Zero z tyłu, zero z przodu, zero emocji. Śląsk - Miedź 0:0

02.04.2019 (20:06) | Daniel Żuliński | skomentuj (3)

Dzisiejsze spotkanie miało bardzo duże znaczenie dla obu drużyn przed decydującą częścią sezonu. Oba zespoły dzieliło zaledwie trzy punkty i w dalszym ciągu skazywało na walkę o byt w ekstraklasie. Śląsk i Miedź do tego meczu podchodziły w skrajnie innych nastrojach. Śląsk po bardzo dobry meczu w Gdyni chciał udowodnić, że zespół trenera Lavicki w końcu wychodzi na prostą. Z kolei goście z Legnicy przyjechali do Wrocławia po dwóch porażkach z rzędu. Kolejno z rewelacyjnym Piastem Gliwice oraz Zagłębiem Sosnowiec.


 

Śląsk niestety w tym spotkaniu musiał radzić sobie bez bardzo dobrze spisującego się ostatnio Krzysztofa Mączyńskiego oraz Roberta Picha. Do składu natomiast wrócili Lubambo Musonda, oraz Arkadiusz Piech, który miał wspierać w ataku Marcina Robaka.

Wojskowi rozpoczęli to spotkanie bardzo aktywnie, stosując od pierwszego gwizdka wysoki pressing. Miedź w pierwszych minutach spotkania polegała jedynie na strzałach z dalekiego dystansu w wykonaniu Forsella. W zespole Śląska w pierwszych 10 minutach na wyróżnienie zasługiwał Michał Chrapek, który kilkukrotnie przerywał ataki Miedzi w środkowej strefie boiska, dzięki czemu trójkolorowi zyskiwali przewagę właśnie w tym sektorze. Mimo tego pierwsze 15 minut spotkania było dość szarpane. Zarówno z jednej jak i z drugiej strony brakowało przede wszystkim płynności w grze.

Poza ciekawym zgraniem piłki przez Marcina Robaka, do będącego na spalonym Arkadiusza Piecha oraz niecelnym strzałem głową ze strony zawodnika Miedzi, sytuacji bramkowych nie było.
Wraz z upływającym czasem pierwszej połowy inicjatywę zaczęli przejmować zawodnicy Miedzi, która to coraz pewniej czuła się w grze na posiadanie piłki, zmuszając zespół gospodarzy do biegania i próby odebrania futbolówki. Wrocławianie sprawiali wrażenie zespołu zaskoczonego takim przebiegiem gry i nie potrafił zagrozić drużynie gości często szybko tracąc piłkę po odbiorze. Najlepszym przykładem dla tej niedokładności była gra Lubambo Musondy, u którego próżno było szukać wygranego pojedynku 1 na 1.

W grze Śląska widać było dość spore odległości pomiędzy formacjami, przez co ciężko było znaleźć partnera do gry. Trzeba jednak przyznać, że pomimo słabej gry gospodarzy oraz dużej przewagi w posiadaniu piłki zespół z Legnicy nie potrafił przełożyć to na sytuacje bramkowe, przez co pierwsza połowa nie przyniosła większych emocji. Najlepiej przebieg pierwszych 45 minut opisuje fakt, że pierwszy celny strzał na bramkę padł dopiero w 45’ minucie po strzale Henrika Ojamy.

Pierwsze minuty drugiej części spotkania nie przyniosły jakiejś diametralnej zmiany przebiegu gry. Miedź starała się spokojnie rozgrywać piłkę od tyłu pomimo pressingu trójkolorowych, a Śląsk dalej nie potrafił znaleźć pomysłu na rozegranie choć jednej groźnej akcji. Wraz z upływem minut, Miedź pomimo utrzymywania się przy piłce nie potrafiła niczym specjalnym zaskoczyć gospodarzy, przez co kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskim nie byli świadkami emocjonującego widowiska.

Dopiero w 61 minucie zespół gości stworzył pierwszą groźną sytuacje. Tylko bardzo dobra interwencja Słowika po bardzo groźnym strzale głową Milijkovica, uchroniła Śląsk od straty bramki.
Obraz spotkania zaczął się zmieniać dopiero od 70’ minuty, kiedy to Śląsk cześciej starał się być przy piłce, i coraz częściej gościł w pobliżu pola karnego rywali. Zwieńczeniem tych starań były dwa strzały z dystansu Jakuba Łabojki oraz bardzo groźne uderzenie Michała Chrapka w 80’ minucie. Śląsk jednak nie musiał długo czekać na odpowiedź rywala, który po błędzie Mateusza Hołowni wyszedł z groźną akcją trzech na jednego, i tylko dzięki indolencji rywala na tablicy wyników dalej widniał wynik 0:0.

Reszta spotkania nie przysporzyła nam już więcej emocji, i po bardzo przeciętnym spotkaniu Śląsk zremisował na własnym boisku z Miedzią Legnica. Wynik ten tak naprawdę nic nie daje żadnej z ekip. Jednak bardziej zawiedzeni mogą być kibice trójkolorowych, którzy po dobrym spotkaniu w Gdyni, przed własną publicznością zaprezentował się delikatnie rzecz ujmując, dość bezbarwnie.

Składy:
Śląsk: Słowik - Celeban, Golla, Cotra, Hołownia - Gąska (63’ Farshad), Łabojko, Chrapek, Musonda, Piech (69’ Tarasovs) - Robak (76’ Szczepan)
Trener: Vitezslav Laicka

Miedź: Kanibołocki - Bartczak, Osyra, Bozić - Milijković(80’ Zieliński), Augustyniak, Santana(80’ Hernandez), Pikk - Ojamaa (69’ Piasecki), Forsell, Camara
Trener: Dominik Nowak

Sędzia: Mariusz Złotek
Żółte kartki: Chrapek 39’/ 67’ Milijkovic
Widzów: 8150

KOMENTARZE
~krzych(2019-04-03 10:21:47)
Bez formy, bez talentu i bez ambicji. Szkoda mi tylko Słowika. A w 37-mej minucie Chrapek zagrał na jeden kontakt. Może to będzie przełomowy moment w jego karierze?
~k.(2019-04-03 09:34:09)
Za miesiąc nikt nie będzie pamiętał tego gwałtu na piłce nożnej, zostanie tylko statystyka pt. 2:0 w Gdyni, co jest bardzo dobrym wynikiem.
~Mongoloid(2019-04-02 20:57:08)
"Śląsk po bardzo dobrym meczu w Gdyni"??? Cz ktoś to pisał na ostrym kacu??!?
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane