Chłodnym okiem: Na przełamanie

08.12.2015 (10:27) | Adam Osiński | skomentuj (2)
Dworujemy sobie od dawna ze łzami w oczach, że Śląsk jest najlepszym rywalem na przełamanie. I znów to się potwierdziło, bo WKS oddał w niedzielę punkty Lechii, która przegrała wcześniej pięć meczów z rzędu. Tym samym w starciu trenerów tymczasowych lepszy okazał się ten anonimowy – Dawid Banaczek, a kolejna przygoda Grzegorza Kowalskiego ze Śląskiem trwała tylko dwa tygodnie i jedno spotkanie u steru. Teraz zasiadł za nim inny doskonale znany we Wrocławiu szkoleniowiec. Romuald Szukiełowicz w ponownym debiucie na ławce WKS-u też zmierzy się z drużyną, która wyczekuje zwycięstwa od dawna. Na koniec października Górnik Łęczna niespodziewanie okazał się lepszy od Cracovii, ale potem się zaciął. Z kolei dwunasty września to data przywoływana już przed każdym meczem WKS-u, bowiem to właśnie wtedy wrocławianie wygrali w lidze po raz ostatni.


 

W piątek dojdzie więc do kolejnego meczu na przełamanie. W Łęcznej muszą być wściekli, bo w drugim z rzędu pojedynku u siebie stracili trzy gole. Po Ruchu Chorzów, który asem na wyjazdach przecież nie jest, skutecznością na Lubelszczyźnie popisała się Pogoń, a więc zespół, który w ostatnich tygodniach miał ogromne problemy z trafianiem do siatki. W tym elemencie gorszy był tylko Śląsk. Ale to nie jest tak, że poziom frustracji we Wrocławiu i Łęcznej jest na podobnym poziomie. Po pierwsze – Śląsk czeka na zwycięstwo znacznie dłużej. Po drugie – gdy Śląsk w końcówce remisował wygrany mecz w Niecieczy, Łęczna w ostatniej minucie wyrównała w Zabrzu, nastroje były więc zgoła odmienne. I wreszcie po trzecie – zespół Górnika nadal jest prowadzony przez ten sam sztab szkoleniowy, nikt tam nie wykonuje nerwowych ruchów, choć pozycja Jurija Szatałowa pewnie zostałaby podważona, gdyby przegrał z tak beznadziejnym Śląskiem.

W Śląsku nie zadziałał efekt nowej miotły, więc zmieniono miotłę. Wzięto szkoleniowca, który był pod ręką, który dość regularnie odwiedzał stadion na Pilczycach, by z bliska popatrzeć na profesjonalny futbol. Trenując trzecioligowców, znalazł się na jego uboczu. W ostatnich latach nawet w poważniejszych miejscach od Gaci, czyli w Świnoujściu i Sosnowcu, miewał tylko epizody. Nie mógł więc oczekiwać, że na Alei Śląskiej znajdzie się kilka pięter niżej niż zazwyczaj, tuż przy murawie. A jednak ktoś dał mu prezent. Dobrze wiemy, że ten ktoś się przy tym nie wykosztował, dlatego Romuald Szukiełowicz musi uważać, by nie okazało się, że to po prostu zgniłe jajo, podrzucone zarówno jemu, jak i kibicom Śląska.

KOMENTARZE
~Kibic(2015-12-08 13:57:01)
POPIERAM TEŻ !!!!!!
Wszystko to jest skandal co sie dzieje w naszym klubie !! Szkoda ze Prasa, Dzienikarze sie temu bliżej nie przyjrzą ? Każdy w naszym klubie udaje że cos robi . Nikomu nie zależy da dobru klubu a Dudkiewicz i jego żołnierze razem zy trójką( niewiem jak ich nazwać) niech bedzie właścicieli (buraków) śmieją sie z nas wszystkich !! bo oni są winni za cała sytuacje w klubie nie Pawłowski nie piłkarze tylko te pajace które maja jakiś plan , bo to co sie dzieje w klubie to jest robione celowo !!!!!!
~acme(2015-12-08 10:50:38)
z ostatnią częścią tekstu zgadzam się w 100%
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane