Chłodnym okiem: Waleczny Zawisza zagra ze Śląskiem

02.12.2014 (20:35) | Adam Osiński | skomentuj (5)
Zawisza lepszy w Białymstoku? Proszę bardzo, to nie marzenie kibica znad Brdy, ale realny obraz z minionego weekendu. W polskiej lidze czołówkę, zespoły przeciętne oraz broniące się przed spadkiem widać tylko w tabeli, bowiem na boisku różnica poziomów nie istnieje. Jedynym wyjątkiem zdaje się Legia, gdy jej trener nie wystawia zbyt wielu rezerwowych. Żadna z czterech drużyn, które deptały warszawianom po piętach, w ostatniej kolejce nie zainkasowała trzech punktów. Mało tego, Jagiellonia i Śląsk w listopadzie nie potrafiły wygrać ani razu.


 

Nie mówimy o pojedynczych wpadkach lub wyskokach – takie są normalką na całym świecie. Ale w T-Mobile Ekstraklasie jest inaczej. Tutaj zespoły łapią zwyżkę formy lub wpadają w dołek, tkwią w tym dłuższy czas i nagle karta się odwraca. Tak było w przypadku Piasta i Korony, gdzie trenerzy w trakcie rundy dokonali kilku korekt personalnych i drużyny do bicia zamienili w walczące o pierwszą ósemkę. Niewykluczone, że w kwietniu jedna z nich trafi do grupy mistrzowskiej. Za to na pewno nie znajdzie się tam Zawisza. Jorge Paixao, poprzedni szkoleniowiec bydgoskiego klubu, nie dawał gwarancji odbicia się od dna, dlatego jego miejsce zajął bezrobotny przez parę dni Mariusz Rumak. Długi czas wydawało się, że zmiana na stołku trenera nic nie da, bo Zetka dalej notowała dosyć kompromitujące rezultaty. Były opiekun Lecha potrzebował jednak czasu, by zweryfikować przydatność do drużyny kilku zawodników. Nie każdemu z nich, zwłaszcza obcokrajowcom, zależało na dobrych wynikach zdobywcy Pucharu Polski, więc Rumak rozpoczął czystki. Bernardo Vasconcelosa w Bydgoszczy już nie ma, Joshua Silva i David Fleurival negocjują warunki rozwiązania umowy, a Wahan Geworgian, Piotr Petasz i Anestis Argyriou zostali przesunięci do rezerw. W tym czasie do składu wrócili liderzy środka pola, czyli Michał Masłowski i Herold Goulon. Efekt? Zawisza znów jest waleczny i w dwóch ostatnich spotkaniach wyjazdowych nie dał się pokonać. Tabela nadal nie wygląda dla nich optymistycznie, ale skazywanie Zawiszy na spadek już teraz byłoby głupotą, zwłaszcza że punkty zostaną jeszcze podzielone.

W piątek bydgoszczanie zagrają w końcu u siebie, a przeciwnikiem będzie trzeci w tabeli Śląsk. Faworyt? Darujmy sobie. WKS jechał już na pewniaka do Chorzowa i z przedostatnią drużyną nie ugrał nawet punktu. Do meczu z ostatnim Zawiszą wrocławianie przystąpią po serii czterech gier bez zwycięstwa. Być może piłkarze Tadeusza Pawłowskiego są już zmęczeni rundą. Wobec zwyżki formy gospodarzy o wyniku zadecyduje pewnie to, co w naszej lidze najczęściej – dyspozycja dnia.

KOMENTARZE
~kbw(2014-12-03 21:32:42)
przegrana Zawiszy lub remis będzie sensacją. WKS bez szans. Ostatnie mecze to kpina z tej niby ekstraklasy.
~BJ(2014-12-03 15:18:07)
Zawsze jestem sercem ze Śląskiem ale pokazali to już z Ruchem..... HEJ Śląsk !!!
Vitto(2014-12-03 12:12:41)
"Donosiciele" donoszą, że koledzy z drużyny położyli w szatni przysłowiowy chuj na pana Sebastiana, po cichu i za plecami konspirującego z Lechią
zamiast razem z nimi walczyć o zwycięstwa.
~Tęcza Warszawa(2014-12-03 01:04:33)
BJ jest szansa ze się mylisz, południowcy nie lubią grać w Polsce zimową porą.
~BJ(2014-12-02 21:03:05)
.... i wygra
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane