Zmiażdżeni po przerwie: Lech – Śląsk 2:0

25.04.2015 (22:36) | Adam Osiński | skomentuj (7)

Wrocławianie przez pół meczu trzymali gospodarzy na smyczy, ale po przerwie Lech się z niej zerwał. Dwa gole strzelone przez Finów, Kaspara Hamalainena i Paulusa Arajuuriego, to niewiele, biorąc pod uwagę poziom gry defensywnej Śląska. WKS nie wykorzystał szansy wskoczenia na podium po remisie Jagiellonii w Bełchatowie.


 

Poznań pozostaje niezdobyty od sierpnia, ale że można tu powalczyć, pokazała ostatnio Korona, która zremisowała, będąc zespołem lepszym. I rzeczywiście – Lech wyglądał jak papierowy tygrys, na co wpływ miała też nieobecność Darko Jevticia i Zaura Sadajewa, którzy pauzowali za kartki.

Po podaniach graczy Macieja Skorży piłka zaskakująco często wychodziła poza boisko. Kaspar Hamalainen zdawał się być poza grą, a Dawid Kownacki biegał między stoperami Śląska bez wsparcia skrzydłowych. Szymon Pawłowski i Gergo Lovrencsics byli skutecznie powstrzymywani przez bocznych obrońców WKS-u, którzy pozwolili się urwać rywalom tylko po razie. Efektów z tego gospodarze nie mieli jednak żadnych. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie wicelider T-ME nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę Mariusza Pawełka. Jeśli w polu karnym wrocławian robiło się gorąco, to wyłącznie na ich własne życzenie. Wynikało to z poślizgu Danielewicza i klasycznego „pawełka”, gdy piłka już po interwencji wypadła bramkarzowi z rąk.

Śląsk grał wysoko i przedostawał się pod bramkę Lecha skrzydłami. Maciej Gostomski musiał się wykazać jednak tylko raz, gdy Robert Pich skorzystał z błędu Barry’ego Douglasa i uderzył sprzed szesnastki. Potem jeszcze blokowany był Mateusz Machaj, a Zielińskiemu zabrakło precyzji przy strzale z dystansu. Złego ustawienia rywali nie wykorzystał z kolei Piotr Celeban, który nie opanował tuż przed bramką górnej piłki.

Po przerwie zobaczyliśmy inny mecz. Sygnał ostrzegawczy dał Pawłowski, który miał pecha, bo piłka po jego strzale wpadłaby do siatki, gdyby nie odbiła się od nogi Ostrowskiego i wpadła w dłonie Pawełka. Potem jednak wrocławianom zabrakło już nie tylko szczęścia, ale i umiejętności, bo zostali po prostu rozszarpani i w żaden sposób nie potrafili się przed agresywnością Lecha obronić. Zaczęło się od tego, że w 57 minucie Linetty rozrzucił piłkę na lewą stronę do Douglasa. Paweł Zieliński doskoczył do Szkota zbyt późno, a z dośrodkowania na piąty metr skorzystał do tej pory niewidoczny Hamalainen, który wyprzedził Pawelca.

WKS po stracie gola rozsypał się, nie potrafiąc rozważnie ustawić się w tyłach i wyjść z połowy. Dopiero po 10 minutach Śląsk wymienił kilka podań do przodu, a przed polem karnym Arajuuri faulował Marco Paixao. Mateusz Machaj z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę i na więcej już zespołu Tadeusza Pawłowskiego nie było stać, choć trener dokonał ofensywnej zmiany, wpuszczając Milosa Lacnego za Picha. Słowak dał się jednak zapamiętać, podobnie jak koledzy, z nieudolności w grze obronnej.

W 83 minucie Barry Douglas ostro zacentrował z rzutu wolnego, a Paulus Arajuuri delikatnie zmnienił tor lotu piłki, myląc Pawełka i podwyższając prowadzenie gospodarzy. Ich zwycięstwo powinno być bardziej okazałe, ale doskonałe sytuacje marnowali Hamalainen, Pawłowski i Kownacki.

Lech – Śląsk 2:0 (0:0)
Bramki: Hamalainen 57 Arajuuri 83
Lech: Gostomski – Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Douglas, Trałka, Linetty, Lovrencsics (72 Formella), Pawłowski (88 Keita), Hamalainen (90 Zulciak), Kownacki
Śląsk: Pawełek – Zieliński, Celeban, Pawelec, Ostrowski, Danielewicz (72 Hateley), Hołota, F. Paixao, M. Machaj (86 Dankowski), Pich (72 Lacny), M. Paixao
Sędziował: Marcin Borski
Widzów: 25 000

KOMENTARZE
~pdw(2015-04-26 11:13:46)
Dla mnie Danielewicz Pich Flavio daramat jeszcze gorzej Ostrowski stał na lewej obronie i stał zadnych wejsc ofensywnych TRENER NIE WIDZI ZE ON NIE MA SIŁ !!!!!!!!!!! .NA ZMIANĘ TAK ALE NIE NA 90MIN
~AS(2015-04-26 07:16:16)
Już czas co niektórych kopnąć w d... albo krótko za ryj złapać. Ksero do odstawki - grali tak jakby się bramki bali strzelić... II połowa to jakiś sabotaż... Pryszczaty chyba osiągnął swój cel, ażeby do pucharów się nie załapać, bo nie było klepnięcia z góry... Frustracja
~bajanafun(2015-04-26 06:29:20)
Dankowski powinien grać od początku. Pawelec natychmiast na ławeczkę. Śląskowi potrzeba jak wody dobrego , rosłego stopera, kierownika środka pola i kogoś szybkiego na prawe skrzydło.
~Lechita(2015-04-25 23:56:43)
"Brawo" dla kibiców Slaska.Przez takie frajerskie zachowania jak wasze,czyli rzucanie racami w boisku nigdy nie uda się wywalczyć legalnej pirotechniki....Jesteście z siebie dumni?
~fan69(2015-04-25 23:26:24)
el DRAMATO! no cometaro!
~KRIZ 3(2015-04-25 22:53:03)
Śląsk "nie lubi" wykorzystywać potknięć rywali aby wskoczyć wyżej.
Lech, jako kolejna drużyna, obnażył słabe strony Śląska.
To co Śląsk osiągnął to maximum, więcej w tym składzie nie da się !
Trzeba zabiegać o kasę i wzmocnienia na kolejny sezon.
PS. Dziwi dlaczego Pawłowski tak kurczowo trzyma się Flavio - Marco a zdejmuje z boiska szybkiego Pilcha ?
~luka(2015-04-25 22:49:36)
Pierwsza polowa calkiem niezla,niestety druga to porazka blad za bledem strata za strata,brak wiary i zrozumienia.
Martwi kolejny bezbarwny mecz Marco i mnostwo strat Flavio pomimo tego ze walczyl nie najlepiej Ostdy i Danielewicz.
Na plus natomiast Holota i Machaj az chcialo sie ich ogladac,walczy i probuje ile sie da Pich...
Panie trenerze chyba za wiele juz w tym sezonie nie ugramy dlatego moz czas najwyzszy cos pozmieniac , oczywiscie nie krytykuje a zastanawiam sie co zrobic zeby coa sie ruszylo...hej Slask
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane