Chłodnym okiem: Oni się nie poddają

27.09.2013 (18:52) | Adam Osiński | skomentuj (1)
Przed ostatnią kolejką zastanawialiśmy się w wąskim redakcyjnym gronie, kto załapie się po sezonie zasadniczym do czołowej ósemki. I sporów nie było – przy tym układzie sił aktualny podział zostanie zachowany. Ktoś musiałby wystrzelić, kto inny przeżyć kryzys, żeby w kwietniu można było mówić o wielkich wygranych i rozczarowanych. A tu nagle – kilka dni później – Śląsk przegrał u siebie z Cracovią, zacierając różnice między połówkami. Zresztą pal licho te kilka punktów – po prostu okazało się, że jedni nie są tak silni jak nam się wydawało, a drudzy bezlitośnie potrafią to wykorzystać. I wcale nie dotyczy to tylko tej pary, bo na przykład taki Zawisza wytoczył działa, kontraktując w trakcie rundy piłkarzy, którzy podnieśli poziom i pomogli zespołowi gromadzić punkty. Ale nie tylko w Krakowie i Bydgoszczy walczą o progres. Dziś w Lubinie, gdzie jest zespół z kilkoma nazwiskami, zatrudniono Oresta Lenczyka – zapewne nie po to, żeby grać o utrzymanie. Śląsku, Lechio, Jagiellonio (ta trójka w ostatniej serii łącznie nie zdobyła nawet punktu) – dopiero 30 kolejka wskaże wam miejsce w szeregu.


 

W Zagłębiu na dłuższą metę nie zaufano Adamowi Buczkowi i ja się nie dziwię. Młody trener bał się postawić na swoich młodych wychowanków i nie skonsolidował drużyny – Miedziowi byli nieobliczalni, nie strzelali goli (ciekawe, czy odmieni to Lenczyk), pokonali tylko Ruch cieniujący za Zielińskiego i ostatnią w tabeli Koronę, a w pierwszym składzie wciąż figurował u nich Bilek, powoli stający się synonimem piłkarskiej nędzy lubinian. Pozytywne recenzje zbierali chyba tylko Cotra i Piech, z tym że drugi z nich do sezonu z obecnymi kolegami się nie przygotowywał. A teraz zwróćmy uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze – Lenczyk przejął zespół niemal w tym samym momencie co Śląsk trzy lata temu. A dokładniej – dwie kolejki później. Tak krytykowane Zagłębie jest obecnie w lepszej sytuacji niż wówczas wrocławianie. A skoro WKS sięgnął w tamtym sezonie pod wodzą OroProfesoro po wicemistrzostwo, to dlaczego „Dziadek” z Zagłębiem miałby nie wskoczyć do górnej połówki?

Po drugie – Zagłębie na dziś wygrało dwa mecze, czyli tyle, ile Śląsk. To najlepszego świadectwa drużynie Levy’ego nie wystawia. Wkrótce lubinianie mogą nas zresztą pobić, i to nie tylko w tym aspekcie (spójrzmy na rozkład gier najbliższej kolejki), ale i w bezpośrednim pojedynku, który już za tydzień. Mało tego – tyle samo zwycięstw co Śląsk ma też Widzew, a więc klub, który wczoraj pożegnał się z trenerem. Naprawdę upadliśmy tak nisko?

O tej ostatniej roszadzie jeszcze słów kilka. Z perspektywy tych ponad dwustu kilometrów, które dzielą Łódź od Wrocławia, jestem zaskoczony zawieszeniem Radosława Mroczkowskiego. Owszem, Widzew dołuje od dawna, choćby w zeszłym sezonie utrzymał się tylko dzięki punktom zdobytym na starcie – w sierpniu i we wrześniu, ale dla mnie to, że łodzianie nie osiedli na dnie tabeli, to i tak zasługa szkoleniowca. Zabierają mu piłkarzy, sam sobie znalazł nowych i – prowadząc klub będący w stanie upadłości – traci do Śląska trzy punkty.

KOMENTARZE
bobo(2013-09-27 19:05:02)
byly trzy swietne sezony, cieszmy sie z tego, teraz ida trudne czasy, Levy nie jest zlym trenerem, poprostu pracuje w trudnych warunkach i do poprzednika sporo mu brakuje, ciezko bedzie sie zalapac do pierwszej osemki, bardzo ciezko, na szczescie wyglada na to, ze Korona i Widzew sa w jeszcze trudniejszej sytuacji i moze nie spadniemy
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane