Chłodnym okiem: Ruch i cała reszta

18.03.2015 (09:20) | Adam Osiński | skomentuj (1)
Fartowne zwycięstwo Ruchu w Bełchatowie jeszcze bardziej skomplikowało sytuację w ekstraklasie. Na sześć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego chorzowianie mają tylko pięć punktów straty do ósmej Lechii, a tym samym realne szanse – mimo ciągłego zakotwiczenia w miejscu spadkowym – na wejście do grupy mistrzowskiej. Jednak tegoroczne wyniki zespołu Jerzego Brzęczka wskazują, że gdańszczanie awans do ósemki mają na wyciągnięcie ręki i tej okazji już raczej nie wypuszczą. A skoro tak, to Ruch i pozostałe drużyny muszą liczyć na potknięcia kogoś innego z czołówki. Kogo? Wisła Kraków meczem w Warszawie pokazała, że to nie o nią tu chodzi, więc pozostają Podbeskidzie i Górnik, a więc ekipy, które w tym roku przede wszystkim remisują.


 

Zdobywając po punkcie, zespół z Bielska-Białej do grupy mistrzowskiej może nie doczłapać, już prędzej uda się to zabrzanom, którzy do końca nie roztrwonili jeszcze zaliczki z jesieni. Żaden z tych zespołów nie jest jednak w tak słabej formie, żeby stwierdzić, że lada moment wypadnie z gry o ósemkę – oba mogą dotychczasowe pozycje obronić. Bezpośrednie starcie w ostatniej kolejce niczego nie wyjaśniło, ale psychologicznie na pewno podbudowało Podbeskidzie, które przegrywało już dwiema bramkami, lecz zdołało wyrównać. Tym samym Górnik nie odskoczył od rywali i znów – trwa to od sierpnia – nie wygrał u siebie.

Tyle że cała reszta – poza wspomnianą Lechią – gra w kratkę. Najdalej od grupy mistrzowskiej jest w tej chwili Jan Kocian, który z Pogonią leci na łeb na szyję i bliżej mu teraz do strefy spadkowej. Zawodzi też Piast, a konsekwencje tego może wkrótce ponieść inny szkoleniowiec z zagranicy, Perez Garcia. Chyba największe szanse na dogonienie Podbeskidzia, ewentualnie Górnika, ma Łęczna. I to nie tylko z powodu najmniejszej straty punktowej – zespół Jurija Szatałowa gra momentami naprawdę dobrą piłkę, tak też było w przegranym spotkaniu w Białymstoku, lecz powinien dołożyć do tego nieco lepszą skuteczność. Czy zrobi to już w piątek z starciu ze Śląskiem?

Tak wyrównanej ligi nie ma chyba nigdzie. Gdzie nie spojrzeć, od Portugalię po Izrael, różnice między zespołami ze strefy spadkowej a środkiem stawki są duże większe niż u nas, może z wyjątkiem Hiszpanii – Levante na 11 kolejek przed końcem ligi ma tylko 8 punktów straty do dziesiątego Realu Sociedad (liga liczy 20 drużyn). Tymczasem w Polsce, jeśli popuścić nieco wodze fantazji, można sobie wyobrazić, choć bliżej jest końca rozgrywek niż początku, że notujący niezłą passę Ruch awansuje do europejskich pucharów. Urok reformy.

KOMENTARZE
~roda(2015-03-19 11:13:39)
Zapomnieliście wymienić Śląsk wśród zagrożonych spadkiem do dolnej ósemki. Nie jestem złośliwy, bo kocham tę drużynę, ale gdyby nie kilka niespodziewanych wyników naszych rywali, to teraz bylibyśmy już gdzieś na 7-8 miejscu. Nie chodzi o styl ale punkty. Za styl to oceniają w jeździe figurowej na łyżwach. Kiedy ktoś zrozumie, że dwóch Pajacao razem na boisku, to o jednego za dużo? Rację ma Lacny, że trener powinien ich opieprzyć czasem a nie słodzić. Chyba wie jak wyglądają rozmowy w szatni więc nie wmówicie mi, że pewnie ich opieprza poza kamerami.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane