Chłodnym okiem: Wypaczony weekend

29.10.2013 (20:03) | Adam Osiński | skomentuj (3)
Zaczęło się w piątek. To już wtedy pojawił się pomysł na napisanie tego tekstu, choć do niedzielnego meczu z udziałem Śląska pozostawały jeszcze dwa dni. Dobry sędzia powinien pozostać niewidoczny, ale tamtego dnia Paweł Pskit dał się zapamiętać. I – jak się okazało – żadne wydarzenie nie przebiło już postawy arbitra z Łodzi, chyba nawet ligowy klasyk Lecha z Legią. We wrocławskich mediach pisze się teraz sporo – zupełnie słusznie – o kryzysie Śląska, ale punkty naszej drużynie zabrali nie tylko Luis Carlos i Vahan Gevorgyan, ale też asystent Pawła Raczkowskiego, który w dosyć statycznej sytuacji nie potrafił dostrzec ponad półmetrowego spalonego.


 

Gdy mierzą się ze sobą zespoły o zbliżonym poziomie, o wyniku najczęściej decydują niuanse. To z tego powodu trenerzy rozrysowują taktykę, często pod przeciwnika, piłkarze trenują, by trafić z formą i wyeliminować mankamenty, a kibiców, którzy obserwują potem efekty ich pracy, zjadają nerwy. Jeśli jednak w jeden weekend sędziowie poprzez rażące błędy wpływają na rezultaty kilku pojedynków, to wszystkich ma prawo ogarnąć złość, wielu się pewnie zastanawia, czy ma jeszcze sens to ciągłe przejmowanie się czymś, na co wpływ według własnego widzimisię ma i tak tylko jeden człowiek – ten z gwizdkiem.

Zresztą w Niemczech mieliśmy przykład, że nie tylko o sędziów tu chodzi. Zebrała się grupa ludzi z tamtejszego związku piłkarskiego i uchwaliła, że wynik meczu Hoffenheim – Leverkusen (1:2), w którym padł gol-widmo, zostanie utrzymany. Ta tolerancja dla źle wykonanej przez sędziego pracy jest nie do wytłumaczenia. To chore, że UEFA nabiera wody w usta przy pytaniu o sytuację, w której Cristano Ronaldo został staranowany tuż przed bramką przez obrońcę Barcelony. Paweł Pskit nie podyktował rzutu karnego za faul na Dawidzie Plizdze, czym podarował trzy punkty Górnikowi. Inny rozjemca, Bartosz Frankowski, kilka godzin wcześniej okazał się przychylny Widzewowi i gwizdnął jedenastkę za przewinienie przed polem karnym. Jego szczęście, że w tym przypadku nie było mowy o zespołach podobnej jakości i Cracovia nadrobiła stratę z nawiązką.

Mam szacunek dla Zawiszy za postawę w ostatnich tygodniach, ale ile zrobił zespół Tarasiewicza, aby wygrać we Wrocławiu? Niewiele. Na Śląsk to jednak wystarczyło, bo zespół Levy’ego nie dość, że był słaby, to jeszcze został oszukany.

KOMENTARZE
~NordicThunder(2013-10-30 07:15:47)
bobo - to by było naprawdę coś ! ......
~sdfs(2013-10-29 23:29:06)
jak ktoś gdzieś kiedyś napisał. Komuś w Komisji Licencyjnej i ogólnie w PZPN Śląsk uwiera w Ekstraklasie...
bobo(2013-10-29 22:41:48)
Wisła wygrała z Widzewem, jeżeli uda się zremisować z Podbeskidziem odskoczymy na 4 punkty od strefy spadkowej
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane