Chłodnym okiem: Pycha Legii

10.06.2015 (22:45) | Adam Osiński | skomentuj (1)
Mistrzem Polski Lech Poznań. W ostatnich tygodniach musiało dojść do podmiany, bo nie tylko przed sezonem, ale i w jego trakcie złote medale zostały przecież przyznane warszawskiej Legii. Było tak zwłaszcza po jej meczach z Celtikiem, a także udanych potyczkach w grupie Ligi Europy. Prywatne opinie, że zespół Henninga Berga będzie bezkonkurencyjny, można było zrozumieć. Gdy jednak szanowany ogólnopolski magazyn martwi się już w lutym, jakie będą po sprzedaży Miroslava Radovicia szanse Legii na awans do Ligi Mistrzów, należy to uznać za mało eleganckie lekceważenie pozostałych drużyn. Wtedy, przed startem wiosny, gdy WKS był tuż za plecami ówczesnego mistrza, mogło to boleć sympatyków Śląska, ale odwet zasłużenie wziął jednak Lech.


 

Poznaniacy nie tylko utarli nosa fałszywym prorokom, ale i samej Legii. Jej trener Henning Berg i prezes Bogusław Leśnodorski sprawiali wrażenie nieco zadufanych w sobie, założyli, że stworzą średniej klasy europejski zespół, a nie stworzyli nawet najlepszego polskiego. Norweg się kompletnie pogubił – najpierw wystawiał w lidze rezerwowy skład, potem krytykował za to samo innych trenerów, miał pretensje do sędziów za słuszne decyzje, a chwalił za absurdalne. No i w końcu strzelił sobie w stopę, wchodząc w konflikt i nie dając pograć najlepszemu napastnikowi, Orlando Sa, tak jakby mistrzostwo miało się samo zdobyć.

Brązowe medale przypadły Jagiellonii, choć jeszcze w maju Krzysztof Danielewicz po remisie w Białymstoku zapowiadał, że Śląsk na finiszu wyprzedzi ekipę z Podlasia. Tymczasem Jagiellonia trafiła na podium, osiągając największy sukces w historii i poprawiając wynik z 2011 roku, gdy zajęła czwarte miejsce. Niewiele brakowało, by Michał Probierz wraz ze swoją drużyną wyprzedził nawet Legię, choć prowadził klub z pięciokrotnie mniejszym budżetem. Probierz zawsze sprawiał wrażenie faceta pewnego siebie, wierzącego w swoje umiejętności i metody, ale w jego przypadku nie była to tylko fasada.

Śląsk skończył sezon tuż za podium, lecz dzięki zdobyciu Pucharu Polski przez Legię dało mu to awans do pucharów. Zastanawiam się, na ile skorzystanie z tej bocznej furtki upoważnia do celebracji, jaka miała miejsce po zakończeniu spotkania z Pogonią. Znam historię wrocławskiego klubu i wiem, że ten sezon był tak naprawdę jednym z lepszych, ale po „trzech sezonach – trzech medalach” trudno wykrzesać z siebie tyle radości, ile widziałem w niedzielę przy Al. Śląskiej. Zwłaszcza że niedawno było jeszcze wiceliderowanie, a potem już tylko ubytki kadrowe (dokonane lub prawdopodobne), słaba wiosna (z dobrym finiszem), właścicielskie niejasności, a w efekcie malejąca frekwencja. Może więc ten awans coś odmieni i właśnie z tego należy się cieszyć?

KOMENTARZE
~Jacek S.(2015-06-13 17:10:48)
Mała poprawka : Mistrzem Polski 2015 została Amica Poznań.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane