Chłodnym okiem: Nowe twarze w starej lidze

21.07.2015 (19:46) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Liga wróciła po sześciu tygodniach i przez ten krótki czas wiele się nie zmieniła. Przede wszystkim pozostała nieprzewidywalna. Po tym, jak w meczu o superpuchar Lech zdeklasował Legię, mistrzów kraju obwołano zespołem kompletnym i gotowym do walki o Champions League. Ambicje poznaniaków zostały jednak mocno wyhamowane – najpierw po wylosowaniu Bazylei w kolejnej rundzie LM, potem po pierwszej kolejce ekstraklasy, w której Lech przegrał u siebie z Pogonią. Trener Maciej Skorża wystawił jedenastkę zbliżoną do optymalnej, a mimo to zaliczył ligowy falstart, podobnie jak Legia rok temu, tyle że Henning Berg rotował wówczas składem niemiłosiernie. Teraz Norweg znalazł się w ogniu krytyki – Legia grała do tej pory brzydko i nieskutecznie, a skoro tak, to Tadeusz Pawłowski po raz pierwszy mógł z nią wygrać. Tak się nie stało. Nawet jeśli kogoś zwycięstwo Legii nie dziwi, to jego rozmiary już na pewno tak.


 

Przegrał też kolejny pucharowicz. Wygrana wicemistrza we Wrocławiu nie jest sensacją, trzy punkty Pogoni w Poznaniu mieszczą się w tej kategorii, ale pod wodzą Michniewicza to zespół na tyle solidny, że trzeci sezon z rzędu powinien trafić do górnej ósemki. Największe zdziwienie budzi jednak porażka Jagielloni. Żubry po zdobyciu brązowego medalu dokonały latem całkiem niezłych transferów. Co prawda powtórzenie wyniku z zeszłego sezonu byłoby nie lada wyczynem, ale i tak zespołu Michała Probierza nikt nie lekceważy – to już czołówka pełną gębą. A tu proszę, wpadka w Kielcach, gdzie ledwo zmontowano ekipę do gry. Dosłownie: katem Jagi okazał się 21-letni Michał Przybyła, autor dwóch goli, do tej pory piłkarz kieleckich rezerw, który na ekstraklasowe boiska wybiegł z ławki dwukrotnie. I to dawno, między innymi w pamiętnym dla nas pogromie Korony, kiedy to Śląsk wygrał na wyjeździe 5:1.

Wiele się w lidze nie zmieniło, ale na kilka nowych twarzy obok Przybyły warto zwrócić uwagę. W Kielcach do siatki, tyle że dla gości, trafił też 24-letni Łukasz Sekulski. To były napastnik Stali Stalowa Wola, który w drugiej lidze strzelał niemal jednego gola na mecz. Śląskowi w Pucharze Polski niecały rok temu nie zrobił krzywdy, debiut w ekstraklasie miał jednak obiecujący. Niektórzy zdążyli już dowalić Michałowi Probierzowi za rotację, bo wystawił do gry zupełnie innych ludzi niż w czwartkowym meczu z Omonią, ale za to jakich! To sami młodzi i utalentowani Polacy: o Mystkowskim, Świderskim, Góralskim, Strausie czy Pawliku (wszyscy lat 17–22) będzie jeszcze głośno. We Wrocławiu o takiej rotacji można pomarzyć, bo brakuje ludzi, a pewnie i też odwagi. W tym kontekście można wspomnieć, że najgorszym zawodnikiem meczu Śląsk – Legia nie był żaden Polak, ale Czech.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane