Piłkarskie jaja po wrocławsku

21.04.2013 (16:25) | Banan | skomentuj (6)
W stojącym na żenującym poziomie meczu 23. kolejki Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 1:1 (0:0), tracąc bramkę po kuriozalnym zagraniu Mariana Kelemena, wyrównując po błędzie Bartosza Kanieckiego przy strzale Piotra Ćwielonga. Próbując dostrzec pozytywy tego meczu trzeba podkreślić, że dzięki zdobytemu punktowi wrocławianie na pewno utrzymają trzecią pozycję w tabeli.


 

W pierwszej połowie obie drużyny nie potrafiły skonstruować sobie żadnej stuprocentowej okazji do objęcia prowadzenia. Mecz piłkarski przypominał nieco spotkanie tenisowe – piłka przebijana była z jednej połowy na drugą, ale zawodnicy zapomnieli, że od czasu do czasu wypadałoby grę przyspieszyć i spróbować strzału na bramkę przeciwnika. Jedni powiedzieliby, że to piłkarskie szachy, inni, że piłkarskie jaja. Skoro najbliżej strzelenia bramki przed przerwą był Dalibor Stevanovć – i to dwukrotnie, rację mieliby prawdopodobnie ci drudzy. Emocji w tym meczu z pewnością brakowało.

Dramaturgię w spotkaniu zapewnił kibicom Marian Kelemen, który w 52. minucie postanowił dryblować przed własnym polem karnym, przyprawił wszystkich o palpitację serca i po kilku sekundach wyciągał piłkę z siatki po strzale Piotra Wiśniewskiego. Zawodnik Lechii uświetnił swój setny występ w barwach gdańskiego klubu. Gol zdobyty przez gości w żaden sposób nie zmienił obrazu gry, który był nie do zniesienia. Śląsk nie miał absolutnie nic do zaproponowania w tym spotkaniu, a zejście Erica Mouloungui’ego wprowadziło w szeregi wrocławian jeszcze większe zamieszanie, bo na boisku brakowało nominalnego napastnika. Wejście Łukasza Gikiewicza też niczego nie zmieniło.

Na stadionie pojawiały się niemrawe gwizdy zdegustowanych kibiców, którzy mają prawo od mistrzów Polski i finalistów krajowego pucharu wymagać o wiele więcej. Zielono-biało-czerwoni wciąż nie potrafią zagrać dwóch spotkań z rzędu na wysokim poziomie, do czego jesteśmy już przyzwyczajeni. Świetnym podsumowaniem meczu był gol Piotra Ćwielonga. Bartosz Kaniecki pozazdrościł budowania dramaturgii Kelemenowi i sam zafundował nam niespodziankę w postaci przepuszczenia w 88. minucie łatwej piłki pomiędzy nogami, która wturlała się do bramki Lechii.

Podopieczni Levy’ego mieli zdobyć trzy punkty i umocnić się na trzeciej pozycji, zdobyli tylko jeden i muszą spoglądać w dół tabeli na mających chrapkę na medale graczy Polonii Warszawa, Jagiellonii Białystok, Piasta Gliwice i Górnika Zabrze. Jeżeli Śląsk nie zacznie wygrywać nie tylko w Pucharze Polski, ale też w Ekstraklasie, wkrótce wszystkie te kluby wykorzystają okazję na wyprzedzenie wrocławian.

Śląsk Wrocław 1:1 (0:0) Lechia Gdańsk
Ćwielong 88’ – Wiśniewski 53’

Śląsk: Kelemen – Socha, Kowalczyk, Kokoszka, Pawelec – Kaźmierczak, Stevanović (46’ Elsner) – Sobota, Mila, Patejuk (75’ Ł.Gikiewicz) – Mouloungui (57’ Ćwielong)

Lechia: Kaniecki – Deleu, Bieniuk, Janicki, Brożek – Ricardinho, Bąk, Pietrowski, Wiśniewski – Duda, Buzała

Żółte kartki: Kowalczyk, Socha (Śląsk)
Sędziował: Paweł Pskit (KS Łódź)
Widzów: 17 832

KOMENTARZE
~slawek(2013-04-22 13:36:09)
Spójrzmy prawdzie w oczy, ten mecz był straszny, oba gole po kuriozalnych sytuacjach, a poza tym nieciekawie. Dobrze, że nie przegrali bo na wygraną taką grą to nie zasługiwali...
~JayD(2013-04-21 22:13:20)
Prawda jest taka że jak sami piłkarze i trenejro mówią grają o puchary. Awansem do finału PP praktycznie jedną nogą mają cele o które grają. Zatem będą się spinać na grę w finale i jak wygrają PP to następne mecze będą wyglądały podobnie i tylko na Ległe w ostatniej kolejce będą grali jak powinni. A jak Legła zdobędzie puchar to będą pilnowali trzeciego miejsca i choć jak Ległe sędziowie doprowadzą do majstra to też będą w pucharach. A wszystko przez nieuregulowana sytuacje z właścicielami i opóźnieniem wypłat. Tyle w temacie.
~xxx(2013-04-21 19:47:01)
Co na meczu robiła flaga rzeszowa?
~Mitko(2013-04-21 18:04:43)
W piłkę dzisiaj grała tylko Lechia i pokazała jak prosta jest to dyscyplina. Śląsk jakich zawodników ma to wiemy ale to trener powinien dopasować styl gry do nich a nie odwrotnie, bo nic z tego nie wychodzi. Niestety Levy wystawia od początku meczu najsłabszy skład to i mamy tego efekty, nie mówiąc już o jakiejkolwiek taktyce! Śląsk się stacza, coraz więcej meczów to totalna kopanina. Kto chce obejrzeć walkę na boisku niech przyjdzie na mecz IV ligi w wykonaniu GKS STK Kobierzyce! Przy okazji można zobaczyć po co jest trener przy bocznej linii.
~majster(2013-04-21 16:47:35)
Mistrzowie kuźwa jego mać :-).
~zet(2013-04-21 16:31:53)
Kelemen do drużyny ME, każda interwencja to zagrożenie stratą bramki. Marian najsłabszy na boisku !
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane