Chłodnym okiem: Zimowe sny i przebudzenia

13.03.2013 (20:32) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Zespoły ekstraklasy rozegrały po trzy ligowe spotkania, co daje już prawo do wystawiania całkiem miarodajnych ocen. W trakcie zimy pozmieniały się role, bo solidne wrażenie sprawiają niemal pewni spadkowicze. Brawa należą się zwłaszcza Bełchatowowi, który po wietrzeniu składu zadziwia konsekwencją – komplet bezbramkowych remisów może nie brzmi dla kibica zachęcająco, ale wielu trenerów by przyklasnęło. Na przykład Ryszard Tarasiewicz wolał dwa razy zremisować, niż wygrać i przegrać. Punktów mniej, a mimo to chyba rozumiem, co były szkoleniowiec Śląska miał na myśli – kluczowe jest wypracowanie schematów, formy, a nie poddanie się chaosowi, który przypadkiem zadecyduje o rozstrzygnięciu. Wyniki mają przyjść później, choć w przypadku GKS-u tak być nie musi. Drużyna Kamila Kieresia gra dobrze jak na swój potencjał, tyle że ten nie pozwala na zdobywanie goli. W przypadku drużyn z czołówki mamy już istny rollercoaster. Choćby Śląsk. Z Widzewem i Koroną (do tego również w pucharze z Flotą) pokazał, że ma siły, by w końcówce dokręcić śrubę i wyszarpać punkty. A w Chorzowie WKS zgasł po kilku świetnych minutach i na własne życzenie zafundował sobie dramat.


 

Nie wiązałbym kiepskiego meczu z Ruchem ze złym przygotowaniem, brakiem sił – raczej z nieodpowiednim nastawieniem. Dziwne, bo większość graczy mistrza Polski to piłkarskie wygi. A głowy i tak zawiodły. Podobnie stało się w przypadku Nakoulmy. Karny w wykonaniu reprezentanta Burkina Faso to odzwierciedlenie postawy Górnika w skali mikro, najbardziej jaskrawe, ale jednak. Konsekwencji nie można odmówić Lechowi: baty u siebie, z tarczą z wyjazdu. Mariusz Rumak zimą to na pewno rozplanował w połowie inaczej. Legia w Bielsku-Białej pokazała w końcu wystarczający poziom determinacji, ale walorów estetycznych poskąpiła. Z kolei wymaganie solidności od warszawskiej Polonii byłoby nie fair wobec Piotra Stokowca, który i tak ugrał ze swoimi podopiecznymi cztery punkty. Zwłaszcza z Miłoszem Przybeckim.

Teraz kilka słów o tych, którzy z zimowego snu się nie przebudzili. Pogoń wydarła rywalom w sumie jeden punkt – po karnym w doliczonym czasie na PGE Arena. I specjalnie mnie to nie dziwi. Trener Skowronek oparł obronę na niegdysiejszych spadkowiczach, Hricko i Nollu, czy innych przeciętniakach – Dąbrowskim i Pietruszce. W środku eksperyment z drugim Azjatą póki co nie wypalił, a asa z rękawa w postaci wartościowego napastnika szczecinianie nie wyciągnęli. To udało się ich przeciwnikom z Gliwic, dlatego nazwisko Docekal zapamiętają na długo.

Jedno oczko w trzech meczach ugrał też Widzew, ale nad łodzianami wcale pastwić się nie zamierzam. Zostawili po sobie dobre wrażenie we Wrocławiu, a tydzień później na własnej skórze, po spartolonych setkach Mariusza Stępińskiego, przekonali się, że opinia o młodzieży grającej w kratkę nie wzięła się znikąd. Na koniec jeszcze jedna refleksja: dwa dni temu Lechia pokonała Koronę 3:1 i w tabeli wiosny zajmuje wyższe miejsce. Na początku roku lepsze wrażenie sprawiają jednak kielczanie, bo scyzoryki na powrót stały się ostre. W poniedziałek stępił je trochę sędzia. A biało-zieloni? W meczach z Polonią i Pogonią gole na wagę zwycięstwa tracili w samych końcówkach. Tyle że sobie na to zasłużyli.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane