Derby dla Śląska! Jest Alvarinho, jest zwycięstwo

06.11.2016 (17:09) | Dominika Wręczycka | skomentuj (2)
Śląsk Wrocław pokonał Zagłębie Lubin 2:1 i tym samym wywalczył pierwsze zwycięstwo u siebie w sezonie 16/17.


 

W wyjściowej jedenastce WKS-u Mariusz Rumak zaskoczył zmianą, wystawiając Madeja za będącego stałym punktem zespołu, Alvarinho.

Dopingowany przez 10 778 kibiców Śląsk na początku spotkania przypominał zespół, który przed tygodniem dzielił i rządził w Lublinie. Już w trzeciej minucie rozegrał firmową akcję, która mogła zakończyć się golem – z głębi pola podał Kokoszka, zastępujący Alvarinho Łukasz Madej odegrał do Grajciara, Słowak oddał strzał, jednak zblokowany. WKS miał rzut rożny, blisko wyjaśnienia zamieszania w polu karnym gości na rzecz Śląska był Celeban, zabrakło centymetrów. Zielono-biało-czerwoni próbowali grać, ale Zagłębiu wystarczyła jedna kontra – po centrze Woźniaka z prawej strony, do piłki dopadł Kubicki z Dankowskim i ostatecznie ten drugi pokonał Kamenara, który miał piłkę na rękach (Słowak niepewnie interweniował także trzy minuty później). Śląsk szukał wyrównania, jednak podobnie jak w poprzednich meczach u siebie, brakowało dokładności i skuteczności. Grajciar chciał pokonać Polacka strzałami z dystansu, na skrzydle walczył Madej, a piłki do Bilińskiego posyłał Morioka. Starania Japończyka nie przynosiły wyrównania, bo albo były za mocne albo Bila marnował setki (najpierw po idealnej wrzutce Ryoty na główkę, posłał piłkę nad poprzeczkę, a potem sam wymanewrował obrońców i… strzelił obok słupka). Zespół Piotra Stokowca w pierwszej połowie wyprowadził mniej ataków, oddał mniej strzałów, 6 przy 9 Śląska, ale w ofensywie był groźniejszy (chociaż w defensywie często ratował się faulami, o więcej niż żółtą kartkę prosił się Cotra).

Zaraz po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Lubinianie dobrze czytali grę, co najlepiej pokazał Augusto, łapiąc się za głowę po kolejnej stracie z przodu. W ataku Miedziowi grali jednak niewiele, to Śląsk tworzył sobie więcej sytuacji. A to Celeban po dośrodkowaniu Grajciara z rzutu wolnego uderzył prosto w Polacka, a to Morioka znowu nie wymierzył podania. W 71 minucie podopieczni trenera Rumaka w końcu dali kibicom powód do radości – na 1:1 wynik ustalił Lasza Dwali, który po rzucie wolnym z bliska wpakował piłkę do siatki lubinian. Wrocławianie zaczęli poważnie grać o derbową wygraną i pierwsze w sezonie zwycięstwo w siebie. Najpierw w ostatnim momencie zblokowano strzał Bilińskiego, potem po ładnej akcji i dośrodkowaniu Augusto, minimalnie niecelnie główkował aktywny po wejściu z ławki Riera. Okazało się, że do zwycięstwa brakowało tylko Alvarinho - to właśnie Portugalczyk po zgraniu Idzika dał Śląskowi wyczekiwane we Wrocławiu pierwsze w tym sezonie zwycięstwo.

Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin 2:1 (0:1)
71’ Dwali, 89' Alvarinho - 6' Dankowski
Śląsk Wrocław: Kamenar – Dankowski, Celeban, Dwali, Augusto – Goncalves, Kokoszka – Grajciar (59’ Alvarinho), Morioka (65’ Riera), Madej – Biliński (83’ Idzik) Trener: Mariusz Rumak
Zagłębie Lubin: Polacek – Todorovski, Guldan, Jach, Cotra (57’ Dziwniel) – Tosik (62’ Starzyński), Kubicki - Woźniak, Piątek, Janoszka – Nespor Trener: Piotr Stokowiec
Żółte kartki: Augusto, Goncalves (Śląsk), Cotra, Nespor (Zagłębie)

KOMENTARZE
~FCB:WKS(2016-11-07 00:32:31)
Jaki Alvarinio,przeciez wedlug wielu tu na forum to tylko kelner...
~Mózg(2016-11-06 18:38:03)
Ja bym zatytułował Zmiennicy Idzik i Alvarinho dają zwycięstwo.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane