Chłodnym okiem: Czyste ręce Filipiaka?

22.04.2015 (08:46) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Los Cracovii jest teraz w rękach Jacka Zielińskiego. Nie mam pojęcia, czy z nim na ławce krakowianie uratują ekstraklasę i nie jestem pewien, czy taką wiedzę posiada prezes tego klubu. Janusz Filipiak w moim odczuciu błądzi po omacku. Nie krytykuję go za to, że zwolnił trenera, choć wcześniej wypowiedział się, że Robert Podoliński będzie u niego pracował w najgorszym razie do końca sezonu. Takich słów nie można traktować poważnie w ustach żadnego prezesa, a już z pewnością nie Filipiaka, który taki już jest, że słowa rzuca na wiatr. Tu chodzi o to, że Podoliński swojej roboty w Krakowie po prostu nie skończył. To właśnie mecze grupy spadkowej pokazałyby, czy udźwignął ciężar prowadzenia klubu w ekstraklasie, w dodatku tak specyficznego jak Cracovia. Tymczasem Filipiak trzymał go w klubie dopóty, dopóki Cracovia miała szanse na awans do ósemki. Gdy je straciła, po dwóch dniach witał już nowego trenera, a od zwolnienia Podolińskiego umył ręce.


 

Jak to zrobił? W wywiadzie dla krakow.sport.pl powiedział, że nie zwolnił trenera, tylko rozstał się z nim za obopólnym porozumieniem. Nijak ma się to do słów Podolińskiego, który tuż po meczu z Pogonią opowiadał na antenie Canal+, że koncentruje się na przygotowaniach drużyny do następnego meczu, a nie dywagacjach, czy zostanie zdymisjonowany. Potem właściciel Cracovii grzęźnie w eufemizmach, odpowiedzialnością za zwolnienie trenera obarczając niewidzialnego demiurga albo po prostu rzeszę kibiców. Warto to przytoczyć. Filipiak: Układ zawodnicy – zarząd – trener – kibice się wyczerpał. Ta zamiana była oczekiwana przez wszystkich. Dziennikarz: Mimo wszystko trener miał duży kredyt zaufania. Filipiak: U mnie tak. Dziennikarz: A u kogo nie? Filipiak: Nie wiem.

Podoliński mógł jeszcze w cuglach wygrać grupę spadkową. Sam co prawda w taki scenariusz nie wierzę, ale – czemu nie? Wystarczy podział punktów, a to nastąpi już za tydzień, oraz łut szczęścia, w naszej lidze często decydujący o wyniku. W meczu z Pogonią krakowianie walczyli o remis do upadłego, czym pokazali, że z trenerem Podolińskim chcą nadal pracować. Czy taka byłaby ich wola, gdyby czuli, że z nim na ławce za moment zlecą z ligi? A może grali dla trenera, ponieważ wierzyli w niego, w jego umiejętności, które znają jak nikt inny, bo pod jego okiem trenują na co dzień? Od remisu byli zresztą o kilkanaście centymetrów – w doliczonym czasie gry Sebastian Rudol wybijał piłkę z linii bramkowej.

Miejsce Cracovii w ekstraklasie ma uratować Jacek Zieliński. Na pierwszy rzut oka 54-latka różni od Podolińskiego przynajmniej jedno – doświadczenie. Wiadomo było, że prezes Pasów będzie szukał kogoś z bogatym CV. Zastanawiałem się nawet, czy ratownikiem nie zostanie Orest Lenczyk, specjalista od trafionych okrętów, który z Cracovią już pracował, tuż przed tym, jak został zatrudniony w Śląsku. Wybór padł jednak na szkoleniowca, który mistrzostwo Polski świętował dwa lata przed Lenczykiem, w Poznaniu. To był jednak jego szczyt, od tego czasu Zieliński był na krzywej lecącej na łeb na szyję, notując nieudany okres w Polonii Warszawa i wręcz katastrofalny w Ruchu Chorzów.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane