Chłodnym okiem: Tępe Scyzoryki, rozjechane Pasy

05.08.2014 (21:46) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Ryszard Tarasiewicz i Robert Podoliński to ludzie z dobrą opinią. Pierwszego kibicom Śląska przedstawiać nie trzeba – to on położył podwaliny pod sukcesy WKS-u, poza Wrocławiem też zrobił kilka awansów, a ostatnio pociągnął beniaminka do grupy mistrzowskiej i triumfu w Pucharze Polski. Niespełna 40-letni Podoliński jest z kolei trenerem na dorobku, ale i z konkretnym osiągnięciem, bo za takie należy uznać przeobrażenie Dolcanu Ząbki z chłopca do bicia w kandydata do gry w ekstraklasie. Latem obaj zmienili pracodawców, ale początek mają fatalny.


 

Cracovia, która dała szansę Podolińskiemu, i Korona, gdzie wylądował Taraś, kończyły poprzedni sezon z ulgą, bo udało się uniknąć degradacji, ale i z ogromnym rozczarowaniem, że do walki o utrzymanie w ogóle musiało dojść. Prezes Pasów od zakończenia rozgrywek szukał człowieka, który zapewni mu w końcu lokatę w górnej połowie tabeli, natomiast w Koronie nie szukano winnego w osobie hiszpańskiego trenera. Pacheta jednak postanowił czmychnąć, by trenować w ojczyźnie trzecioligowca, za to na Kielce nie kręcił nosem Tarasiewicz, który nie dogadał się ani z prezesem Zawiszy, ani – ponoć – z francuskim Valenciennes.

Oba kluby wkroczyły więc w sezon z nadziejami na lepsze wyniki, związanymi z nowymi szkoleniowcami na etatach. A także z budżetami plasującymi Koronę i Cracovię w pierwszej ósemce T-Mobile Ekstraklasy. Krakowianie mają na koncie ponoć tyle co niedawny trzykrotny medalista z Wrocławia, z kolei dane o finansach kielczan odrobinę dziwią, biorąc pod uwagę doniesienia z ostatnich miesięcy, ale najwyraźniej w paru innych miejscach jest jeszcze biedniej. Dlaczego więc oba zespoły na starcie sezonu zawodzą? Być może dlatego, że wskazówki Podolińskiego i Tarasiewicza do piłkarzy jeszcze nie docierają i potrzeba im czasu, ale niewykluczone też, że nie dotrą nigdy, bo ci są za słabi.

Coś w tym jest. Tarasiewicz nie ma w kadrze solidnego bramkarza, bo nie znalazł następcy dla kontuzjowanego Małkowskiego. Wypuścił z klubu Macieja Korzyma, choć Chiżniczenko zawodzi go tak samo, jak poprzednika. Nie wykreował póki co lidera obrony, jakim był Pavol Stano, stawiając w defensywie na wątpliwej klasy obcokrajowców. Cracovia też straciła lidera, tyle że ofensywy – Saidiego Ntibazonkizę. Zresztą klub z ul. Kałuży opuścił tabun zawodników i choć żaden, poza Burundyjczykiem, tak naprawdę do końca się nie sprawdził, to w ich miejsce nie przyszli ludzie, którym można ufać. Czy polityka transferowa Cracovii była dobra, skoro trafili tam Rymaniak i Cetnarski?

W piątek Cracovia i Korona staną przed realną szansą na pierwsze zwycięstwo – zagrają ze sobą.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane