Seria przerwana. Robak katem Śląska.

20.11.2016 (20:02) | Dominika Wręczycka | skomentuj (0)
Po serii czterech meczów bez porażki Śląsk Wrocław przegrał w 16. kolejce Lotto Ekstraklasy z Lechem Poznań 0:3. Strzelcem dwóch goli, Marcin Robak.


 

W porównaniu ze zwycięskimi derbami sprzed przerwy reprezentacyjnej trener Mariusz Rumak zmienił taktykę. Z powodu wymuszonej absencji zawieszonego za karki, będącego „kawałkiem kręgosłupa” Filipe, Śląsk zagrał jednym defensywnym pomocnikiem (Adam Kokoszka), a w ofensywie wybiegła czwórka Alvarinho, Riera (po raz pierwszy w wyjściowym składzie), Morioka i Madej oraz wysunięty Biliński.

Oba zespoły walczyły o trzecie zwycięstwo z rzędu, ale w pierwszych minutach rozpędzony był tylko Lech. Poznaniacy kontrolowali tempo gry i stwarzali sobie groźne sytuacje. Niemal zaraz po gwizdku sędziego, dobre podanie z prawego skrzydła dostał Majewski, ale zaskoczony jedynie trącił piłkę prosto w ręce Kamenara. Oblężenie jedenastki WKS-u trwało dalej – najpierw groźne podanie Kadara do Kownackiego przejął Augusto, potem po rajdzie prawym skrzydłem minimalnie spudłował Makuszewski. Wrocławianie osłabieni brakiem Goncalvesa solidnie się bronili, a od 10 minuty (czyli po przerwie technicznej spowodowanej zadymieniem stadionu) zaczęli kreować coś w ofensywie. Aktywny Madej ładnie wrzucił Bilińskiemu, ale ten nie opanował piłki, a w następnej akcji, po kombinacyjnym rozegraniu z Rierą, sam uderzył obok bramki. Próbujący zagrać odważniej z przodu zielono-biało-czerwoni pozwolili się jednak skontrować, co przyniosło gola gospodarzom. W 16. minucie Jevtić wygrał pojedynek z Dankowskim i Celebanem i strzałem w krótki róg pokonał Kamenara. Potem podopieczni Mariusza Rumaka nie popełniali już takich błędów i dobrze wyjaśniali sytuacje, jakie stwarzał sobie Lech – niebezpieczny strzał Kownackiego zblokował Celeban, uderzenie Gajosa wyjął Kamenar. Sami z przodu byli natomiast niedokładni. Najlepszą okazję na wyrównanie Śląsk miał w 37. minucie, ale ani Biliński, ani Alvarinho nie znaleźli drogi do bramki, której bronił Putnocky.

Po gwizdku sędziego Śląsk próbował odrabiać straty – groźny strzał minimalnie nad poprzeczką oddał Alvarinho, w 55. minucie w ataku Bilińskiego zastąpił Idzik. To jednak Kolejorz cały czas kontrolował przebieg gry, chociaż oprócz kilku stałych fragmentów gry, szczególnie nie zagroził bramce Kamenara. Katastrofa Śląska zaczęła się po wejściu na boisko Marcina Robaka. Lider klasyfikacji strzeleckiej w 66. minucie po rozegraniu z Makuszewskim wykorzystał nieuwagę Celebana i podwyższył na 2:0. Niespełna 10 minut później podszedł do jedenastki, podyktowanej za zagranie ręką Dwalego i na tablicy był już wynik 3:0 dla Lecha. Tym samym Robak został 9. piłkarzem w historii, który strzelił Śląskowi 7 bramek (łącznie, dla 3 klubów). Wrocławianie w końcówce zagrali jeszcze o chociaż honorowego gola, na boisku pojawił się Mervo (zmienił Madeja, wygwizdanego przez kibiców gospodarzy), ale wynik już się nie zmienił i z Poznania Śląsk wraca bez punktów.

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)
16’ Jevtić, 66’ Robak, 74’ Robak (k.)

Lech Poznań: Putnocky – Kadar, Arajuuri, Bednarek, Kędziora – Trałka, Gajos – Majewski (75’ Tetteh), Jevtić (78’ Jóźwiak), Makuszewski – Kownacki (63’ Robak)
Śląsk Wrocław: Kamenar - Augusto, Dwali, Celeban, Dankowski - Kokoszka – Alvarinho, Riera, Morioka (80’ Stjepanović), Madej (82' Mervo) - Biliński (55’Idzik)

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane