Chłodnym okiem: Nagła śmierć faworytów (lub tylko zapaść)

19.05.2015 (20:14) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Wszyscy oczekiwali powtórki, czyli trzeciej odsłony rywalizacji Legii z Lechem. Dwa lata z rzędu mistrzostwo dość pewnie zgarniała Legia, gdy więc poznaniacy tydzień temu wygrali przy Łazienkowskiej, zrobili olbrzymi krok, by tym razem tytuł – po pięciu latach przerwy – trafił do stolicy, tyle że Wielkopolski. Niby Śląsk i Jagiellonia cały czas deptały faworytom po piętach, ale nikt tej dwójki nie brał na poważnie w walce o najwyższy laur. I tak po prawdzie, choć te słowa mogą nas, wrocławian, boleć – trudno się dziwić. Giganci z Poznania i Warszawy, napędzani wzajemną rywalizacją, mieli bić kolejnych rywali i losy mistrzostwa rozstrzygnąć między sobą. Ucieczka została zaplanowana – tak po prostu ułożono terminarz – na miniony weekend. Zamiast niej wyszło odwrotnie – Lech i Legia poczekały na resztę.


 

Wyścig żółwi, ślimaków, przeciętnych drużyn. Tak od teraz nazywana jest gra o mistrzostwo Polski. Maciej Skorża z tego typu wyścigu ma niemiłe wspomnienia. W 2012 roku prowadzona przez niego Legia miała tytuł na wyciągnięcie ręki, lecz zamiast uciekać słabemu na wiosnę Śląskowi, sama gubiła punkty. Obecny szkoleniowiec Lecha żartował wtedy przez łzy, że liga przynajmniej będzie ciekawsza. Teraz, po porażce u siebie z Jagiellonią, nie mógł tak powiedzieć, bo naraziłby się na śmieszność: w końcu jego ówczesny zespół – jak doskonale pamiętamy – dał się ekipie Oresta Lenczyka na finiszu wyprzedzić. Ale te słowa pasowałyby do obecnej sytuacji w tabeli nawet bardziej niż trzy lata temu, bo w grę o miano najlepszej polskiej drużyny zamieszanych jest teraz aż sześć klubów.

Nie zaliczam do tego grona Pogoni Szczecin i Górnika Zabrze, choć akurat zespół z Górnego Śląska dzięki lepszej pozycji po sezonie zasadniczym wyprzedza w tej chwili Lechię. Piłkarzy z Gdańska nie wolno jednak przekreślać, bo mimo zaledwie remisu z Wisłą i pięciu punktów straty do lidera mają to, czego poznaniakom zdaje się brakować – jaja. Nie od wtopy z Jagiellonią wiadomo, że wicemistrzowie nie radzą sobie z presją w meczach, których stawką jest coś więcej niż półtora punktu. Ich wygraną przy Łazienkowskiej można więc potraktować jako wyjątek. Jeśli to się szybko nie zmieni, a już jutro Lech zagra ze Śląskiem, na pierwsze miejsce wskoczy albo Legia, albo rewelacja sezonu – Jagiellonia. Obie ekipy zmierzą się w bezpośrednim starciu, ale uznanie wciąż aktualnych mistrzów kraju za faworyta byłoby pójściem na łatwiznę, uznaniem dla nazwy czy potencjału drużyny, lecz nie dla jej obecnej formy. A zresztą – im przeciwnik silniejszy, tym zespół Michała Probierza gra lepiej. W tym roku wygrywał już na boiskach w Warszawie, we Wrocławiu i w Poznaniu. Może więc Jagiellonia powinna się bardziej obawiać na przykład potyczki z Pogonią czy Górnikiem?

Nie ma mądrego, który wskazałby, kto za dwa i pół tygodnia będzie mistrzem. Lech ma problem z odpornością psychiczną swoich piłkarzy (i z brakiem skutecznego napastnika), Legia z ich formą, chwalona akapit wyżej Jagiellonia ze stabilnością, bo przecież pamiętamy, jak była drętwa w pierwszej połowie niedawnego spotkania ze Śląskiem; Lechia traci do lidera dość spory dystans, którego nie potrafiła zniwelować, remisując u siebie z Wisłą. Białej Gwieździe należy się szacunek, bo nie tylko przeprowadziła akcję sezonu, ale sporą część meczu dominowała, co nie jest w Gdańsku prostą sprawą. Kto wie – może to właśnie w krakowianach należałoby upatrywać czarnego konia? To byłby chichot losu, gdyby Wiślacy zdobyli tytuł, choć do rundy przygotowywał ich Franciszek Smuda, wielokrotnie krytykowany za swoją pracę podczas zimowych obozów i kilkukrotnie z tego powodu zwalniany. W kontekście walki o tytuł nie wspominam celowo o Śląsku. Może przebija ze mnie pesymizm. Ale byłoby miło móc podjąć ten temat po jutrzejszym meczu w Poznaniu.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane