Chłodnym okiem: Atrakcyjna i niesprawiedliwa

09.04.2013 (23:06) | Adam Osiński | skomentuj (4)
Od kilku dni na językach jest reforma ligi. Sam fakt jej wprowadzenia nikogo nie zdziwił, ale już formuła zaproponowana przez Ekstraklasę SA jak najbardziej. Prezes spółki, Bogusław Biszof, zżymał się, że trenerzy i szefowie niektórych klubów mówią po 18 czy 22 kolejce o osiągniętym celu i zaspokojonym bycie w ekstraklasie. Tylko co w tym złego? Jeśli, na przykład, Piast Gliwice jest dziś pewny utrzymania, to zawdzięcza to dobrej grze na przestrzeni wielu miesięcy. Nikt jesienią nie bronił Bełchatowowi wygrywania meczów. Liga w nowym kształcie ma jednak trzymać w napięciu do końca. Niestety – kosztem sprawiedliwości. Wszystko rozbija się o podział punktów po sezonie zasadniczym. I słusznie, bo dlaczego końcówka ma być ważniejsza od reszty gier? Taką decyzją zmniejszono znaczenie spotkań rozgrywanych od lipca do początku kwietnia, a więc niemal przez cały rok.


 

Zanim kwiecień nadejdzie, zadaniem zespołów będzie zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej. Wiele to jednak nie zmienia, bo bez trudu przed każdymi rozgrywkami wskażemy przynajmniej cztery kluby, które na pewno tam trafią, i cztery, dla których to nieosiągalne. Do tej pory istniał bezpieczny środek, który tak raził Biszofa, teraz przyjdzie czas na pewne swych losów dół i górę.

Mimo powyższych słów pewien plus dzielenia punktów podsunął mi mecz Ruchu Chorzów z Podbeskidziem. Bezdyskusyjnie wygrali go goście z Bielska-Białej, bo mimo niższej pozycji w tabeli na dziś są zespołem lepszym. W Polsce podczas przerwy zimowej wiele drużyn przechodzi przeobrażenia. Dzięki nowemu systemowi mielibyśmy pewność, że do nowego sezonu przygotowuje się rzeczywiście najlepsza szesnastka. A na chwilę obecną, mimo piątkowego wyniku, istnieje duże prawdopodobieństwo, że silniejszy zespół spadnie do ligi pierwszej. Łatwo sobie też wyobrazić, że gdyby nowa formuła funkcjonowała już teraz, to wkrótce bita wiosną przez wszystkich Pogoń Szczecin oglądałaby plecy Bełchatowa.

Dzielenie punktów to dla mnie jedyna kontrowersja. Model szkocki (mało drużyn i cztery rundy) jest nie do przyjęcia, bo w Polsce żyje niemal ośmiokrotnie więcej ludzi i nie ma sensu robić ekstraklasy dostępnej dla tak nielicznych. Z kolei pójście w odwrotną stronę, czyli ligi osiemnastozespołowej, oznacza podział finansowego tortu na dwa kolejne podmioty i powrót drużyn środka. A że w dodatkowej rundzie połowa klubów rozegra mecz więcej na swoim boisku? To ten mały plus z wywalczenia wyższego miejsca w sezonie zasadniczym.

KOMENTARZE
~Precz z Komuną(2013-04-10 21:27:19)
Moim zdaniem zmiana jaka ma wejść w życie od przyszłego sezonu jest wielką niewiadomą. Są negatywy i pozytywy wejścia tej zmiany, zapisze parę pozytywnych (dla mnie) zmian :
1. Przede wszystkim nie będzie latem sprzedawanie wszystkich zawodników i głównym celem utrzymanie się lecz walka o tą górną półkę. To oczywiste,że będąc w strefie dolnej nie jesteśmy pewni awansu.
2. Większa liczba meczów. Każdy wie,że liga polska to nie angielska ale pójść na kilka meczy na stadion,pośpiewać to raczej rzecz pozytywna niż negatywna.
3. Nasza liga jest przepłacona, zawodnicy zarabiają krocie a grają jak grają..wiec jeśli chcą dostać te dajmy 50 tys zł miesięcznie niech pokażą chociaż,żę są w stanie się trochę spocić. Więcej meczy oznacza więcej trudu i walki do samego końca. niech dojdzie puchar i już jest system europejski gdzie drużyny klasowe grają co 3 dni, \\\\\\\"zawodowiec polski piłki nożnej\\\\\\\" nie ma prawa stękać,że ma mało czasu na regenerację sił. Ma tak grać aby wygrać i jeśli chce swoje 50 tys zł.
~VVV(2013-04-10 15:14:41)
To wszystko tylko świadczy o tym, że system mamy dobry i można go tylko sp...zepsuć. Po to by grano więcej meczów o stawkę wystarczy dodać rewanże do PP we wcześniejszych fazach.
Elwood(2013-04-10 09:36:06)
Fajny, mądry tekst. Jestem przeciwko reformie na obecnych warunkach, ale dostrzegam jeden plus. Granie wielu spotkań o stawkę przed el. LM może pomóc w ograniu się.
~dolphin(2013-04-10 09:01:21)
Oj tam nie ma co biadolić, zmiana jest jaka jest i trzeba się z tym pogodzić. Liga będzie na pewno ciekawsza, więc na +.

"Nikt jesienią nie bronił Bełchatowowi wygrywania meczów."
Nikt nie będzie tez bronił nikomu wygrywania meczów w końcówce sezonu. A ponieważ będą to mecze z najlepszymi to dobrze że one będą się liczyć.

Czemu mówisz tu o niesprawiedliwości ? Przecież każdy wie o tym przed sezonem. Reguły są wszystkim znane i każdy może sobie ustawić plan przygotowań tak jak chce i od niego samego będzie zależało czy zrobi to dobrze.

Równie dobrze można powiedzieć, że jest niesprawiedliwe, że nie liczą się przedsezonowe sparingi bo jakiś głupi trener zrobił szczyt formy właśnie na nie, a później drużyna grała słabiej. (trochę wyolbrzymiam, ale chodzi o zasadę).
Podobnie "niesprawiedliwe" jest, że jedni graja z przyszłym spadkowiczem na początku sezonu kiedy gra on otwarta piłkę, a inni pod koniec gdy muruje bramkę i remisem zabiera im punkty.
Kolejny przykład, że drużyny grające w pucharach mają, więcej meczów i są zmęczone.

Ale nazywanie tego wszystkiego niesprawiedliwym jest nadużyciem. Każdy zna reguły przed sezonem i każdy przed sezonem ma 0 pkt. Mistrzem zostaje ten kto się najlepiej do tych reguł dostosuje. Drużyna, która ma nie tylko najlepszych piłkarzy, ale i cały sztab szkoleniowy.

W większości sportów są play-offy przed, którymi wszystkie punkty z sezonu są wymazane i nikt nie płacze, a emocje w końcówkach sezonu są nieporównywalnie większe.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane