Chłodnym okiem: Czkawka Legii

12.05.2015 (19:36) | Adam Osiński | skomentuj (2)
Kazimierz Górski powiedział kiedyś, że gdyby w piłce nożnej decydowały pieniądze, to mistrzem świata byłaby Arabia Saudyjska. A do kogo trafiłyby złote medale za mistrzostwo Polski w roku 2015? Bezsprzecznie do Legii Warszawa! Banknoty po boisku jednak nie biegają, dlatego kraje Półwyspu Arabskiego o wygraniu mundialu mogą pomarzyć, a tytuł dla Legii na sześć kolejek przed końcem sezonu stanął pod znakiem zapytania. Po domowej porażce z rywalem do korony warszawianie stracili fotel lidera i kontrolę nad rozgrywkami. Teraz wszystko w swoich rękach ma Lech, który aż cztery spotkania zagra u siebie. Kolejorz nie jest Kopciuszkiem, takim jak w świecie futbolu Azjaci, to przecież potentat ekstraklasy, ale tytuł dla piłkarzy Macieja Skorży to i tak byłaby nie lada sensacja.


 

Finansowo mamy bowiem ligę trzech prędkości. Na jej czele jest Legia, a za nią – z budżetem ponad dwukrotnie mniejszym – Lech, który z kolei góruje nad resztą konkurencji. Ktoś powie, że należałoby wspomnieć jeszcze o najuboższych, tych Łęcznej, Bielska czy Zabrza, ale świeżo po informacji, że wszystkie kluby T-ME otrzymały na przyszły sezon licencje, mogę to sobie darować. Wracając do Legii – trzeci tytuł z rzędu powinna wygrać w cuglach, tak jak zrobił to za naszą zachodnią granicą Bayern, który właśnie trzy lata temu wrócił na szczyt i znów jest w Niemczech hegemonem. Dla Legii to dobrze, że ma w kraju konkurencję, bo ta podnosi poziom i nie pozwala osiąść na laurach. To dobrze, dopóki rywal tylko goni i straszy. Tymczasem Lech na finiszu sezonu jest pierwszy, na prostej drodze do tytułu, a to mogłoby wskazywać, że piłkarsko dobił do poziomu, jaki prezentuje zespół Henninga Berga. Ale tak nie jest.

W Warszawie bowiem popełniono błąd – rywala do tytułu nie doceniono. Legia nie tylko spoczęła na laurach, nie tylko nie podniosła poziomu, ale wręcz go zaniżyła, pozbywając się Miroslava Radovicia. Obecne władze Legii może tego nie pamiętają, ale trzy lata temu warszawianie też zlekceważyli konkurencję. Po sprzedaży Borysiuka, Rybusa i Komorowskiego stracili tytuł na rzecz Śląska. Teraz jest blisko powtórki z rozrywki. Nie wszystko sprowadza się rzecz jasna do jednego gracza, choćby nawet tak dobrego jak Serb. Z taką kadrą Legia miała (ma) obowiązek obrony mistrzostwa i z takiego założenia pewnie wyszli jej właściciele. Czkawkę może więc powodować nie tylko brak Rado, ale też trener Berg na ławce. Piękne były słowa, gdy półtora roku temu zatrudniano Norwega, że oto nadchodzi nowa jakość, że Legię należy wznieść poziom wyżej, czego Jan Urban nie gwarantował. Od Berga oczekiwano lepszej postawy w pucharach, o mistrzostwie wspominając mimochodem, bo miało ono przyjść tej wielkiej Legii naturalnie, nie będąc nawet celem. I na początek udało się, choć z Urbanem u steru efekt byłby ten sam. Tymczasem w Lidze Europy Norweg osiągnął niewiele więcej niż Urban i dokładnie tyle samo co Skorża. A kolejnego mistrzostwa może już nie być.

KOMENTARZE
~WKS(2015-05-13 18:36:34)
tak swoją drogą od dłuższego czasu ktoś stąd próbuje trafić do PS?
~bolo30(2015-05-13 11:22:38)
Beton z PZPN-u nie pozwoli by mistrzem był klub inny niż Legła. Paradoksalnie widać to było na meczu Śląska z Jagiellonią. Dwie żółte kartki i grunt dla Ległej pod mecz ze Śląskiem przygotowany. O ile co do fauli Pawelca i kartki można by ją uznać, to kartka dla Zielińskjego to parodia sędziowania i ewidentna kartka pokazana TENDENCYJNIE, by pozbawić nas podstawowego gracza w kolejnym meczu. Niech mistrzem będzie każdy tylko nie Legła.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane