Nakładką: Lato kolejnej szansy

22.03.2013 (12:08) | Michał Zachodny | własne | skomentuj (7)
Patrząc na ostatni mecz Młodej Ekstraklasy przy Oporowskiej naprawdę można było odnieść wrażenie, że to jest zmierzch jakiegoś projektu. Nieprzyjemnie zacinający deszcz połączony z przenikliwym zimnem dawał wrażenie meczu bardzo niskiej klasy, nawet mimo starań piłkarzy Śląska i nieustających wskazówek trenera Becelli. Jedną decyzją władz Ekstraklasy większość zespołu męczącego się w tych warunkach została skreślona.


 

Niewiele było dla Śląska użytku z tego projektu. Tuziny nazwisk, które przewinęły się przez rozgrywki Młodej Ekstraklasy tylko okazjonalnie dawały kibicom nadzieję, że wreszcie zdarzył się drużynie ten jeden wyjątkowy talent. Niestety, zwykle, przypominając Oresta Lenczyka, kilka gram umiejętności nie wystarczało, by pokonać barierę między dwiema równoległymi (choć od siebie bardzo oddalonymi) klasami rozgrywkowymi. Co najśmieszniejsze, to właśnie za poprzedniego trenera Śląska najwięcej materiałów na piłkarzy zostało sprawdzonych w warunkach polowych i to jeszcze z zagranicznymi rywalami w trakcie Polish Masters. Jak się okazało, jedyną korzyścią był kolejny bon mot mistrzowskiego szkoleniowca.

Śląsk nie potrafił wyciągnąć wiele z (ponoć) świetnie zapowiadających się Bilińskiego, Menzla, Górala, Jędrzejowskiego, Garygi, Więzika, Kaśnikowskiego czy Abramowicza. Przez lata brakowało współpracy i choćby nici porozumienia między młodą i dorosłą wersją, a stworzony "szklany sufit" skutecznie odbijał kolejnych aspirujących do miana profesjonalnego piłkarza młodzieżowców. Skoro jednak nikt klubowi się nie spłacił - ani projekt, ani trener, ani piłkarz - może chociaż z tej sześcioletniej i częściowo wymuszonej pracy, Śląsk wyciągnie wnioski?

Przede wszystkim warto skończyć z tworzeniem kolejnych roczników piłkarskich duchów - zawodników, którzy szkolenie odbierali w klubie Ekstraklasie, w wieku są w zasadzie seniorskim, ale doświadczenia gry z seniorami mają niewiele. Przychodzą z wielkimi nadziejami, ale w kluczowym momencie wkraczania w piłkarską dorosłość wciąż byli/są traktowani jak juniorzy - szczęśliwcy trafiają na wypożyczenie do 1. Ligi, ale cudem jest jeśli utrzymują się tam rok czy dwa. Później rozczarowani tylko obiciem się o profesjonalny futbol grają w niższych ligach - ot dobry kumpel, co w Młodej Ekstraklasie chwilę przebywał teraz zabiera mi miejsce w drużynie z A-klasy.

Drużyna Młodej Ekstraklasy to przede wszystkim kolejny budżet i kolejny zespół do wykarmienia - w obecnej sytuacji Śląska letnie rozwiązanie tej wrocławskiej będzie jak zbawienie, mimo zapowiadanego szczęśliwego zakończenia współpracy z najbardziej bezgotówkowym z najbogatszych sponsorów klubów Ekstraklasy. Diety, pensje czy stypendia to niemały fragment części kasy przeznaczanej na szkolenie z której efekty są w zasadzie żadne. Śląsk, jak wspomniałem, nie zarabia na sprzedaży tych piłkarzy, prędzej z ulgą ich puszczając i sprowadzając kolejnych "znalezionych-poleconych".

Tym bardziej na Oporowskiej nie powinni myśleć o reaktywacji zespołu rezerw. Wiadomo, że ogrywanie zawodników nie mieszczących się w osiemnastce meczowej jest ważne, ale w lecie Śląsk prawdopodobnie będzie starał się wymienić część kadry pierwszego zespołu - wskazane byłoby jej odmłodzenie i... odchudzenie budżetu. Co prawda doświadczenie i szerokość ławki była jedną z zalet wrocławian w walce o mistrzostwo kraju, jednak na długą metę ten pomysł się nie sprawdza - dobitnie pokazują to mecze z ostatnich tygodni, gdy drużynie Levy'ego brakuje świeżości i elementu zaskoczenia. Może młodzieńczej inspiracji?

Rezerwy to kolejne pokolenia zawodników trafiających z przypadku i nie potrafiących się przebić przez szklany sufit pod pierwszym zespołem, ani nawet ponad zawodników rezerwowych, którzy z nimi by co niedzielę grali. Kolejne projekty i nazwiska, które są odrzucane po sezonie, kolejne rozczarowania i przygody niepotrzebnie skierowane na tory prawie poważnej kariery. Śląsk powinien sprawdzić lepsze pomysły na stworzenie różniącej się struktury czy wykorzystanie letniej zmiany - tworzenie drugiej drużyny na czwartym czy piątym poziomie mija się kompletnie z celem.

Lepiej wydać te pieniądze na lepszy (lokalny) scouting, część najbardziej rokujących zawodników od razu dać do kadry liczącej 23 zawodników i stopniowo ich wprowadzać, jeśli ich potencjał faktycznie jest odpowiedni. Mówię o Dankowskim, ale i nieźle rozwijającym się Przybylskim, którzy dalecy są od przekroczenia dwudziestego roku życia. Liczenie, że zawodnik, który tę barierę już przeszedł, jeszcze będąc bez debiutu w Ekstraklasie, a miałby się w niej odnaleźć i to w czołowej drużynie jest... naiwne. Szanse oscylują w okolicach kilku procent - po co oszukiwać tych chłopców, kibiców i, po części, samych siebie?

Rozwiązaniem jest klub filialny, a kandydatów w regionie nie brakuje - Śląsk mógłby tam wysyłać zawodników na wypożyczenia, by się ogrywali przez jeden lub dwa sezony. Umożliwiłoby to zainwestowanie także w porządną bazę mieszkaniową dla tych chłopców, którzy występowaliby w stworzonej Centralnej Lidze Juniorów i stanowili coś na rodzaj rezerw. Trzeba brutalnie i zupełnie szczerze ocenić, że prawdziwy talent powinien przebijać się przez pierwszy skład w wieku mniejszym niż dwadzieścia lat - skoro tyle się mówi w klubie o cięciu środków to jest to jedna z opcji, by działać z rozsądkiem i planem w ramach dostępnego budżetu.

Oczywiście są jeszcze inne rozwiązania, ale trudno nie odnieść wrażenia, że ta zmiana - słuszna czy nie - daje okazję Śląskowi na zmianę sztywnego systemu szkolenia i nie tyle rozbudowy struktury czy tylko kosmetycznej zmiany, ale konkretnego działania. Biorąc pod uwagę jak wiele w Śląsku ma się dziać tego lata, ilu zawodników ma opuścić klub, nie można nie patrzeć na to jak idealny moment do... kolejnego otwarcia szkolenia dostaje Śląsk. Zrobiono już trochę, czas na kolejne decyzje - czasem naprawdę nie trzeba patrzeć na innych, lecz mieć swój plan.

KOMENTARZE
andrzom(2013-03-22 15:02:59)
właśnie po to by wypożyczenia nie były na wieczne nieoddanie,by zespół rezerw nie był tylko bezpiecznym buforem (nowym celem dla juniorów i miejscem dla spadów)zrezygnował bym z niego (chyba że faktycznie taki wymóg będzie). Oczywiście byłoby to trudniejsze do ogarnięcia (dlatego obawiam się że Śląsk na to nie pójdzie), ale bardziej kreatywne dla juniorów i wypożyczonych.
~bj(2013-03-22 13:10:11)
miała być ścisła wspolpraca filialna z MKS Kluczbork i Oława, chyba tez z Chrobrym i ilu zawodnikow poszło w obie strony? Fajnie mieć klub w w niższej wyższej lidze z który będzie wspolpraca ale na potrzeby bieżące rezerwy musza być. Bo każde przejście do filiarnego klubu to transfer. Mozna go dokonywac w okienkach wiec nie ma tej elastyczności. Kazdy klub bedzie tez chcial miec idrebna polityke kadrowa. Wstawimy tam takiego Garyge czy Dankowskiego i kazemy trenerowi ze ma grac? Sporo chlopcow poszlo na wypozyczenia i znikneli bo mieli ich w .. Wspolpraca tak ale nei rozwiazuje ona sprawy. Poza tym prawdopodobnie rezerwy beda jednym z wymogow licencyjnych. WIec skoro maja byc mamy dla prowizorki ogrywac ludzi z biura w C klasie? Chyba lepiej miec te rezerwy na w miare dobrym poziomie co nie kloci sie z posiadaniem klubu partnerskiego
~adrian(2013-03-22 12:08:35)
Dankowski to owszem dobry chłopak, ale...jak dla mnie to jego treningi z seniorami to po prostu PR klubu. Żeby nie było, że nie szkolimy młodzieży to Pan Klepak wraz z Panem Paluszkiem poprosili/nakazali trenerowi Levemu, żeby dołączyć Dankowskiego do kadry I zespołu i żeby go trochę pochwalić w mediach. A tak naprawdę Kamil jest baaaardzo daleko od debiutu w ekstraklasie. To może tylko spowodować jego obniżenie formy i źle na niego wpłynąć. Chwalenie takiego młodego chłopaka pewnie skończy się sodówą i będzie tak jak z większością młodych, utalentowanych.
~adrian(2013-03-22 12:02:33)
Wszystko fajnie, ale bez zespołu rezerw w jakiejś lidze seniorskiej to zawodnicy grając tylko w makrolidze nie nauczą się piłki seniorskiej. Bo makroliga to dalej TYLKO liga juniorska, a jej poziom nie będzie na 100% wyższy niż choćby w IV czy III lidze seniorów. Muszą powstać rezerwy lub rzeczywiście klub filialny, w którym najzdolniejsi 16-18-latkowie będą ogrywali się w piłce seniorskiej, bo w makrolidze nie nauczą się grać,tak żeby potem od razu przeskoczyli do piłki w tym dorosłym wydaniu. A co będzie z zawodnikami z I zespołu,którzy będą wracali po kontuzji? Gdzie mają się ogrywać, jeśli nie będzie zespołu rezerw, a już nie są juniorami?
~mariusz(2013-03-22 11:57:35)
ja mysle ze taki dankowski powinien dostac szanse od levego, prezes i dyrektor sportowy muszą naciskac by na przykład jego wypromowac bo mozna na nim zarobic kase a nie czekac az skończy 20lat ma chlopal duzy potencjał
andrzom(2013-03-22 09:52:43)
w niemrawej polityce personalnej Ekstraklasa SA/ PZPN chyba pomogły. Martwić się mogą inni. Np Wisła nie zdobyła awansu do Makroligi, bo jej juniorzy grają w ME. U nas ME z juniorami ma niewiele wspólnego. Likwidacja ME wymusi działania. Część zawodników może w końcu trafi do pierwszej drużyny (chociaż przywołani w artykule są wiekowo ewenementami i mogą grać jeszcze w Centralnej Lidze Juniorów)a inni... No właśnie, większość pewnie nie "marzy" o karierze w IV ligowych rezerwach, więc zapewne idea klubu filialnego nie jest zła.
~miro(2013-03-22 06:19:31)
jakos nie przekonuje mnei klub filialny. Mamy niby podpisane umowy o wspolprace i co> Docelowo bedzie kazdy patrzyl w swoja strone. A odchudzanie kadsy nieogrywanie rezerwowych?Ladnei brzmi ale nie
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane