Chłodnym okiem: Futbol kilku długości

18.12.2013 (09:15) | Adam Osiński | skomentuj (3)
Legia Warszawa to kopciuszek, który nikogo nie oczarował, który nie pasował do europejskich salonów, choćby tych gorszej kategorii, jak nazywa się Ligę Europy. Za reprezentowanie kraju na arenie międzynarodowej drużyna Jana Urbana zbierała cięgi, mieszano ją z błotem, drwiono, wymyślano okolicznościowe memy, czasem poddawano konstruktywnej krytyce i ubolewano, że polska piłka to dalekie peryferia futbolu. Paradoks polega na tym, że ta sama Legia na swoim podwórku jest bezkonkurencyjna – po zdobyciu mistrzostwa na półmetku kolejnego sezonu znów lideruje. Jeszcze w maju 2012 roku warszawianie na finiszu ligi przez własną nieudolność dali się wyprzedzić Śląskowi, ale na powtórkę prędko się nie zanosi. T-Mobile Ekstraklasa to może i nadal wyścig ślimaków, ale jeden z nich wyszedł przed szereg.


 

Legii Jana Urbana zarzuca się brak stylu, powtarzalności w grze. Pewnie słusznie, pod wodzą innego trenera warszawski zespół być może mógłby pokonać kogoś więcej niż tylko amatorów z Walii w trakcie letnich przedbiegów i Cypryjczyków w meczu o pietruszkę. Nie w tym rzecz – z nim czy bez niego Legia ma tak silną kadrę, że żaden trener w naszym kraju, choćby nie wiem jak utalentowany, charyzmatyczny i wpatrzony w zachodnie wzorce, nie podejmie równej walki z mistrzem Polski. O jakiej drużynie tej jesieni mówiono, że ma styl? O Górniku Adama Nawałki – 1:2 z Legią. O Pogoni Dariusza Wdowczyka – 1:3 z Legią. O Cracovii Wojciecha Stawowego – 1:4 z Legią. Każdy z tych zespołów przegrał z mistrzem dosyć gładko, podobnie jak będący na fali pod wodzą Jana Kociana Ruch Chorzów. Drużyna ze stolicy przegrała w lidze co prawda aż sześć spotkań (w tym z Wisłą, na której piętno wywarł Franciszek Smuda), ale rzut oka na tabelę – drugi Górnik traci do niej pięć punktów. Czyli to, co jedni wypracują na treningach i ugrają dzięki kolektywnej grze, Legia i tak odrobi z nawiązką dzięki indywidualnościom: refleksowi Kuciaka, sile i spokojowi Jodłowca, precyzji Brzyskiego podaniom Radovicia, szybkości Koseckiego, przebłyskom techniki Helio Pinto itd. Nie przeszkodziła jej w tym nawet plaga kontuzji. Inne zespoły T-ME mają jednego czy dwóch liderów, a reszta to wyrobnicy. Grę Śląska jeszcze latem ciągnęli Sobota z Milą. Gdy jeden odszedł, a drugi odniósł kontuzję i obniżył loty, zespół poleciał na łeb na szyję.

To Legia jest pierwsza, to ona skupia na sobie uwagę i to ona zbiera profity dzięki swej działalności. Wczoraj warszawski klub ogłosił podpisanie trzyletniej umowy sponsorskiej, która zasili jego budżet kwotą kilku milionów złotych. Niemal w każdym okienku transferowym Legia sprzedaje wypromowanego, a często i wychowanego u siebie piłkarza – za grube pieniądze. Podczas gdy Śląsk – też klub z dużego miasta, z nowoczesnym stadionem, rzeszą kibiców (choć tych ostatnio na stadionie coraz mniej) pieniądze pożycza od miejskich spółek, przegrywa je w sądzie po sporze z byłym trenerem, żegna się ze współwłaścicielem w okolicznościach kontrowersyjnych, leży już nie tylko wizerunkowo, ale i sportowo – na dnie tabeli, z kadrą o zawyżonej średniej wieku, bez własnego narybku. Zresztą każdy klub, który ogląda plecy Legii, nie tak dawno przeżywał kryzys i sportowy, i organizacyjny. Tym bardziej każdy chciałby być dziś na miejscu tak wyśmiewanej i krytykowanej Legii. Lepiej być pomywaczem na obczyźnie, a Panem u siebie, niż sprzątać kible nawet we własnym kraju.

KOMENTARZE
~Marek(2013-12-18 12:27:33)
Jeżeli Śląsk sprzeda M.Paixao to będzie to największa wtopa nowego Zarządu. I nie zdziwię się jak wylądujemy w I lidze. Sprzedać najlepszego strzelca zespołu będąc na 13 miejscu to totalny brak wyobraźni dyskwalifikujący działaczy. Szkoda gadać. Kibice powinni stanąć murem za zatrzymaniem we Wrocku Marco, a dodatkowo wymusić sprowadzenie jego brata - Flavio. Uważam, że jako bliźniak ma podobny charakter i tak jak Marco będzie szanował Śląsk we wszystkich wypowiedziach prasowych, a swoją grą na boisku udowodni, że można na niego zawsze liczyć. Pytanie jest jedno - czy działaczom starczy rozumu?
~ra(2013-12-18 11:31:59)
Tymczasem w Przeglądzie Sportowym info że Śląsk chce opchnąć Paixao za pół miliona euro. Gdyby doszło do transakcji nawet za milion euro prezes powinien pakować manatki. 2 miliony złotych to mozna zarobić nawet za kilka miejsc wyżej w tabeli, a chyba mocny skład gwarantuje wyższe miejsce. Nie mówiąc o stratach wynikających z niższej frekwencji (bo słabsze wyniki), mniejszej medialności itp. W sumie budżet by na tym ucierpiał, a chyba też zadaniem władz klubu są sukcesy, o czym chyba nie wiedzą trzymając wąsacza na stanowisku trenera. Chyba nikt nie ma zamiaru wziąć levej kasy za sprzedaż piłkarza za pół miliona euro? bo ta cena pachnie jakimś szwindlem. Ewentualnie to "PS" ma złe info. Myśle ze Slasknet powinien pilotować sprawę aby nie doszło do skandalu.
~jarro32(2013-12-18 10:49:45)
Nic dodać nic ująć...jest żle
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane