Chłodnym okiem: Cud nad Brdą mało realny

04.03.2015 (09:05) | Adam Osiński | skomentuj (2)
Łatwo się wyłożyć, pisząc o polskiej piłce. Prognozy i opinie są zazwyczaj weryfikowane na niekorzyść autora po tygodniu, w trakcie kolejnej serii gier. Weźmy mnie samego. Tydzień temu przewidywałem w tym miejscu, że świetny start Jagiellonii to nie przypadek, a Legia stoczy twardy bój o obronę tytułu, może nawet z kilkoma klubami. Nie wycofam się z tego rakiem po jednej kolejce, choć zdaję sobie sprawę, jak śmiesznie to brzmi w kontekście rozstrzygnięć z ostatniego weekendu. Warszawianie w końcu wystawili niemal najsilniejszy skład i spokojnie – jako jedyny zespół z czołówki – wygrali, podczas gdy klub z Podlasia nie ugrał u siebie nawet punktu z Koroną. Wyniki na dole tabeli też prowokują do spekulacji. Teraz tylko czekać aż zamienią się one w czcze gadanie. Mimo to spróbuję.


 

Jeśli ktoś wygrywa średnio jeden mecz na dziesięć, jego zwycięstwo musi być wydarzeniem. I tak było w sobotę w Bydgoszczy, gdzie Zawisza okazał się lepszy od Piasta. Nie tylko fatalna jesień, ale też zimowe zawirowania kadrowe, powszechnie odbierane jako rzucenie ręcznika, spowodowały, że Zetka stała się pewniakiem do spadku. Czerwona latarnia co prawda nadal świeci, ale początek rundy jest w wykonaniu zespołu Mariusza Rumaka więcej niż obiecujący. Zawisza w trzech spotkaniach nie stracił przecież gola, punktów uzbierał więcej niż Legia, Śląsk czy Wisła. Czy z anonimowymi dla polskiego kibica piłkarzami z zagranicy, wziętymi niemal z łapanki, i rodzimymi gwiazdeczkami, które chcą się odbić od dna, jak Pawłowski czy Świerczok, utrzymanie jest możliwe? Zawisza – jak to rycerz – będzie walczył, ale cudu nad Brdą bym nie oczekiwał.

Nie dlatego, że wiosenna forma bydgoszczan będzie gorsza od rywali, bo już widać, że tak być nie musi. Ten zespół, by opuścić strefę spadkową, powinien być jednak od nich dość wyraźnie lepszy, a na razie – wyłączając mecz z Piastem – tak nie jest. Przy odrobinie szczęścia tak Łęczna, jak i Lechia mogły Zawiszę pokonać. Piast nie dał rady, ale gliwiczanie to zespół-zagadka – u siebie mogą z każdym wygrać, na wyjeździe z każdym przegrać. Gdyby wszyscy rozpoczynali rundę z tego samego pułapu, Zawisza miałby takie same szanse jak pozostali. Ale w tej chwili – mimo niezłego startu – to jest ciągle naście punktów straty do bezpiecznej pozycji. Sytuację naprostuje nieco podział punktów, ale nawet to może być za mało. Problemem Zawiszy bowiem jest to, że początek rundy nie wskazał ani jednego zespołu, który miałby przejąć od nich pałeczkę outsidera. Zawisza wygrał, ale to nic wielkiego: z zespołów z miejsc 6–16 tylko dwa nie poznały jeszcze smaku zwycięstwa. Pogoń trudno typować na spadkowicza, zaś Cracovia trzykrotnie remisowała, mierząc się z solidnymi ekipami. Koniec sezonu pokaże, czy miałem rację, lekceważąc całkiem niezły start Zawiszy.

KOMENTARZE
~piksle(2015-03-04 20:02:32)
Teraz mamy 2x stołecznych i kielce + łęczna wyjazdy, będzie ciężko jeśli skuteczność się nie poprawi
~jacko22(2015-03-04 14:44:19)
Hej,
Śląsk nie rządzi na Śląsku wg mapy kibiców!
Musimy nadrobić kilka procent straty do ruchu i innych!

Głosujmy http://mapakibicow.pl/?utm_source=forum&utm_medium=post&utm_campaign=mapa_kibicow
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane