Chłodnym okiem: Co nam mówi półmetek

11.11.2014 (16:16) | Adam Osiński | skomentuj (1)
Połowa sezonu zasadniczego za nami. Gra toczy się już długo, do końca roku pozostały tylko cztery ligowe kolejki i na tym etapie można by oczekiwać, że każda z drużyn T-Mobile Ekstraklasy będzie w pewien sposób przewidywalna. Tabela stwarza nawet takie pozory, bo podzielona jest na dwie wyraźne części – ósma Pogoń ma nad dziewiątym Piastem cztery punkty przewagi. Gdy przyjdzie do kwietniowego podziału na grupy, wielkich przetasowań nie należy się spodziewać, ale polska liga się nie zmienia i nadal każdy może wygrać z każdym. Rozbicie Jagiellonii przez Ruch Chorzów musi zostać uznane za niespodziankę, skoro zespół Michała Probierza jest na pudle, a rywal ugrzązł na miejscu spadkowym. Nikt jednak – może poza samymi białostoczanami – nie przeżył z tego powodu szoku.


 

Mało tego, gdyby ten mecz odbył się w sierpniu, wszystko byłoby na swoim miejscu. Poprzedni sezon to przecież Ruch zakończył zdobyciem medalu, a Jaga walczyła w grupie spadkowej. Dziś te zespoły mają bardzo podobne kadry, ale już innych trenerów i skrajnie odmienne wyniki. Przyszła jednak 15 kolejka i znów wszystko obróciło się do góry nogami.

Późna jesień okazuje się też zaskakująca dla Lechii i Korony. Nie tylko okres przygotowawczy, ale też początek sezonu wskazywały, że obie drużyny będą walczyć o odmienne cele. Tymczasem po wyjazdowym zwycięstwie Scyzoryków w Gdańsku mają równą liczbę punktów. Nie sposób teraz zawyrokować, która z tych drużyn zajmie na finiszu wyższą pozycję, a przecież biało-zieloni mieli być po Legii i Lechu trzecią siłą ligi.

Wspomniani dwaj mocarze w ostatni weekend też byli papierowymi tygrysami. Legia faktycznie jest mocna, ale jej nieprzewidywalność bierze się trochę z lekceważącego podejścia do rywali, a pewnie jeszcze bardziej z rotowania składem. Mimo wszystko zespół ze stolicy podąża w wyznaczonym celu, czego nie można powiedzieć o poznaniakach, którzy chcieliby deptać mistrzom Polski po piętach, a na razie oglądają plecy bankrutującego Górnika czy beniaminka z Bełchatowa. Zespół Kamila Kieresia to też zagadka. Zabrakło im minuty, żeby dowieźć prowadzenie z Cracovią do końca i kosztem Jagiellonii wskoczyć na podium, a jednak do ich sportowej klasy – mimo kilku innych dość szczęśliwych wyników – można mieć wątpliwości. Rozkład jazdy Belchatów ma do końca tego roku trudny i jeśli zgubi w tym czasie sporo punktów, to wczesną wiosną może być tym klubem, który będzie typowany do wypadnięcia z grupy mistrzowskiej.

KOMENTARZE
~maniac(2014-11-11 20:08:51)
szkoda że nic o Śląsku ...
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane