Chłodnym okiem: Widzew spadek, reszta walczy

18.03.2014 (21:07) | Adam Osiński | skomentuj (3)
Widzew przegrał trzynasty z rzędu mecz wyjazdowy. Gdyby liga grała normalnym trybem, spadek łodzian należałoby już odtrąbić, ale podział punktów, który nastąpi za niecałe cztery tygodnie, pozwala im łudzić się, że rzutem na taśmę unikną degradacji. Na mrzonkach pewnie się skończy, bo nic nie zapowiada, by zawodnicy Artura Skowronka szykowali się na regularne punktowanie. Na przykład na boisku Lechii kompletnie nie zaistnieli, choć lżejszych rywali w lidze przecież nie ma. To żaden przytyk w stronę gdańszczan, po prostu w ekstraklasie gradacja poziomów niemal nie istnieje. Biało-zieloni, jak każdy, chcą być w czołowej ósemce. Teraz są tuż pod kreską, ale że terminarz im nie sprzyja, to raczej tam zostaną.


 

Widzewiacy nie mają na czym oprzeć swojej wiary, ale to nie oznacza, że w grupie spadkowej zabraknie emocji. Wystarczy rzut oka w stronę Bielska-Białej, gdzie ambitna drużyna Leszka Ojrzyńskiego próbuje doczłapać do bezpiecznej strefy, i już wiemy, że żaden z trenerów nie potraktuje ligowej dogrywki jako poligonu doświadczalnego przed nowym sezonem. Pewnie się z prawdą nie rozminiemy, jeśli założymy, że w tych dolnych rejonach nie zabraknie wrocławskiego Śląska. Wiemy też, że nikłe są szanse na pozostanie w zespole Mariana Kelemena. A skoro tak, to może trener chciałby w meczu o stawkę sprawdzić w bramce Wojciecha Pawłowskiego, który WKS będzie reprezentował co najmniej do grudnia. Jest w tym jakaś logika, tyle że Kelemen spisuje się bez zarzutu, a gra nie będzie się toczyć o pietruszkę: gdyby punkty podzielić przez dwa już teraz, brązowy medalista poprzednich rozgrywek miałby tylko trzy oczka przewagi nad Podbeskidziem.

Niektórych pewnie krew zalewa na myśl, że Podbeskidzia trzeba się bać, nie takie w końcu były plany na ten sezon. Ci, którzy patrzą z innej perspektywy, mogą się podśmiewać, że równamy akurat do tej ekipy. W 2014 roku drużyna z Bielska-Białej rzeczywiście zdobyła więcej punktów od WKS-u, ale po objęciu sterów przez Tadeusza Pawłowskiego zespół Śląska nie wygląda na taki, który miałby czuć strach wobec kogokolwiek. Jeśli strat poprzedniego szkoleniowca nie da się odrobić, niech WKS da nam na koniec trochę radości, wbije parę goli i zajmie 9-10 miejsce. A niżej w tabeli będzie się działo, tylko nie wszystkim będzie radośnie. Smutek zapanuje w Łodzi, ale czy również w Bielsku, palca sobie nie dam uciąć.

KOMENTARZE
~gościu(2014-03-19 14:59:59)
ślepy zarząd zapatrzony w sympatycznego Czecha nie widział jesienią, że zmierzamy po równi pochyłej ku katastrofie (przy tym regulaminie). Stracone punkty z leszczami u siebie i na wyjeździe są już nie do odrobienia. Wszystkie zmiany zaszły zdecydowanie za późno. Będzie ostra walka o utrzymanie, choć jeszcze tli się matematyczna iskierka nadziei, że jakimś cudem... ech...
bobo(2014-03-19 11:56:55)
spadnie pewnie Widzew i jeszcze jedna drużyna, z przykrością to piszę, ale być może Śląsk, pan Levy był o parę miesięcy za długo i teraz przypadkowy gol, albo mniej przypadkowy błąd sędziego może zadecydować o tym kto spadnie, z tego co pamiętam ostatnim razem jak był podział ligi na dwie grupy, w ostatniej kolecje przed podziałem Ruch dokonał odpowiednich manewrów "organizacyjnych" i Śląsk wylądował w dolnej połówce, a potem wiadomo co było, teraz trzeba walczyć o 12 miejsce czyli o cztery mecze we Wrocławiu i o jak najwiekszą przewagę nad 15 miejscem
~aaaa(2014-03-19 00:11:11)
Podbeskidzie pewnie się na Śląsku przełamie
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane