O kółeczkach Sebastiana Dudka

01.11.2011 (14:38) | Andrzej Gomołysek | skomentuj (27)
Podczas meczu Śląska z Podbeskidziem miałem wyjątkowo okazję przebywać na pozaprasowej części trybun. Najwięcej kibicowskich frustracji w zespole Śląska (obok dramatycznie nieskutecznego tego dnia Cristiana Diaza) wzbudzał środkowy pomocnik, ściągnięty kilka lat temu z Promienia Żary. Lista zarzutów obejmowała granie do najbliższego rywala, wszechobecne kółeczka z piłką, spowalniające akcje i przewracanie się przy niemal każdorazowym kontakcie z rywalem. Wydawać by się mogło, że taki zawodnik nie może mieć miejsca w ekipie wicemistrza i lidera Ekstraklasy. A jednak ciągle jest blisko pierwszej drużyny, nierzadko nawet i występuje w podstawowej jedenastce. Po głębszym zastanowieniu w większości przypadków ma to jednak sens.


 

Wróćmy na moment kilka lat wstecz. Kiedy Śląsk grał jeszcze na drugim poziomie rozgrywkowym, nasz bohater grał początkowo dokładnie to samo, co teraz. Okrzepł po pierwszej rundzie i zaczął stanowić ważny punkt drużyny. Początki w Ekstraklasie nie były dla niego łatwe, ale wraz z kolejnymi kolejkami poczynał sobie coraz lepiej. Po przyjściu Sebastiana Mili nie był już głównym rozgrywającym, ale tak długo jak mógł odciążać go z krycia rywali, były reprezentant Polski mógł dogrywać precyzyjne prostopadłe piłki na nabiegających skrzydłowych, zaś Śląsk windowało to w górę tabeli.

O tym jak dobrze się ten system sprawdzał, świadczy sytuacja, kiedy Dudka zabrakło. Śląsk przeszedł na 4-4-2 i wyłączenie z gry osamotnionego Mili powodowało, że nie było komu ciągnąć akcji do przodu. Powrót pomocnika, po uniemożliwiającej mu grę chorobie, spowodował ponowną grę 4-5-1 z tercetem Łukasiewicz - Dudek - Mila w pomocy. Ten pierwszy odpowiadał tylko i wyłącznie za destrukcję, trzeci za rozegranie piłki, starszy zaś z Sebstianów miał za zadanie otrzymać piłkę i rozprowadzić ją tak, żeby nie stracić, czyli w miarę bezpiecznie, a najlepiej jeszcze, aby posunęło to akcję jak najbardziej do przodu. O tym, że potrafi to robić bardzo dobrze, świadczy początek sezonu 2009/2010, kiedy zastępował w tej roli Sebastiana Milę. Zdarzały mu się wtedy momenty gry porywającej (najlepszym chyba przykładem 2-3 z Polonią), pokazujące naprawdę nieprzeciętny talent.

Z biegiem czasu jednak nastała równia pochyła. I Dudkowi i Śląskowi zdarzały się występy coraz gorsze, czego efektem był marsz w dół tabeli, ostatecznie zaś zwolnienie Ryszarda Tarasiewicza. Nieco wcześniej, w związku z kolejnym przejściem na 4-4-2, Dudek stracił miejsce w składzie. Pokryło się to niemal z początkiem zjazdu Śląska do strefy spadkowej. Zbieg okoliczności? I tak i nie.

Taktyka Śląska od momentu awansu do Ekstraklasy właściwie się nie zmieniała. W większości momentów rozegranie akcji opierało się na dograniu piłki do środka, zaś następnie prostopadłym podaniu na zbiegające skrzydło. Rywale zaczęli się do tej gry dopasowywać, kładąc ogromny nacisk na zneutralizowanie centrum, tak by piłka nie mogła trafić do zbyt szeroko ustawionych skrzydeł. W tym momencie tak Dudek, jak i Mila, mieli problemy z rozegraniem piłki. Odległości były za duże, by próbować przerzutów, więc te w większości były niecelne. Mimo to młodszy z Sebastianów nadal ich próbował, choć efekty były coraz gorsze. Starszy jednak nadal grał swoje, starając się nie dopuścić do strat. Ponieważ jednak dograć nie było komu - musiał holować piłkę, robiąc z nią kolejne kółeczka i opóźniając rozegranie, z którego prawdopodobnie i tak nic by dobrego wyjść nie mogło.



Wiąże się to z ryzykiem. Gdy piłkę ma się długo, ktoś się pokusi w końcu o odbiór. Rywale dostrzegali, że Dudka warto zaatakować ostrzej, gdyż nie trzyma się zbyt mocno na nogach, a że środek dość często jest odcięty, nie będzie miał możliwości, by piłkę oddać. Tak więc do kółeczek doszła ogromna ilość kontaktów z murawą i niestety strat. Przy kolejnym przejściu na 4-4-2 jedynym rozgrywającym pozostał Mila. Skutek był tragiczny, o rozegranie było jeszcze trudniej, bo w środku graczy było jeszcze mniej, zaś były reprezentant Polski mimo umiejętności szybszego reagowania niż jego starszy kolega, ze swoimi zadaniami podołać nie mógł. Po zmianie szkoleniowca, Orest Lenczyk zmienił ustawienie najpierw na 4-4-2 z dwójką defensywnych pomocników, zamiast kurozalnego diamentu z szerokimi skrzydłami. W pierwszym składzie swoje miejsce znalazł Dariusz Sztylka, który pozostał w nim także po przejściu na 4-2-3-1. \"Rubik\" do końca sezonu zanotował zaś już tylko dwa występy, wchodząc w obu przypadkach w 79. minucie meczów z Koroną i Arką przy Oporowskiej.

Wydawało się, że chwile Dudka na Oporowskiej są policzone. Nieoczekiwanie jednak wrócił do składu na początku obecnego sezonu. Śląsk jest liderem, przeszedł dwie rundy europejskich pucharów, więc decyzji tej bronią wyniki, kibice zaś dwukrotnie wybierali go na piłkarza meczu. Dudek z ofensywnego pomocnika został ostatecznie przekwalifikowany na człowieka od czarnej roboty w środku. I tu dochodzimy do sedna.

Swego czasu pochodzący z Żar pomocnik pełnił bardzo dużą rolę w rozegraniu. Obecnie o takiej nie ma już mowy, bo specyfika jego pozycji jest inna. Musi dość mocno zbalansować swoją grę między defensywną i ofensywą. Jako zastępujący de facto na pozycji i w zadaniach Sztylkę lub Każmierczaka nie może pozwolić sobie na zbyt wiele ryzykownych zagrań i strat, musi też więcej biegać, żeby zamykać krycie. Problem w tym, że nie jest to rzecz, w której będzie się czuć naturalnie, przez naście lat grając co innego. Trudno jednak mieć pretensje o sposób, w jaki wywiązuje się ze swoich zadań. Cięzko powiedzieć, żeby w którymś z meczów błyszczał, trudno powiedzieć, żeby w jakimś zawiódł.

Zresztą - ciężko by było zrobić z niego teraz playmakera. Być może w sytuacji, kiedy szeregi rywala są luźne, a czasu na rozegranie sporo (tak jak np. w meczu z Wisła w zeszłym sezonie na Oporowskiej - ostry pressing gości na połowie Śląska, ale im dalej, tym łatwiej). Dudek posiada jak na polskie warunki bardzo dobrą techniką. Widać to przy dłuższych podaniach, gdy ma na nie więcej czasu, widać było po idealnie przymierzonym strzale z Dundee, kiedy mógł sobie na to mierzenie pozwolić.



Widać wreszcie po wykonywaniu karnych, w których radzi sobie naprawdę doskonale, co bierze się z tego, że ma umiejętności, żeby bez presji czasu i miejsca zagrać dokładnie to, co sobie wymyśli.



Gorzej, kiedy czasu i miejsca brak. Nieudane zagrania biorą się z dwóch rzeczy - albo głowa pomyśli dobrze, a noga nie jest w stanie tego wykonać, albo noga ma potencjał, żeby coś wykonać, ale głowa nie zdąży pomyśleć (przypadki kiedy i głowa nie zdąży pomyśleć i noga nie umie wykonać optymistycznie w profesjonalnej piłce pomińmy). U Dudka problemem jest ta druga rzecz, jeśli coś sobie zamyśli na czas - zagra to bardzo dobrze. Nierzadkie są jednak sytuacje, że po prostu nie zdąża. Kilkanaście miesięcy temu notował doskonałe występy, bo rywale jeszcze nie rozpracowali Śląska na tyle dobrze, żeby temu zaradzić. Dziś Dudek ma na rozegranie połowę czasu co kiedyś i stąd zamiast prostopadłych piłek do przodu, biorą się kółeczka z piłką i jej wycofywanie. W dodatku jest bliżej własnej bramki niż kiedyś, więc musi się skupić na tym, żeby piłki nie stracić.


Problem Dudka wśród obserwatorów jest taki, że nie gra tego, do czego predestynowałaby go bardzo dobra technika użytkowa. Natomiast w obecnym składzie Śląska jest konieczna w jego wykonaniu bardziej rzemieślnicza robota. Ktoś tę piłkę musi odebrać na własnej połowie, rozruszać nieco szeregi rywala, nie tracąc przy tym futbolówki. Pada na niego. Inna to rzecz, że trudno powiedzieć, jak poradziłby sobie jako główny rozgrywający. Czasu i miejsca na rozegranie coraz mniej, zaś jako się rzekło, pomocnik z Wrocławia nie zawsze zdąży pomyśleć o zagraniu, jakie mógłby i umiałby wykonać. Prawdopodobnie w meczach, w których rywal pokazałby otwartą piłkę, mógłby jeszcze nieraz błysnąć. Tylko, że rywale już dawno odkryli, że aby ze Śląskiem ugrać punkty, trzeba maksymalnie zablokować środek i czekać na swoje szanse. A taka sytuacja powoduje, że Dudek musi grać mało widowiskowo, wykonując mało efektywną, ale jednak potrzebną pracę.

KOMENTARZE
Jedrzej_IV(2011-11-04 23:02:58)
@jad
Ale nie jest usprawiedliwieniem dla grania szeroko w pomocy fakt, że boczni obrońcy są za słabi do przeprowadzania akcji oskrzydlających. Spahić i Socha dają sobie z tym radę, gdyby jeszcze ten drugi grał przytomniej z tyłu to trudno byłoby mieć większe zarzuty. Też kwestia podejścia, nie musisz się zgodzić, ale ja wolę akcje oskrzydlające przez nie do końca do tego przygotowanych obrońców z trzymającym względne odległości środkiem niż rozstrzeliwanie środka na boki. A co do "długo nie będziemy mieć" - mam nadzieję, że zamiast kolejnego środkowego, klub kupi kogoś na tę pozycje.

A z Górnikiem racja - była katastrofa, ale nie była to moim zdaniem wina braku skrzydłowych. Tam asekuracja zawodziła właściwie wszędzie. Gdyby środkowi w momencie jak Górnik miał piłkę asekurowali boki, problemu by nie było. Nota bene, rola środkowych w defensywie dużo by się od skrzydłowych nie różniła. Jak się nie ma piłki, to w obu przypadkach chodzi o asekuracje i zabezpieczenie akcji jeśli idzie bokiem. O pozycji skrzydłowego w obronie mówić więc jeszcze trudniej, kiedy dąży się do tego, żeby maksymalnie zacieśnić szeregi.
jad(2011-11-04 13:53:07)
@Jedrzej_IV
pisząc o braku skrzydłowych przy ustawieniu 4-2-3-1 piszesz chyba o teoretycznych dywagacjach, a pomijasz naszą śląskową rzeczywistość. Nie mamy (i długo mieć nie będziemy) bocznych obrońców zdolnych do zrównoważonej gry w ofensywie i defensywie. Dlatego nasza gra musi być zrównoważona, a zadania rozłożone na skrzydłowego i bocznego obrońcę. Zadania nie tylko ofensywne, o których piszesz (o defensywie zapomniałeś, bo inaczej dostrzegłbyś, że asymetria w grze skrzydeł jest tylko pozorna), ale i defensywne.
Dla kontrastu z meczem z Lechem polecam mecz z Górnikiem Zabrze. Nasi zawodnicy byli niemiłosiernie ogrywani na skrzydłach przez ligowych debiutantów, właśnie dlatego, że trener Lenczyk postanowił grać bez skrzydłowych.
~Sara(2011-11-03 13:59:41)
Co do naszej perełki Sebastiana Dudka to trzeba powiedzieć że przez te parę lat zostawił kawał dobrej gry Widziałabym żeby to ten zawodnik został w Śląsku i z tym klubem zdobył mistrzostwo Polski Hej ŚLĄSK bo o drugiego będzie trudno trener zarząd do rozmów
~Wywiadowca(2011-11-02 21:45:13)
Był kiedyś taki piłkarz Kazimierz Deyna,reprezentant Polski.Jego gra denerwowała wielu kibiców.Wykonywał kółeczka,spowalniał grę,ale miał piękne uderzenia na bramkę z różnych pozycji.Doceniono jego talent po jego śmierci.Dudek gra podobną piłkę,bo Kazia i Sebastiana oglądałem podczas meczów, mają tę samą mentalność gry.Do cenimy Dudka za życia bo to wyjątkowy talent.
~chris79(2011-11-02 17:20:42)
Zawsze lubiłem Dudka, uważam, ze ma spore umiejętności, a w pierwszej rundzie w ekstraklasie z Milą klepali przeciwników aż miło. Zgadzam się z większością tez autora - mi rola Dudka trochę przypomina to, co gra w Arsenalu Arteta. Proszę zwrócić uwagę, że również krytykowany przez kibiców,a Wenger nie wyobraża sobie zespołu bez niego, zawsze od 1. minuty. Oni mają nie tyle może odebrać piłkę (to robi Song, u nas Elsner), choć to też z racji pozycji jest ważne - ale mają po przejęciu \"zaopiekować się \" piłką, tak, żeby nie stracić i jeśli się da - podać do przodu bądź do rozegrania (Ramsey/u nas Mila) bądź na skrzydło (Gervinho i Walcott/u nas Madej i Sobota).
Jedrzej_IV(2011-11-02 16:27:17)
@jad
Z punktu widzenia całości tekstu - mniej niż minimalne, no ale niech będzie: Nie napisałem, że szerokie skrzydła są kuriozalne. Kuriozalne jest "diamentowe" 4-4-2 z szerokimi skrzydłami, które proponował Tarasiewicz. W tym ustawieniu jest za mało graczy w środku, żeby to oni mieli zapewniać szerokość. Mieli to robić boczni obrońcy, tymczasem w Śląsku robili to skrzydłowi, których w tym ustawieniu być w ogóle nie powinno.

Przy 4-2-3-1, aktualnym ustawieniu Śląska, skrzydłowych jako takich nie ma. Za ataki na flankach powinni odpowiadać boczni obrońcy i to oni mają robić przewagę. Środkowi natomiast mogą schodzić jak najbardziej na skrzydło, ale nie po to, żeby napędzać tam akcje, bo przy przewadze rywala braknie ich w środku. Śląsk grał w tych meczach dobrze skrzydłem, ale jednym. Bardzo często szerokość robi Socha, bardzo rzadko Pawelec, co wynika z ich indywidualnych charakterystyk. W meczach o których mówisz wypadało to bardzo dobrze, ale teraz powoli łapię wrażenie, że rywale w defensywie kładą większy nacisk na prawą stronę Śląska, wiedząc, że akcji po lewej będzie mniej i będą mniej groźne. Zobaczymy jak się to rozwinie.
~buszmen85(2011-11-02 15:33:58)
Samo przesuwanie to nie czarna robota w defensywie! Wystarczy policzyć ile Dudek miał strat a ile odbiorów w meczu z Lechią...
jad(2011-11-02 15:08:32)
piszesz o kuriozalnym ustawieniu z szerokimi skrzydłami, nie jest to więc minimalne zahaczanie. wskazuję Ci pewne prawidłowości, które w grze Śląska występują (moim zdaniem). grając skrzydłami ograliśmy i Lecha i Polonię dlatego uważa, że warto iść tą drogą. jak chcesz to się do tego rzeczowo odnieś, a jak nie to faktycznie nie dogadamy się.
Jedrzej_IV(2011-11-02 14:50:24)
@jad
I tak już od chyba dwóch lat debatujemy, ja uważam, że Ty przeceniasz rolę skrzydeł w grze, Ty uważasz, że nie doceniam. Nawet jak tekst gdzieś tylko minimalnie o to zahacza. Nie dogadamy się ;)

Pozdrawiam
AG
jad(2011-11-02 12:01:14)
radziłbym autorowi przeanalizowanie najlepszych spotkań Śląska w tym sezonie i skonfrontowanie sposobu gry z tymi nieudanymi. Może uda się autorowi dostrzec, że siła Śląska tkwi w skrzydłach, a kuriozalne ustawienia to 7 obrońców (jak z Wisłą zeszłej wiosny) lub 5 środkowych pomocników (jak z Rapidem we Wrocławiu).
Dobrze byłoby też gdyby autor zwrócił uwagę na postawę bocznych obrońców wtedy gdy Śląsk gra szeroko na skrzydłach i postawę tych samych zawodników, wtedy jak Śląsk grał bez skrzydłowych.
~gaax(2011-11-02 11:23:24)
Nieco zbyt optymistycznie. Nie mam nic do Dudka, dużo dobrego dla Śląska zrobił, tak jak wielu innych. Nie jest jednak zawodnikiem z podstawowego składu, ani też perspektywicznym. Jego rola w Śląsku może być tylko jedna - zmiennik w środku pola. Sztylka niemal na pewno skończy w tym roku karierę, warto byłoby mieć ciągle Dudka w zanadrzu. Jednak jemu marzy się stała gra, a na to w Śląsku liczyć nie może. Szkoda, że nie chce tego zaakceptować, ale jego wybór. Gdziekolwiek nie pójdzie będzie musiał o miejsce w składzie walczyć i nie wiadomo czy sobie poradzi. Lepiej dla niego będzie jeśli zostanie w Śląsku.
~Bary(2011-11-02 10:06:44)
Przyznam szczeże że Dudek to taki cichy bohater meczy Śląska skromny ale bardzo pracowity i co dużo mówić zawsze w ważnych meczach dał znać o sobie rzuty karne spokój opanowanie ile stałych fragmentów wykonuje Śląsk po faulach na Dudim awans do Ekstraklasy bramki Dudiego w Poznaniu Puchar ekstraklasy Puchary Szkocja życzę Dudiemu dużo zdrówka i może Trener jeszcze postawi na dwóch ofensywnych pomocników dwóch SEBASTIANÓW
bielu6(2011-11-02 04:04:42)
Wasiluk w meczu z Lechia rzeczywiscie czyscil pole karne ale nie widzialem ani jednego wybicia, ktore byloby kontrolowane. Pilka latala we wszystkie strony i nigdy nie bylo wiadomo pod czyje nogi ona spadnie.
Co do Dudka to jego koleczka mi nie przeszkadzaly poniewaz nie tracil przy tym pilek i czesto wymuszal faule, a stale fragmenty to zawsze zagrorzenie dla rywala. Poza tym byl bardzo dobry w defensywie gdzie spokojnie odbieral pilki, ktore rozdzielal lub holowal nie tracac (wydaje mi sie) zadnej.
Odbiory czy "koleczka" Dudka uspakajaly mnie bo wiedzialem, ze Lechia akcji juz z tego miec nie bedzie ale jak Wasiluk wybijal pilke z pola karnego to z przerazeniem patrzylem gdzie ona spadnie.
Podsumowywujac - Dudek jako defensywny pomocnik jak najbardziej sie sprawdza. Jest pewny w odbiorze i nie traci pilek. Potrafi rowniez zagrac do przodu ale zgadzam sie z autorem Jedrzej_IV - zbyt wolno.
Wasiluk wybije pilke z pola karnego to jego duzy +. Moze przydatny w meczach z niektorymi rywalami ale czy to nie tylko dla tego, ze jest wysoki i umie skakac?
Nie ma co sie krzywic w koncu pkty sa wiec to trener ma racje wystawiajac sklad. Szczegolnie, ze Slask to nie zlepek gwiazd, a jednak jest na czele tabeli.
Pozdrawiam
~do polska tb(2011-11-02 00:01:34)
widze ze sie znasz...a na jakiej podstawie oceniasz wasiluka? w tym meczu byl jednym z lepszych
Exathil(2011-11-01 23:30:47)
żałuję, że Pepe nie gra. Niezły wiatr robi, napewno szybszy od Dudka i lepszy technicznie, niestety strasznie nurkuje
~luk2902(2011-11-01 22:32:30)
jak ktoś mówi ze Wasiluk to tragedia to niech szachy komentuje, pozdrawiam
PolskaTB(2011-11-01 20:02:22)
To może doceńmy od razu Wasiluka, jaki on jest zajebisty i jak raz na jakis czas uda mu sie wykonac "czarna robotę" tzw. wybic pilkę na oślep z pola karnego?
Nie jest to może dobry przykład bo Wasiluk w Śląsku to tragedia ale takie kułeczka tyle, że jednocześnie skuteczniejsze i popychające grę do przodu robi nasz "pepe", który ostatnio nie gra.
~xwksx(2011-11-01 19:47:54)
Chmm..Jeśli wiadomo od X spotkań jak grać ze Śląskiem i każda napotkana kapela muruje środek, to czemu ciągle gramy tak samo? Nie ważne czy to Wisła czy zamykająca tabelę Cracovia. Wcześniej skrzydła jakoś wyglądały a teraz oprucz nie zawsze udanych rajdów Waldzia jest straszna padaka. Brakuje wejść Sochy i Spachica a rozprowadzenie akcji jest naprawdę powolne. Nie mam nic do samego Dudka ale te slabości najbardziej obnażają nasi ligowi średniacy (patrz mecz z GKS'em). Pomysł na artykuł bardzo fajny. Jak jesteśmy przy temacie to proponuje wrzucić Cetnara na ruszt. Dopiero będzie dyskusja :)
~Luca Rossetti(2011-11-01 18:42:52)
Ciekawy artykul o jednym z moich ulubionych zawodnikow w Slasku. A juz myslalem, ze nikt go nie docenia!
~Krzysztof(2011-11-01 18:28:35)
Dudek to jeden z lepszych graczy Śląska,bardzo często niedoceniany.
~w1k2s3(2011-11-01 18:14:48)
Piszecie że Dudek robi kółeczka owszem tak jest ale w takim bądż razie Mila kręci się w kółko i nikt tego nie widzi!! Przecież Mila jeszcze bardziej spowalnia akcje i do tego prawie po każdym kółku traci piłkę!!
Tobi(2011-11-01 18:05:24)
heh jak można źle się wypowiadać o \\\"kółeczkach\\\" Dudka.. nie wzieliście pod uwagę, że nasza Ekstraklasa jest wolna, że gdyby nie kółeczka Dudka i waszym zdaniem nie potrzebne wstrzymywanie akcji to wtedy Mila nie miałby okazji na prostopadłe podania? Wiadomo jak każdy i Dudek ma słabsze dni.. Ale niestety kibice lubią tylko ofensywnmie usposobionych zawodników.. Dla mnie Dudek to facet od czarnej roboty, którego nie każdy kibic doceni na boisku..
~Kostek(2011-11-01 17:54:23)
Bardzo rzeczowy artykuł, który odsłania taktyczne niuanse, których przeciętny widz w ferworze emocji nie widzi. Na dodatek z intrygującym, fajnym tytułem. Dołączam się do przedmówców - fajnie byłoby przeczytać właśnie podobny artykuł, który by brał pod lupę grę konkretnego zawodnika, np. właśnie: Pawelec-Spahić albo Diaz-Voskamp. Może przydałby się jakiś o artykuł o "perełkach" z Młodej Ekstraklasy? Ciekawe, czy którykolwiek miałby teraz zadatki na wejście do pierwszej drużyny (oczywiście poza sytuacją plagi kontuzji, kartek, itp.)
siedemB(2011-11-01 16:12:45)
Dudek i jego wiecznie zabrudzone spodenki :D
~wezel80(2011-11-01 15:34:41)
Dudek zdecydowanie był najlepszym zawodnikiem w tym spotkaniu.Bardzo udany mecz.
Jedrzej_IV(2011-11-01 15:27:23)
@Exathil
Przy najbliższej okazji planuje raczej Diaz vs Voskamp. Ale też ciekawa sugestia, wezmę pod uwagę ;)

Pozdrawiam
AG
Exathil(2011-11-01 15:13:00)
Panie Andrzej wziąłbym pod lupę Pawelca i Spahica..
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane