Chłodnym okiem: Machado następny?

17.09.2014 (09:08) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Kalendarzowe lato jeszcze nie minęło, liga gra zaledwie od dwóch miesięcy, ale w piłce to szmat czasu. Karuzela zdążyła ruszyć, a negatywnej weryfikacji doczekali się na razie trenerzy Lecha i Zawiszy. W tym drugim klubie uznano, że skutecznym lekarstwem na serię ligowych porażek będzie były i skompromitowany szkoleniowiec pierwszego. W debiucie Mariusz Rumak trafił źle, bo na rozpędzoną Wisłę, a teraz lżej nie będzie – czeka go podróż powrotna do Poznania. Motywacji nie zabraknie więc obu stronom, ale to prędzej Maciej Skorża – opiekun Kolejorza – przełamie niemoc jako pierwszy. Ten trener o dość łagodnej aparycji nie raz pokazywał, że potrafi się zezłościć. Szatnia Lecha po kolejnej wpadce, ale pierwszej pod kierunkiem Skorży, będzie chciała w końcu wkupić się w jego łaski i wydostać z dolnej ósemki. Ze Skorżą na ławce poznaniacy nie zagrzeją tam miejsca zbyt długo.


 

W ostatniej kolejce kolejnych dwóch trenerów grało o swoje posady. To Ryszard Tarasiewicz i Joaquim Machado. Obaj rzutem na taśmę uratowali się lub też, jak kto woli, przesunęli nieuniknione przynajmniej o tydzień. W Kielcach słychać co prawda głosy poparcia dla Tarasia, ale one akurat nic nie znaczą. Świeżym przykładem jest zaufanie, jakim do niedawna darzony był portugalski opiekun Zawiszy Jorge Paixao. Prezes z Bydgoszczy miał jednak swoje granice, ten z Kielc też je ma, tyle że Korona w końcu wygrała. A że uczyniła to w kiepskim stylu, to teraz – a dokładnie w piątek – legenda Śląska stanie przed trudnym wyzwaniem w swoim rodzinnym mieście. Rok temu poszło mu dobrze, bo wygrał we Wrocławiu, siedząc na ławce Zawiszy.

Inaczej wygląda status Machado. Portugalczyk jest już jedną nogą poza Gdańskiem i kolejny piękny gol w karierze Piotra Grzelczaka tego nie zmieni. Akurat prokurent Lechii stwierdził ostatnio co innego, ale prawda jest taka: Machado nie ma posłuchu wśród piłkarzy, ci nie robią oczekiwanego postępu i notują co najwyżej przeciętne wyniki. Ciekawe tylko, który szkoleniowiec zrobiłby drużynę z ponad dwudziestu nowych zawodników z różnych stron świata, ściąganych co tydzień przez ostatni kwartał. Zadanie arcytrudne. Może podejmie się go ktoś, kogo dyrektor sportowy Andrzej Juskowiak zna z reprezentacji, a i jego przełożeni zza zachodniej granicy powinni kojarzyć z niemieckich boisk. Mowa o Tomaszu Hajcie. On posłuch by miał.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane