Marco daje zwycięstwo w derbach

26.04.2014 (17:37) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Najlepszą drużyną regionu jest Śląsk. Wrocławianie pokonali Zagłębie po golu niezawodnego Marco Paixao. Portugalczyk swoim trafieniem dwie minuty przed końcem spotkania sprawił, że piłkarze Tadeusza Pawłowskiego mają pięciopunktową przewagę nad strefą spadkową, w której wciąż tkwi ich dzisiejszy rywal.


 

Po nieudanej końcówce rundy zasadniczej Orest Lenczyk wyciągnął konsekwencje wobec swojego zespołu i posadził na ławce skrzydłowych Davida Abwo oraz Johana Bertilssona. W ich miejsce zagrali Polacy – Adrian Błąd i Miłosz Przybecki. Z kolei w obronie lubinian zabrakło zawieszonego za czerwoną kartkę Bartosza Rymaniaka, którego zastąpił Lubomir Guldan. W Śląsku w porównaniu do pojedynku z Lechią zaszły dwie zmiany – Dudu za Ostrowskiego i Stevanović za Patejuka. Trener Tadeusz Pawłowski nie mógł ponadto skorzystać z usług Mateusza Machaja i Roberta Picha, którzy po przebytych chorobach nie wrócili do pełni zdrowia.

Zaczęło się obiecująco – gola dla WKS-u niedługo po rozpoczęciu gry mógł strzelić Marco Paixao. Portugalczyk najpierw wykorzystał bierność obrońców i mocnym uderzeniem sprawdził czujność Rodicia, lecz bramkarz gości zdołał odbić piłkę. Po chwili wrocławianie rozegrali oskrzydlającą akcję – Dudu doskonale zacentrował na piąty metr, lecz najlepszy snajper Śląska o sekundę za długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany.

To nie była zapowiedź ciekawego spotkania, bo od tej pory z boiska wiało nudą. Zadbał o to Orest Lenczyk, który w swoim stylu ustawił podwójne zasieki przed własną bramką lub też – odwołując się do słownika Oro Profesoro – przegubowiec, znany zresztą we Wrocławiu. Goście z rzadka próbowali kontrować, ale w pierwszej połowie Kelemen był bezrobotny. W tej sytuacji największą atrakcją meczu była efektowna oprawa kibiców Śląska i nie zmienił tego nawet groźny strzał głową Marco Paixao.

Drugą połowę wrocławianie znowu rozpoczęli z werwą, ale tym razem świetną okazję na piątym metrze zmarnował drugi z bliźniaków – Flavio. Mecz się nieco otworzył, bo Zagłębie podeszło wyżej, ale brak dokładności sprawił, że pod obiema bramkami nadal brakowało spięć. Trenerzy zareagowali poprzez wprowadzenie szybkich skrzydłowych – Abwo i Plaku.
W polu karnym gości gorąco zrobiło się po rzucie wolnym, kiedy to Marco zabrakło centymetrów, by z metra wepchnąć piłkę do bramki.

Kelemen też się już nie nudził, wręcz uratował swój zespół przed stratą gola, gdy instynktownie odbił nogami strzał Adriana Błąda. Na boisku zrobiło się więcej miejsca, ale decydująca bramka padła po stałym fragmencie gry i była bliźniaczo podobna do tej z meczu z Lechią. Znów z rogu zacentrował Mila, a Marco głową strącił piłkę, która wpadła do siatki po długim rogu. Piłkarze Zagłębia padli w tym momencie na murawę – po wczorajszej wygranej Podbeskidzia mogą w strefie spadkowej utknąć na dłużej. Czy do końca sezonu?


Śląsk – Zagłębie 1:0 (0:0)

Strzelcy: Marco Paixao 88

Zagłębie: Rodić –Widanow, Guldan, Banaś (71 Dzinić), Cotra, Bilek, Curto (79 Piątek), Kwiek, Przybecki (58 Abwo), Błąd, Piech

Śląsk Wrocław: Kelemen – Zieliński, Grodzicki, Kokoszka, Dudu, Hateley, Stevanović (82 Kaźmierczak), Droppa (63 Plaku), F. Paixao, Mila, M. Paixao

Żółte kartki: Grodzicki, Flavio – Przybecki, Cotra, Kwiek, Widanow
Sędziował: Jarosław Przybył

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane