trener Jacek Zieliński myślał już nad sposobem na odrobienie jednobramkowej straty, Sebastian Mila postanowił szkoleniowcowi Polonii nieco sprawę skomplikować. Kapitan Śląska już w doliczonym czasie gry na chwilę cofnął się w czasie o 8 lat i przymierzył z rzutu wolnego podobnie jak w meczu Pucharu UEFA przeciwko Manchesterowi City. Były piłkarz Groclinu pokonał dzisiaj swojego ówczesnego kolegę z zespołu, który jako jeden z nielicznych nadal pozostaje wierny swojemu klubowi.

Po zmianie stron Czarne Koszule rzuciły się do ataku, ale nie potrafiły sobie stworzyć żadnej dogodnej okazji do pokonania Kelemena. Pod bramką Śląska raz po raz robiło się niebezpiecznie, ale defensywa wrocławian spisywała się tego dnia bez zarzutu. Poloniści musieli zaatakować i w ten sposób pozostawić luki w obronie, co w 63. minucie powinien wykorzystać Diaz, który mając przed sobą tylko Przyrowskiego strzelił wysoko nad poprzeczką.

Pożegnał się bramką i w identyczny sposób się przywitał. Mowa o Łukaszu Gikiewiczu, który 21. kwietnia doznał złamania kości piszczelowej w meczu przeciwko Wiśle Kraków. Śląsk wygrał tamten mecz 2:0, a wynik ustalił właśnie Gikiewicz. Po ponad pięciu miesiącach przerwy „Giki” pojawił się na boisku w 73. minucie spotkania przeciwko Polonii i już chwilę później przypomniał sobie, jak się strzela gole przy Oporowskiej. Po rajdzie Tadeusza Sochy wrocławianie poklepali sobie piłkę w polu karnym gości, a całą akcję plasowanym strzałem wykończył właśnie Gikiewicz.

To był trudny tydzień dla Dariusza „P” Pietrasiaka, ale podsumowaniem całej sytuacji była jego bramka na 4:0, która dobiła załamanych piłkarzy Polonii. Kto po tym laniu tym razem zasili słynny Klub Kokosa?


Śląsk Wrocław 4:0 (2:0) Polonia Warszawa
25’ Celeban, 45’ Mila, 77’ Ł.Gikiewicz, 90’ Pietrasiak

Śląsk: Kelemen – Socha, Celeban, Fojut, Pawelec – Madej, Elsner, Dudek (85’ Pietrasiak), Mila, Sobota (87’ Cetnarski) – Diaz (73’ Ł.Gikiewicz)

Polonia: Przyrowski – Todorovski, Jodłowiec, Kokoszka, Sadlok – Bonin, Piątek (66’ Sikorski), Trałka, Jeż, Sultes (82’ Przybecki) – Cani

Żółte kartki: Kokoszka (Polonia)
Sędziował Adam Lyczmański (Kujawsko-Pomorski ZPN)
Widzów: 8000

KOMENTARZE
~dąb(r)(2011-10-02 16:57:40)
Ja te zwycięstwo upatruje głównie w grze Sebastiana Mili. Nie od dziś wiadomo że gdy nie idzie (bo pierwsza połowa to kicha) to na ratunek przychodzą stałe fragmenty. Dziś padły 3 takie gole, i to one załatwiły ten mecz.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane