Chłodnym okiem: Jak sukces przekuć w porażkę

20.08.2014 (09:32) | Adam Osiński | skomentuj (2)
Zawisza pokonany – w tym sezonie to niemal stały obrazek. Bydgoszczanie przegrali czwarty mecz z rzędu, tym razem przyjmując pięć goli od beniaminka z Łęcznej, dlatego posada portugalskiego trenera Jorge Paixao wisi już na włosku. A przecież jeszcze trzy miesiące temu zespół prowadzony przez Ryszarda Tarasiewicza triumfował w Pucharze Polski, rywalizował w grupie mistrzowskiej i pokazał kilku ciekawych – wcześniej szerzej nieznanych – piłkarzy. Tyle czasu wystarczyło, by wszystko zaprzepaścić, ale w polskiej rzeczywistości to nic nowego. U nas sukces sportowy rzadko jest zapowiedzią dobrej passy, a wina niekiedy wcale nie leży po stronie piłkarzy i ich opiekunów. Czasami wszystko rozbija się o brak znajomości przepisów ze strony kierownika drużyny (czy innego dyrektora – jak kto woli), innym razem w swoich decyzjach pogubi się prezes, jak to się właśnie dzieje w Bydgoszczy, gdzie Radosław Osuch zapomniał, że lepsze jest wrogiem dobrego, i wymienił wielu piłkarzy oraz sztab szkoleniowy.


 

Zawisza idzie w przetarte szlaki. Przez kogo? Weźmy za przykład Piasta Gliwice, który też jako beniaminek awansował do europejskich pucharów, też odpadł z nich z pierwszym rywalem, a potem ugrzązł na tyłach ligowej stawki i ledwo się utrzymał. Temu klubowi brak jednak solidnej marki, a rok dobrej gry można by uznać po prostu za fartowny. Po sąsiedzku gra za to Ruch – klub z finansowymi problemami, których nie rozwiązuje obecność na pudle w lata parzyste i walka o uniknięcie degradacji w pozostałe. Pewnie można by się tak cofać w przeszłość i punktować (Groclin Dyskobolia czy Amica miały dobre momenty w lidze, Pucharze Polski, a nawet Europie, a gdzie są teraz – wiemy), ale jednym z bardziej wyrazistych przykładów są losy wrocławskiego Śląska.

Sierpień 2014 – zespół Tadeusza Pawłowskiego po bezbarwnej, często irytującej grze nie potrafi strzelić gola przeciętnej Cracovii. Kibice, którzy nowoczesnego obiektu nie zapełnili nawet w jednej czwartej, serwują piłkarzom pewną porcję gwizdów. To wyraz dezaprobaty. Z taką grą WKS po raz drugi może nie awansować do górnej ósemki. Tak wygląda krajobraz po zdobytym dwa lata wcześniej tytule mistrzowskim (a w sumie trzech medalach z rzędu) i śrubowaniu rekordów frekwencji po otwarciu stadionu na Pilczycach. Sponsor płaci mniej, współwłaściciel zrejterował, ze złotej drużyny pozostało trzech zawodników, a reszta (prócz jednego) odeszła za darmo. Miasto wprowadza plan oszczędnościowy, udzielając cały czas dotacji z publicznych pieniędzy, bez których klub splajtuje. Najlepszy okres w historii Śląska został popisowo zmarnowany.

KOMENTARZE
~Rydolf(2014-08-21 20:35:56)
~Paweł Czy na boisku grają pieniądze? Mentalność nasza jaka jest każdy wie , i zawsze jest tak że jak są sukcesy to i stadion nie świeci pustkami a jak nie ma sukcesów to jest gadanie typu " nie będę chodził bo..." i zaczyna się że patałachy etc. Nie piszę że jak są sukcesy to nie jest fajnie , bo wiadomo że jest, jest się dumnym z drużyny itp ale zawsze trzeba się liczyć z tym że mogą przyjść gorsze dni , załamanie formy czy chociażby kontuzje graczy będących fundamentem drużyny, i z drużyną trzeba być i w tych dobrych jak i złych chwilach bo gracze muszą mieć w kimś oparcie a w kim mogą mieć jak nie w nas kibicach, pomijam fakty dotyczące kierowaniem drużyną bo jak jest każdy widzi, jeśli na stołkach nie będą siedzieć ludzie dla których ŚLĄSK to coś więcej albo chociaż ktoś kto ma minimalne pojęcie jak i co trzeba robić to nie wiem gdzie będziemy obyśmy nie skończyli jak chociażby Polonia czy ŁKS obym nie był złym prorokiem a co do piłkarzy to jestem zdania że trzeba dawać szansę młodym bo im się będzie chciało grać gdyż będą chcieli się pewnie pokazać a nóż któryś okażę się jakiś talentem(chciałbym)
~Paweł(2014-08-20 13:45:55)
Najlepszy moment w historii Śląska został totalnie zaprzepaszczony przez pseudodziałaczy amatorów. Mieliśmy wszystko: 3 medale, nowy stadion, modę na Śląsk, stadion zapełniał się po brzegi, mieliśmy w mieście Euro i klub idealnie zdobył mistrzostwo w 2012 roku, tuż przed wielkim wydarzeniem sportowym. Przecież tu tylko wyjątkowy nieudacznik mógł to wszystko rozwalić, tu nie dało się inaczej niż odbić się od tego wszystkiego jak od trampoliny i mierzyć wyżej: Liga Europy, Liga Mistrzów, co roku konkretna walka o Mistrza Polski.
A co mamy? Mamy obraz nędzy i rozpaczy, przypadkowych kopaczy, właścicieli bez pieniędzy (ciągle to powtarzam, bo ciągle nie mogę tego pojąć: po co oni tu przychodzili w ogóle? Kazał im ktoś? Nie stać ich to po co się tu pchali?), ludzie totalnie odwrócili się od klubu, bo kto będzie tracił pół dnia i pieniędzy na oglądanie takiego piachu. Jest źle, nawet bardziej niż to pozornie wygląda: bo nie widać perspektyw na wyjście z przeciętności. Gadanie o walce o puchary można włożyć między bajki, to jeszcze pokłosie tego, że my BYLIŚMY 3 RAZY na PUDLE, pod rząd. Ale to było, minęło. Amatorzy i nieudacznicy nie wiedzieli co zrobić z sukcesem sportowym, naprawdę trzeba było się mocno postarać by to wszystko tak rozwalić. Ale jak widać skutecznie to się im udało. Brawo!
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane