Śląsk 0-1 Wisła: Pareiko bohaterem Wisły

25.11.2011 (22:35) | Michał Zachodny | skomentuj (9)
Przed spotkaniem jego stawka dla Wisły Kraków była niejako ukryta pod szyldami, że to obecni liderzy Ekstraklasy będą faworytami, nie mistrz Polski. Tymczasem kto tylko spojrzał w tabelę ligową wiedział, że przegrywając ten mecz Biała Gwiazda znajdowałaby się na półmetku sezonu aż trzynaście punktów za Śląskiem. Niewielu jednak zastanawiało się wraz z pierwszym gwizdkiem Marcina Borskiego, czy odpowiedni rezultat zadecyduje o losie obecnego sztabu szkoleniowego i zespołu Wisły.


 

Kazimierz Moskal desygnował do gry Genkova, Jirsaka i Czekaja od pierwszej minuty w zimny piątkowy wieczór na wypełnionym stadionie Śląska. Z kolei w bramce gospodarzy dobrze spisującego się Gikiewicza zastąpił wracający do wyjściowej jedenastki Kelemen, a pauzującego za kartki Elsnera Kaźmierczak, dla którego to był pierwszy mecz ligowy w tym sezonie, który zaczynał na boisku, nie na ławce.

Początek meczu wskazywał na to, że Wisła doskonale zdawała sobie sprawę ze stawki meczu – dwukrotnie do dobrych sytuacji dochodził Nunez, a i gra Białej Gwiazdy mogła się podobać. Dobre kombinacje stwarzały im wiele miejsca na lewym skrzydle, aktywny był Iliev, lecz zawsze na posterunku był Kelemen. Gospodarze opanowali sytuację po kwadransie, gdy Diaz z dystansu próbował zagrozić Pareice, lecz Estończyk efektownie wybronił jego uderzenie. Chwilę potem dalekim zagraniem na wolne pole popisał się Wilk, wydawało się przez chwilę, że Kelemen źle ocenił sytuację, ale w ostatniej chwili nabił szczęśliwie piłkę o nogi Genkova i ten nie dostał szansy na otworzenie wyniku.

Po emocjonującym starcie przy głośnym dopingu fanów spadło tempo samego meczu, lecz to Śląsk wtedy był w przewadze. Dobrze w środku pola rozgrywali piłkę pomocnicy gospodarzy, a efektownymi rajdami starali się popisywać skrzydłowi. Szkoda, że brakowało ostatniego podania – po stronie gości za to szwankowało wykończenie akcji. Nunez, Iliev i Wilk mogli, a nawet powinni jeszcze przed przerwą przynajmniej raz umieścić piłkę w siatce. Większość zagrożenia stwarzanego przez Śląsk kończyła się na strzałach z dystansu, choć raz po pięknej klepce Soboty z Milą, ten pierwszy z ostrego kąta posłał piłkę obok słupka. Zdecydowanie najefektowniej grającym piłkarzem był Iliev, który raz po raz popisywał się zagraniami piętą.

Do drugiej połowy Śląsk przystąpił z jedną zmianą, Ćwielonga zastąpił Madej. Mocniej zaczęli gospodarze, ale trwało to tylko kilkadziesiąt sekund, ponieważ do głosu doszła Wisła. Na prawej stronie, pod polem karnym Śląska piłkę utrzymywał Genkov, sprytnie zastawiając się przed Sobotą – gdy wepchnął Wrocławianina do szesnastki, obrócił się z piłką, minął go zwodem i dał się sfaulować. Pewnym egzekutorem jedenastki był Rafał Boguski i Śląsk znalazł się w trudnym położeniu zaledwie w kilka minut po restarcie.

Odpowiedź była dobra, lecz nieskuteczna. Sobota robił co mógł by zrehabilitować się za swój faul, ale jego dobre i sprytne zagranie na piąty metr spartaczył Diaz, strzelając nad bramką, gdy kibice widzieli już piłkę w siatce. Po chwili to właśnie niski skrzydłowy uderzeniem głową starał się pokonać Pareikę., ale golkiper Wisły znów był na posterunku. Po kwadransie odgryzła się Wisła, znów Nunez na lewym skrzydle znalazł się niepilnowany, lecz Kelemen nie dał mu się pokonać i tym razem.

Śląsk się jednak nie poddawał i ciągle groźnie atakował i gdy wywalczył sobie rzut wolny przy narożniku boiska wydawało się, że nic nie powstrzyma Wrocławian przed wyrównaniem. Niestety, Wisła miała w bramce tego dnia wybitnie dysponowanego Pareikę, który jakimś cudem zatrzymał kapitalne uderzenie przewrotką Diaza z kilku metrów. Gdy został kwadrans do końca ponownie swoje winy odkupić starał się Sobota, który urwał się obrońcom, wpadł w szesnastkę, ale pod presją zdołał oddać lekki i niecelny strzał.

Gdy do końca meczu pozostało niewiele ponad dziesięć minut, kolejnych zmian dokonali obaj szkoleniowcy – Moskal wpuścił oczekiwanego przez kibiców Białej Gwiazdy Patryka Małeckiego, a za chorującego w tygodniu Milę wszedł Voskamp. Wraz z upływem czasu gra gospodarzy starała się jednak nerwowa, mało składna. Wisła starała się atakować tylko z kontry, blokując dostęp do własnej bramki jak największą liczbą graczy. Po jednej z takich akcji Kelemen uratował Śląsk świetną interwencją, ale po drugiej stronie boiska szans zabrakło. Wisła dowiozła zwycięstwo, a gospodarzom zabrakło wykończenia, bo na pewno nie sytuacji do zdobycia w tym meczu punktów.

Śląsk Wrocław 0-1 (0-0) Wisła Kraków
Bramka: Boguski 50’

Śląsk Wrocław: Kelemen; Celeban, Fojut, Pietrasiak, Pawelec; Dudek, Kaźmierczak, Mila (79’ Voskamp), Sobota (ż, 87’ Socha), Ćwielong (46’ Madej); Diaz.

Wisła Kraków: Pareiko; Paljić (ż), Lamey, Czekaj (74’ Chavez), Diaz; Nunez (ż), Jirsak (ż, 69’ Garguła), Wilk (ż); Genkov, Iliev, Boguski.

Sędzia: Marcin Borski
Widzów: 42000

KOMENTARZE
~Łukasz(2011-11-26 17:40:17)
bardzo mnie raziła brak zegara ok.70 minuty dopiero pojawił się na telebimach ale na tak wielkich ekranach żeby nie było fajnej grafiki wielkie herby z wynikiem to porażka
Lukasz_Cro(2011-11-26 11:14:10)
Gloryfikowanie i psalmy pochwalne nad grą Wisły śmieszą i dziwią zarazem. Wisła może lepiej rozgrywała piłkę, ale pisanie o bezradności Śląska jest idiotyczne albo pisze to ktoś kto słuchał meczu w Radio. Śląsk grał poprawnie i dobrze. Stworzył więcej sytuacji niż Wisła, która z całym szacunkiem do przyjaciół z grodu Kraka miała może 2 sytacji licząc z karnym. Nunez to cholerny oszust i zapewne tylko u nas gwiżdze się takie karne. Wyskok z dwóch nóg niczym Adaś Małysz. Cała Anglia się śmiała jak trzymał się za twarz po podmuchu chłodnego powietrza podczas meczu z Fulham. Teraz nabrał sędziego na potknięcie o niewidzialną barierkę. Oszust i tyle. Nad takimi sytuacjami w Polsce przechodzi się do porządku dziennego, natomiast na Wyspach wybuczeliby kibice jego drużyny. Nauka dla Waldka na następnych parę lat.
Mieliśmy conajmnie 3/4 sytuacje, które powinny zakończyć się golem. Szkoda tym razem nie wyszło. Najbardziej zawiódł Cetnarski. Tak Cetnarski. Widać, że nie jest w tej chwili zastąpić nawet chorego Mili.
Gratulacje dla Wisły, a dla naszych szacunek bo zagrali 100 lepiej niż z Lechią.
~johnny(2011-11-26 11:09:04)
Co wy piszecie?! Przecież Śląsk jest na 1 miejscu, powinniście się cieszyć, tak jak ja się cieszę za was! Pozdro z Krakowa! Wisła i Śląsk!
~MariuszEm(2011-11-26 10:20:52)
Jeśli chodzi o sam mecz, to był dość dynamiczny. Sobota miał stu % akcję, ale popisał się pareiko, po tym była nakładka w polu karnym, ale nie popisał się sędzia.
Brawa dla zarządcy stadionu, za to, że nie był wyświetlany nigdzie ani czas, ani wynik meczu. Na Oporowskij przynajmniej z tym nie było problemu... Zacznijcie używać mózgów drodzy organizatorzy!
~Lolo(2011-11-26 09:41:47)
Ufok co do Diaza to się mylisz. Spójrz na taktykę Lenczyka i zobaczysz skąd tak mało goli. Nie gramy w spósoób gwarantujący stwarzanie kilku bramkowych sytuacji zwłaszcza przy tak zmiennej formie naszych skrzydłowych i zwłaszcza w meczach u siebie. A Diaz nie zawsze strzeli coś z niczego jak w Chorzowie.
Poza tym jakie 15 meczy?Śląska?Diaza?
Wczoraj fakt jednego gola powinien strzelić. Tylko czy gdyby miał skuteczność bliską 100% to grałby w Śląsku?
Co do stadionu to Twoje argumenty mnie nie nigdy przekonają. To są zawodowcy! Murawa jeszcze tak(zwłaszcza,że nasza jest bardzo zraszana) ale nie stadion.
Pozdrawiam
radovanovic(2011-11-26 03:19:12)
Oby WKS sie w koncu obudzil izaczal wygrywac na nowym stadionie.
Nie dziwie sie im bo tez bym pewnie byl spiety przy takiej publice.
Nie maja pomyslu na gre ;/
ufok(2011-11-26 00:02:12)
Czy wygrywasz czy nie ja i tak kocham Cię...

@Konseser
Jesteś koneserem ale czego?Bo chyba nie futbolu?
Gdybyś był koneserem futbolu to byś przed meczem z Lechią i Wisłą wiedział,że więksi od Śląska nierzadko mieli długo problemy z przystosowaniem się do nowych warunków.
W Śląsku o czym pisałem przed dwoma ostatnimi meczami PRZED MECZEM był ten problem,że piłkarze grali dotychczas dla 8,3k a teraz musieli zagrać i sprostać oczekiwaniom 5 razy większej publiki.
Wybacz ale na Ciebie nie przewiduję więcej czasu.
===
Śląsk zagrał lepiej niż z Lechią ale niestety nie wystarczyło to nawet do punktu.
Zimą chyba będzie trzeba kupić napastnika, bo o ile długo byłem wyrozumiały dla Diaza i go broniłem, to po dzisiejszym meczu,a jestem przekonany,że nie jestem osamotniony, mocno po nim pojadę.
15 meczów i 3 bramki napastnika?TO JEST DOPIERO NIEPOROZUMIENIE!
Na chwilę obecną nie widzę szans,żeby z nim wywalczyć majstra. A Voskamp sporo uwag zbiera prawie w każdym meczu od Lenczyka, więc widać,że nie mamy napastnika z prawdziwego zdarzenia.
Jakby Diaz skończył z narzekaniem, a zabrał się do roboty wzorem Rybusa, to walczyłby teraz o koronę króla strzelców, bo potencjał ma b.duży. Tylko co z tego?
Rybus gra ostatnio jak z nut i dojrzał, a Diaz coraz bardziej irytuje coraz więcej ludzi(niemało irytował już wcześniej).

PROBLEM JEST Z NOWYM STADIONEM. Potrzebujemy niestety czasu by piłkarze się z nim oswoili. Niestety przeciwników mamy na wiosnę kolejnych niełatwych:Ruch i Legię. I tu może być problem, jeśli zimą nie dokupimy dobrego gracza w środku pola w grze 1 na 1,w małej gierce(która coraz lepiej wychodzi Legii).
No i mentalnie gotowego do walki o najwyższe cele przy b.licznej publice. Lenczyk wyciska z tych zawodników co max juz praktycznie wszystko, dużo więcej się niestety już nie da.

Arsenal,mimo,że nie miał aż takiego przeskoku widowni po opuszczeniu Highbury, a był FINALISTĄ LM poprzedniego sezonu, na nowym obiekcie wygrał w 1. sezonie tylko 12 z 19 spotkań, przegrywając jedno.
Na nowym obiekcie miał to szczęście,że na początku nie grał z mocnymi, a Śląsk już w 2-gim meczu trafił na Wisłę, mistrza Polski.
Takich przypadków historia futbolu zna b.wiele.

Nawet Śląsk miał problem z nowym stadionem w przeszłości. Jak się pierwszym razem przenieśli na Olimpijski to wyniki były tak złe,że chcieli wracać(i chyba wrócili na Oporowską).Jak wspominał bodajże Władek Poręba.
~asdf(2011-11-25 23:10:51)
No cóż, nie zawsze szczęście będzie nam dopisywać. Czyżby przyszedł czas na psychologa? Bo nie wierzę, że z dnia na dzień można się wyzbyć ambicji- a tak dzisiaj grali (nie wszyscy). Poza tym, chłopaki tracą głowę przy pressingu na całym boisku- mnóstwo niecelnych podań i głupich błędów. Oby ta porażka podziałała jak zimny prysznic...
~koneser(2011-11-25 22:59:27)
Dzisiejszy mecz to jakies nieporozumienie. Drugi fatalny mecz na nowym stadionie. Rodzi sie pytanie - co jest przyczyna? Presja, murawa, czy cos jeszcze innego? Zawodnicy Wisly w kazdej akcji byli 2m przed naszymi. Nasi grali bez zaangazowania, determinacji, pomyslu, polotu i szybkosci. Na stojaco. Dzisiejszy mecz niestety pokazal dlaczego nie ma naszych zawodnikow w kadrze. W starciu z lepszym przeciwnikiem popelnili mnostwo bledow. Drze o kolejne mecze przy al.Slaska. Poprzednia kolejka pokazala ze jestesmy swietnie zorganizowana druzyna, liderem ekstraklasy. Zawodnicy nie zgubili w 2tyg formy. Jezeli nie naucza sie grac na nowym stadionie bedzie ciezko. BTW - co to za tabela?! Wisla ma 24 pkty i jest na 5tym miejscu
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane