Nakładką: Szacunek dla zmarnowanego potencjału

31.07.2013 (12:50) | Michał Zachodny | własne | skomentuj (21)
Nawet w chwilach gdy Twój zespół dostaje trzecią bramkę bez żadnej odpowiedzi, niektóre krytyczne wobec niego refleksje nie wywołują dodatkowej wściekłości, lecz tylko smutek. To wtedy człowiek uświadamia sobie, że jeden z tych piłkarzy, którym najbardziej się kibicuje i życzy jak najlepiej po prostu... już więcej do drużyny nie pasuje, jest na jej ambicje za słaby. I gdzie to wszystko poszło nie tak, panie Tadeuszu?


 

Oczywiście Tadeusza Sochy nigdy nie spotka zarzut, który często pojawia się w temacie przereklamowanych piłkarzy i gwiazdek - zarzut braku zaangażowania. Prawy obrońca Śląska biega, jest nieustępliwy, daje z siebie absolutnie wszystko i doskonale wie ile ten klub znaczy dla mieszkańców jego miasta. Jak na wychowanka przystało, z dumą reprezentuje zielono-biało-czerwone barwy.

Niestety, futbol już dawno obdarł nas z radości oglądania większości, później wielu, a następnie chociaż kilku wychowanków. Armie zaciężne podróżujące po całym świecie i oświadczające, że oto są w klubie "z ambicjami, które wspólnie chcemy osiągać grając jak najlepiej". Utarte sformułowania, które przyjmuje się już nawet bez wzruszenia ramion. Gdy Śląsk ma poważny problem z wychowywaniem uzdolnionej piłkarsko młodzieży, czy nawet wystawiania nastolatków na te nawet mało istotne mecze, fakt posiadania kogoś takiego jak Tadeusz Socha kibice cenią podwójnie. Jednak futbol już od dawna życzeń fanów nie spełnia.

Zwłaszcza, gdy ktoś już do klubu nie pasuje z powodów zupełnie innych niż te kibicowskie, związane z byciem wychowankiem. Gdy w niedzielę Tadeusz Socha w roli kapitana wyprowadzał zespół na mecz z Jagiellonią, mijało równo sześć lat od jego debiutu w Śląsku - co ciekawe, z Podbeskidziem wtedy też straciliśmy trzy bramki. Jeśli nie jest to dobry moment na podsumowanie pewnego pierwszego etatu kariery 25-letniego zawodnika, to czy będzie lepszy?

Gdy Śląsk do Ekstraklasy wprowadził Ryszard Tarasiewicz, Tadeusz Socha całkiem szybko przebił się w okolice pierwszego składu. Mimo młodego wieku bardzo rzadko myślano o nim w kontekście Młodej drużyny, szukając mu raczej miejsca na prawej obronie. I patrząc na to, co wtedy 21-letni piłkarzy wyczyniał kibice mieli powody do radości i... chcieli więcej od dobrze zapowiadającego się zawodnika-wychowanka.

Czy to otrzymaliśmy? Następująca teza nie jest łatwa i także do najprzyjemniejszych nie należy, ale Tadeusz Socha do tych zapowiedzi nie dorósł. I to dosłownie - w wieku, gdy powinien już być zawodnikiem ukształtowanym, z niewątpliwym doświadczeniem i jeszcze rosnącymi umiejętnościami, on wciąż irytuje nas błędami, które zdarzały mu się cztery czy pięć lat temu. Wtedy jeszcze machnięto ręką mówiąc o rozwoju, dziś coraz częściej słyszy się pytanie - czy Socha Śląskowi coś jeszcze piłkarsko jest w stanie zaoferować?

Liczby są bolesne i prawdziwe. Od powrotu do Ekstraklasy rozegrał on 97 meczów w Śląsku na 152 możliwe - jednak już tylko nieco ponad połowę z nich w pierwszym składzie. Nie będąc piłkarzem specjalnie narzekającym na urazy (po prawdzie, częściej do absencji zmuszają go zdecydowanie zbyt łatwo łapane kartki) to pokazuje, że przez te sześć sezonów Socha nie wywalczył sobie pozycji w drużynie. I to nie w drużynie rozumianej przez szatnie, która go docenia (w końcu vice-kapitan!), ale u kolejnych trenerów.

Symptomy są widoczne jak na dłoni. Po przyjściu Lenczyka odnajdywał się jeszcze w bardzo defensywnie grającym Śląsku (21 startów, chociaż zaczął dopiero od ósmej kolejki!), lecz kolejny sezon w roli vice-mistrzów był już dużo słabszy. Ledwie czternaście wyjść w pierwszym składzie i dziewiętnaście meczów w długim sezonie Śląska. A na jego koniec swoisty "policzek", gdy w zwycięskim spotkaniu z Wisłą w Krakowie to niechciany, odrzucony i długo trenujący samotnie Krzysztof Wołczek zagrał od początku.

Do ulubieńców trenera Levy'ego też nie należy, bo ta liczba rozpoczętych spotkań jeszcze spadła, choć ogólny czas gry się podniósł w porównaniu do mistrzowskiej kampanii ligowej Śląska. Ale spójrzmy też z innej strony na to, że i w klubie dostrzegano potrzebę wzmocnienia pozycji na której Socha grał. Przecież od kiedy gramy znów w Ekstraklasie, próbowano na prawej obronie wspomnianego Krzysztofa Wołczka, niejako wybił się z gry tam Piotr Celeban, a i Tomasz Szewczuk zaliczył w tej roli swoje epizody. Z myślą o podniesieniu poziomu pozycji Sochy sprowadzano Kowalczyka, a ściągnięty z ligi szóstek Ostrowski potrzebował jednej przepracowanej zimy, by teraz myśleć o nim jako pierwszym.

Tadeusz Socha u żadnego szkoleniowca Śląska nie miał pełnego zaufania. W swoim wieku jest wciąż na etapie ciągłej rywalizacji, ze statusem "w szerokiej kadrze pierwszego zespołu" przy swoim nazwisku (Football Manager się kłania). - Nie ma typowego pierwszego prawego obrońcy. Trener nami szachuje i tak to obecnie wygląda - przyznał w niedzielę sam Socha. Przyznajcie się bez bicia - oglądając jego pierwszy sezon w Ekstraklasie każdy sądził, że w tym oto skromnym i cichym człowieku Śląsk ma obrońcę, który prawą stroną swojej formacji zawładnie na lata.

Misja się nie powiodła. Tadeusz Socha wciąż popełnia juniorskie błędy w ustawieniu, szarżuje do przodu, gdy takie ryzyko jest po prostu zbędne. Uciekając się do spóźnionych i często niecelnych wślizgów łapie głupie kartki (siedem żółtych w ostatnich dziesięciu meczach Śląska poprzedniego sezonu!), zostawia rywalowi zbyt wiele miejsca dając się ogrywać dobrym technicznie skrzydłowym (ostatni gol Legii z tego tragicznego 0-5!). W mecz z Jagiellonią najpierw dał się wyciągnąć zbytnio na połowę rywala zostawiając pozycję bez asekuracji (pierwszy gol), a Śląsk dobił Balaj, który piłkę dostał najpierw w strefę, gdzie teoretycznie zabezpieczać obronę powinien Socha.

Nie przez niego ten mecz przegraliśmy, na pewno Tadeusz Socha nie jest najsłabszym zawodnikiem w drużynie, a i problemy Śląska w grze defensywnej nie zaczynają i nie kończą się na prawej obronie. Jednak wraz z szóstą rocznicą debiutu w swoim klubie i tuż przed setnym meczem w Ekstraklasie aż prosi się o refleksję. Powoływany do reprezentacji młodzieżowych Kamil Dankowski ma podobne cechy jakie widzieliśmy u młodego Tadeusza Sochy - wkrótce nadejdzie chwila, gdy ponoć najbardziej utalentowanego z całego zaciągu do rezerw piłkarza trzeba będzie... wypromować.

Czy Socha okaże się lojalny i zostanie wiedząc, że może być nawet tym trzecim? Czy w lecie 2014 roku, gdy pozostanie mu rok do końca kontraktu, Śląsk nie postara się na nim jeszcze zarobić, bo Krzysztof Ostrowski wygra rywalizację i przedłuży swoją krótką umowę?

To nie jest bicie piany, ani bicie na alarm - szanse, że Tadeusz Socha jeszcze na miarę swojego potencjału wypali są marne. Pewnie po części przez fakt, że sami wrobiliśmy się w wysokie mniemanie o jego talencie - choćby przez chęć posiadania kolejnego wychowanka stanowiącego o obliczu drużyny. Jednak kolejne sezony brutalnie obnażyły prawdę i teraz Socha znów znajduje się w swoistym zawieszeniu. Być rezerwowym w klubie, który jest dla niego domem, czy szukać pewności, stałej gry i większej szansy na dalszy rozwój w innej części Polski? Przez wzgląd na jego osobowość i ile ze Śląskiem mimo wszystko dokonał, każdy wybór trzeba będzie uszanować.

KOMENTARZE
~z(2013-08-01 10:42:21)
to nie jego wina tylko układów grałem w juniorach Śląska więc coś o tym wiem ,że przebijali się ci których rodzice mieli kasę a nie ci lepsi sam byłem świadkiem jak jeden z rodziców podszedł do Miśkowa i powiedział jak to mój syn nie gra masz tu pan parę ( i wyciągnał portfel) i zaraz zmiana była a jak ktoś napiszę że tak nie było to chyba nigdy w Śląsku nie trenował a chodzi o to że ci lepsi to właśnie nie byli doceniani
~MarcinSroka(2013-08-01 10:05:44)
Panie Michale szkoda że zerwał się Pan z tym niby podsumowaniem które jest tyle samo warte co Pański profesjonalizm. Ocenia Pan zawodnika w konteksćie ostatniego spotkania. Ubolewam nad tym że w Polsce niestety większość takich ludzi jak Pan może bezkarnie pisać o czymś o czym pojęcia nie posiada .... poza powtarzaniem tego co usłyszy na podwórku lub w TV. Oczywiście to nie Pana wina. Ale przypominam że praca dziennkarska to odpowiedzialność i rzetelność. A nie irytacja po przegranym meczu dziś .... lecimy po Sosze...jutro ktoś inny.... Styl na miare Faktu i taniej sensacji. Pan jest odpowiedzią na pytanie dla czego mamy taką ekstraklase. Ektraklasa to niestety Pan ten serwis i to jak i co tu wypisujecie. Niskie loty jak wszędzie. Bardzo szkoda.........
~solider(2013-07-31 18:00:28)
Moja opinia jest następująca. Levy nie umie pracować z młodymi piłkarzami. Bardziej odpowiadają mu stare 30 letnie repy. Brak mu odwagi na rzeczywiste, nie pozorowane, mądre rotowanie składem oraz analizowanie i reagowanie na wydarzenia na boisku. Smieszy show odstawiany w czasie meczu przed ławką rezerwowych przez zawansowanego wiekowo trenera. Młodzi w kadrze : Przybylski, Dankowski,Uliczny ... to tylko alibi. Niekiedy odnoszę wrażenię, że Stach boi się narazić "grupie trzymającej władzę w drużynie" . Przecież Socha, Pawelec, czy Wasiluk(właśnie pożegnany) i wcześniej Elsner to gwiazdy futbolu w porównaniu z takimi grajkami jak: Stevanowić, Spahić, Więzik ... i obym się mylił Hołota. Mam jednak od kilku dni takie dziwne przeczucie, że już wkrótce nasz sympatyczny wąsacz ruszy w tym samym kierunku gdzie wczoraj udał się Hapal.
~damiannpan(2013-07-31 16:39:59)
Podpisuję się rękoma i nogami pod komentarzem Kovalcio. Pawelec w tej drużynie to totalne nieporozumienie, jest zwyczajnie słaby, Tadka w pomocy można by spróbować, jak słyszałem w którymś z ostatnich meczów, ktoś mu zrobił kiedyś krzywdę ustawiając go w obronie, w pomocy mógłby coś osiągnąć. Pawelec won, to totalna pomyłka!!!
~laki(2013-07-31 16:18:07)
@ Mulder
Zgadzam się z Tobą całkowicie.Kowalczyk też grał z tyłu,lecz dopiero jako defensywny pomocnik sprawdził się na plus.
~Kovalcio(2013-07-31 12:52:18)
Według mnie największą porażką w linie obronnej jest Pawelec! Ja się pytam co on tam właściwie robi? Błędy niczym junior i jego waleczność ogranicza się do tego ,że komuś za przeproszeniem "Jebnie kose" po czym dostaję kartkę... Jego walka o piłkę wygląda tak ,że zawodnik z którym walczy wypycha go z boiska co mogliśmy zobaczyć na zakończenie tamtego sezonu z Piastem gdzie strzelili w doliczonym czasie bramkę... Panie trenerze Levy.. Czy może nie warto wyciągnąć z tego wniosków i dać szansę jakiemuś młodemu piłkarzowi ,który może okazać się bardziej sumienny?!
~mrBig(2013-07-31 12:23:07)
Zgadzam się z większością komentarzy oraz z tekstem. Ale zauważcie jedną rzecz... Czy brak rozwoju nie jest winą szkoleniowców pod którymi skrzydłami Tadeusz się nie rozwinął? Nie jest przypadkiem, że od lat wychowankowie Śląska nic nie wnoszą, gdzie w innych klubach co jakiś czas pokazuje się ktoś wartościowy...
~Mulder(2013-07-31 11:16:52)
A może Socha przy całej swojej waleczności na plus i poziomie technicznym na minus zamiast na boku obrony lepiej by się sprawdził jako defensywny pomocnik. Błąd obrońcy jest bardziej niebezpieczny i przeważnie ma większe konsekwencje niż błąd pomocnika. Gorszy od niektórych z obecnych nie będzie a nadrobi walecznością i zaangażowaniem.
~through(2013-07-31 09:49:21)
Panie Michale Zachodny, ktoś wreszcie odważył się napisać prawdę, ale z szacunkiem do zawodnika ! Bardzo dobry nie agresywny tekst - SZACUN ! Tak myślę , że Tadeuszowi ktoś zrobił niedźwiedzią przysługę tą funkcją wicekapitana. To nie jest typ przywódcy, a niepotrzebne obciążenie dla jego peychiki. Recepta na dzisiaj to dać chłopakowi przez kilka tygodni odpocząć od gry w pierwszej drużynie ... potem to Tadeusz musi podjąć męską decyzję,jednak musi wiedzieć, że cokolwiek nie postanowi zrozumiemy i zawsze może liczyć na nasz szacunek.
~bd(2013-07-31 09:35:56)
Myślę że te dwa ostatnie mecze w jego wykonaniu słabsze niż wcześniejsze, 2, 3 mecze na ławkę aby zrozumiał że dośrodkowania trzeba przecinać, a nie odprowadzać wzrokiem jak przy pierwszym golu w niedzielę.
~Wieża(2013-07-31 09:07:11)
Socha.Pawelec to największe zagrożenie bramki WKSu !!
~MIODEK(2013-07-31 09:06:44)
POPIERAM MZACHODNY PORA NA TADKA BY ZMIENIL KLUB MOZE DUZO OSIAGNOC TAK JAK OSTRY I POTEM POWROT DO SLASKA ZMIANA KLUBU DOBRZE ZROBILA OSTREMU I TERAZ GRA OK
~Przemeke(2013-07-31 08:46:35)
M. Zachodny niestety ma rację :(
~mar(2013-07-31 08:30:18)
czysta prawda, Socha w tym momencie w wyjściowym składzie Śląska to osłabianie drużyny, nie wnosi niczego do obrony, a tym bardziej do ataku; najgorsze, że Ostrowski też ostatnio nie wygląda rewelacyjnie - sprowadzili kogoś na środek, ale wciąż brakuje wzmocnienia na prawej - jak Oded wejdzie na środek to pewnie biednego Pawelca znowu trener przerzuci na bok boiska i to właśnie na prawą stronę
~Gabik(2013-07-31 08:25:48)
No niestety, ale to zTadkiem to wszystko prawda. Kiedyś liczyłem, że się jeszcze wyrobi, ale już w zeszłym sezonie widać było że nie ma na to nadzieji.
~mzachodny(2013-07-31 08:17:56)
Wiem, wtopa po całości i bez usprawiedliwienia. Przepraszam najmocniej.
~janek1988(2013-07-31 07:31:21)
eeeeee ogarnij sie kolego i zobacz co napisales odnosnie reprezentowania barw przez Tadka.

Śląsk jest ZIELONY BIAŁY I CZERWONY!!! I NIGDY ODWROTNIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
PELE(2013-07-31 07:25:13)
Czerwono biało zielone???????
~kkkk(2013-07-31 07:16:37)
Śląsk jest zielony biały i czerwony
metal(2013-07-31 06:42:16)
Czerwono bialo zielone? Noszą kur..!
~kibic(2013-07-31 02:00:33)
odważny i celny artykuł, podsumowuje wszystko to, co obserwujemy na boisku w wykonaniu Tadka
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane