Chłodnym okiem: Śląsk stoi w blokach. A reszta?

04.08.2015 (16:26) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Kiedy na początku sierpnia najlepsze ligi europejskie dopiero szykują się do startu sezonu, w Polsce rozgrywki nabierają już rozpędu. Co tu dużo mówić – to przecież czas, gdy dwóch naszych eksportowych zespołów nie ma już w pucharowej rywalizacji, a wkrótce zaczną się dywagacje, kto powalczy o pierwszą ósemkę, a komu pozostanie gra o utrzymanie. I choć nie brakuje meczów na dobrym poziomie, a chyba najciekawszym było niedawne starcie Wisły z Lechem, to te trzy kolejki wiele nam nie wyjaśniły.


 

Niemal, bo gołym okiem widać, a wrocławscy (nieliczni) kibice zrobili to w niedzielę, że Termalica do ekstraklasy (na razie) nie pasuje. Drużyna Piotra Mandrysza jest przestraszona, a spokój w jej szeregach ma pewnie wprowadzić zakontraktowany wczoraj weteran Pavol Stano. Tyle że zespołowi z Niecieczy potrzeba przede wszystkim ludzi, którzy wiedzą, jak atakować. Trzy porażki nie są dla Termaliki tak wielkim problemem jak fakt, że w trzech meczach oddali w sumie trzy celne strzały.

Na starcie widzimy jeszcze jedno: jak wielka jest determinacja Legii i jej trenera. Niby nic wielkiego, to przecież obowiązek, ale rok temu wszystko było podporządkowane eliminacjom do Ligi Mistrzów, ekstraklasa zaś była traktowana po macoszemu. Jednak po fali krytyki, jaka spadła na Henninga Berga po przegranym mistrzostwie i słabym otwarciu nowego sezonu, warszawianom nie pozostało nic innego, jak spinać się na każdy kolejny mecz. Łatwy zestaw rywali w Lidze Europejskiej sprawia, że o żadnym odpuszczaniu nie ma mowy – legioniści przejechali się po Śląsku, Podbeskidziu i Łęcznej.

Poza zespołami, które znajdują się na dwóch ligowych biegunach, mamy jeszcze dwie drużyny, o których można powiedzieć coś pewnego. To Cracovia i Pogoń, gdzie świetną robotę robią trenerzy Zieliński i Michniewicz. Obaj już pod koniec poprzednich rozgrywek wrócili do piłki w wielkim stylu, choć niektórzy zdążyli ich uznać za zgrane karty. Po przerwie letniej wciąż jednak robią wyniki, a przy tym wypracowali jakość gry, która wskazuje, że grupa mistrzowska to dla ich drużyn miejsce w sam raz.

Reszta ligi gra w kratkę. Ruch, który na inaugurację z Łęczną zagrał zawstydzająco źle, zgarnął wczoraj w Kielcach trzy punkty. Co prawda Korona latem mocno się osłabiła, ale pod kierunkiem Marcina Brosza zdobyła w dwóch pierwszych meczach komplet oczek. Śląsk wygląda tak, jakby cały czas stał w blokach, a obrazu tego nie zamaże zwycięstwo z Termaliką. Rewelację poprzedniego sezonu, Jagiellonię, stać było tylko na trzy punkty z outsiderem z Niecieczy. Tuż przed tym, jak klub z Podlasia zebrał cięgi od beniaminka z Lubina, sprzedał dwóch podstawowych piłkarzy.

Dobrze wystartował Górnik z Łęcznej, ale podobnie było rok temu. Potem zespół trenera Szatałowa o mały włos nie spadł z hukiem. Z kolei następny mistrz Polski znów rzucił wszystkie siły na puchary i znów obrywa w lidze. Problem w Lechii leży gdzie indziej – w zbyt dużej rotacji, pytanie też, czy Jerzy Brzęczek będzie tym człowiekiem, który dźwignie klub na miarę oczekiwań.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane