Czy leci z nami pilot? Analiza taktyczna meczu Wisła- Śląsk

23.04.2010 (00:28) | Andrzej Gomołysek | skomentuj (19)
Gra Śląska wygląda tak jak wygląda. Dłuższy już czas nie cieszy oka, wspomnienia składnych akcji wydają się coraz bardziej odległe, w dodatku rywale są mało skorzy do ułatwiania wrocławianom ciułania punktów. Dla drużyny z Oporowskiej ten sezon mógłby się już skończyć. Ale skończyć się nie chce, mało tego, wygląda na to, że najważniejsze mecze właśnie nadchodzą. Z grą taką jak w Krakowie, trudno jednak o optymizm.


 

Gra piątką w środku było rozsądnym rozwiązaniem. Dawało to nadzieję, że przy braku biegającego wszędzie Sobolewskiego uda się zdominować środek pola. Śląsk jednak ustawił swoje zasieki dość głęboko, czekając na graczy Białej Gwiazdy na własnej połowie. Wisła zaś tradycyjnie opierała swe ataki na skrzydłach, ograniczając środek do roli łącznika między dwiema flankami. Wrocławianie nie grali agresywnie, umożliwiając krakowianom w miarę swobodne rozgrywanie futbolówki. Sforsowanie zasieków gości również nie sprawiało nadzwyczajnych trudności. Wprawdzie przeciętnie radził sobie Łobodziński, ale Alvarez i Małecki mogli sobie na skrzydłach pozwolić na wiele.

Stawiając sprawę jasno: wystawianie Sochy naprzeciwko Małeckiego i Ćwielonga do boju przeciwko Marcelo i Głowackiemu graniczyło z autosabotażem. Skrajny defensor Śląska ma ogromne problemy z utrzymywaniem krycia, gubi ustawienie, a przepchnięcie go nie jest problemem. Przy odbiorze potrafi długo wyczekiwać na ruch zawodnika z piłką, co czasem przynosi dobry efekt, ale często jest spóźniony z reakcją. Małecki wykorzystał to bezlitośnie, wyprzedzając zawodnika Śląska o klasę szybkością, zwrotnością i umiejętnością zastawienia się. Mimo że pisałem, że umiejętności młodego zawodnika Śląska są zbyt skromne na warunki ekstraklasy, w pełni uznawałem za słuszną decyzję Ryszarda Tarasiewicza o ogrywaniu go w najwyższej klasie rozgrywkowej dopóki można było sobie na to pozwolić. Tyle, że teraz już nie można. Na spotkanie z Wisłą lepszy byłby chyba jednak wariant z solidniejszym na boku defensywy graczem (Wołczek? Celeban?). W dodatku dziwił brak reakcji na sytuację na boisku, przez co ten sam obrazek oglądaliśmy przez całe spotkanie.

O Piotrze Ćwielongu przed początkiem rundy pisałem, że wniesie do drużyny nową jakość i że będzie znacznie bardziej wartościowym graczem niż Janusz Gancarczyk. Tymczasem po niezłym początku zawodzi na całej linii. Dość łatwo to jednak wytłumaczyć nakazanym mu graniem szeroko na skrzydle. „Pepe” biega w okolicy linii autowej, mając niewiele miejsca na grę kombinacyjną, nie ma zaś szans na próby indywidualnych szarż. Minięcie jednego rywala nie przekracza jeszcze potencjału Pana Piotra, ale często będąc już w pobliżu linii jest spychany jeszcze bardziej w jej kierunku przez dwóch zawodników, nie mając w dodatku w pobliżu partnera, któremu mógłby odegrać futbolówkę. Gra Łukasza Madeja wygląda lepiej choćby z tego powodu, że często ucieka on ze strefy przyautowej, przez co ma szersze pole manewru. Ustawienie zaś Ćwielonga w ataku w tym konkretnym spotkaniu nie mogło się udać, z Głowackim i Marcelo nie miał szans. Gorzej jednak, że wynikało z konieczności, a jako że zakończyło się klapą, nieprędko nastąpią kolejne próby z tym wariantem. Tymczasem przy obrońcach mniej zawężających krycie „Pepe” mógłby być bardzo rozsądną alternatywą w ataku.

Nie tak dawno synonimem topornej piłki były Odra Wodzisław i Piast Gliwice. Śląsk niestety gra nielepiej. W ataku nie ma drużyny, jest grupka zawodników, którzy próbują samodzielnie ciągnąć wózek mimo przeciwności losu. W spotkaniu z Wisłą atakujący pokazali jedną składną, szybką akcję. Tyle, że aż biło po oczach, że to nagła improwizacja, w której wyjątkowo wszystko się udało, nie zaś ćwiczony wielokrotnie schemat. Schematów nie ma. Nie ma stylu. Czasem coś wyjdzie, czasem przyniesie to nawet bramkę, niestety coraz rzadziej. Umiejętności nie brakuje, chwilami widać, że Madej potrafi zdobyć kilka metrów z piłką przy nodze, że Dudek bardzo dużo widzi, nawet i Mila z Ćwielongiem mimo ewidentnego braku formy są w stanie błysnąć paroma zagraniami znamionującymi ich potencjał. Szanse jednak, że będzie z tego jakikolwiek pożytek jeśli partnerów nie będzie w pobliżu są żadne. A partnerów nie ma w pobliżu.

Śląsk zwykle ratowała defensywa. Nie tylko jako umiejętnie grający zawodnicy, ale poprawnie reagujący kolektyw. Nawet jeśli ktoś zawodził wspomagali partnerzy. Teraz wyraźnie brakowało asekuracji. Socha był zostawiony sam sobie, na drugim skrzydle wsparcia nie miał Wołczek, Celeban łatał po obu z nich a Pawelec naprawiał własne błędy. Dodatkowo słaby występ zaliczył w destrukcji Łukasiewicz. Wisła nie pokazywała nic wielkiego, ale mimo to Śląsk nie istniał. A na korekty tylko cztery dni...

Futbol wrocławian polega od roku na tym samym. To, co było w nim dobre nie jest już takie dobre, to, co było złe- w najlepszym wypadku jest tak samo złe. Było mnóstwo czasu na poprawę tego. Było pół roku grania o nic, były chociażby ostatnie dwa tygodnie na niezbędne korekty. Tymczasem mecze takie jak ten odbierają wiarę. Nie w to, że Śląsk nie spadnie, przewaga nadal jest bezpieczna. Odbierają wiarę w to, że w tym stanie rzeczy może być lepiej. Powoli to zaczyna się robić czekaniem na zbawienie. Błogosławieni ci, co nie widzą, a wierzą. Tylko kto ma być tym zbawicielem?

KOMENTARZE
~Jaka gra taki .....(2010-04-23 18:13:36)
Szkoda że tak długo czekała redakcja z krytyką trenera, ale lepiej pózno niż wcale !Szkoda czasu na wspominanie o 3 lidze.. (gdyby nie miasto to i Rycho nic by nie zrobił)
~NEOLIT(2010-04-23 14:10:05)
dlaczego boicie się prawdy MILLA i wolny ĆWIELONG to profanacja piłki REDAKCJO nie wycinaj tego komentarza
~Tata(2010-04-23 13:46:01)
Z taką grą to druga liga zaprasza :)
Jedrzej_IV(2010-04-23 13:26:45)
@jad
"jak chcecie oceniać taktykę, kiedy błędy techniczne poszczególnych piłkarzy zniweczą każdą myśl taktyczną"
na tej zasadzie to trenerzy słabszych drużyn powinni natychmiast rzucić robotę, przecież każda ich nawet genialna myśl taktyczna pójdzie w niwecz

taktykę się dobiera pod wykonawców, jeśli krawiec źle kraje to i najlepszy materiał nie pomoże; nie oceniamy taktyki w oderwaniu od błędów, te błędy są właśnie pochodną taktyki; nie wiem na jakiej podstawie można twierdzić, że Śląsk przegrywa przez błędy techniczne, kiedy np. Dudek na małej przestrzeni zupełnie nie mając co zrobić z piłką minął czterech rywali nie doczekawszy się aż któryś z partnerów podejdzie mu z pomocą; podobne zresztą sytuacje choć na mniejszą skalę spotykają Madeja, Ćwielonga a zwłaszcza Milę; stąd się biorą straty, tych piłkarzy trudno podejrzewać o słabą technikę użytkową

pozdrawiam serdecznie
AG
~Kibic(2010-04-23 13:16:26)
Pan Tarasiewicz to życiowa porażka!!!!Doprowadza zespół do ruiny nie potrafi zbudować atmosfery która jest potrzebna najbardziej!!Jego czas w Śląsku się skończył !Władze Klubu zróbcie coś gdy jeszcze nie jest za pózno!!!
turysta80(2010-04-23 12:59:51)
Do utrzymania brakuje 3-5pkt. Niby niewiele, ale z drugiej strony bardzo dużo:(
~kibic(2010-04-23 12:23:49)
Tarasiewicz musi odejść!
~Twojamamusia(2010-04-23 12:07:20)
autosabotaż? lol:D
~bosf(2010-04-23 11:41:22)
Rozumiem że zarząd prośbę o pieniądze na transfery odrzucił bądź nawet się nią nie zajął. Zatem od kiedy miasto przekazało Śląsk w obce ręce regres stał się oczywistością i chlebem powszednim. Dla właściciela to normalne że jesteśmy słabsi od Lubina, Wodziaławia, Bytomia i Bełchatowa. O czołówce ligi nie wspominają. Drzymałowcy pukają się w czoło.
jad(2010-04-23 11:36:09)
najbardziej w całym artykule podobała mi się "strefa przyautowa"
a tak poważnie: tak krawiec kraje, jak mu materii staje. jak chcecie oceniać taktykę, kiedy błędy techniczne poszczególnych piłkarzy zniweczą każdą myśl taktyczną. jak konstruować akcje zaczepne, kiedy błędy w przyjęciu wstrzymują tempo akcji lub powodują straty. To, za co najbardziej krytykujecie Tarasiewicza, wynika z tego, że przed tymi indywidualnymi błędami trzeba się zabezpieczać. nie można rozpatrywać jednego elementu w oderwaniu od innych. a wyciąganie wniosków w stylu "Tarasiewicz się wystrzelał" jest żenujące.
~SARA(2010-04-23 11:21:22)
Przestańcie narzekać wszyscy na stadion i dopingować swojej na dobre i złe podnosić wartość trenera i zawodników to jest nasz Śląsk koniec biadolenia chcemy Śląsk w Ekstraklasie do boju ale z kibicami jeden za wszystkich wszyscy za jednego
dyniek89(2010-04-23 10:58:30)
Najważniejsze, że powoli upada mit Tarasiewicza, mit zbudowany w III i II lidze za pieniądze z miejskiej kasy. Niestety na chwilę obecną Tarasiewicz to trener z umiejętnościami na drugą ligę.
~lch(2010-04-23 09:41:58)
Sporo racji, ale jest pewne usprawiedliwienie. Przypomnę 2 mecze z ubiegłego sezonu. Te z Warszawy i to z tej rundy kiedy Śląsk zdobył tak wiele puntków. Wówczas gra nie wyglądała wiele lepiej. Przed meczem ciężko było przewidzieć tak kiepski występ Sochy (z Legią nie było tak źle) a Mełecki wiosną nieprzekonywał. Przypomnę że z Ruchem Celeban dopuścił do wielu prostopadłych piłek na tej stronie. Po meczu każdy już wie to. Niemniej patrząc na Wisłę mam pretensje że u nas skrzydłowi są pozostawiani często samym sobą, a tam zawsze z obowiąku podchodzi ktoś na klepkę. I grają szybciej, w cwany sposób, aby nie zużywać zbyt wielu sił. Nie jest tak że to co Wiślackie takie dobre, a nasze słabe, ale brak strzału w drugiej połowie, strach przed ryzykiem świadczy o jakimś braku wiary w siebie. Niemal jak u graczy pierwszoligowych. Szczególnie Wołczek jakoś się wycofywał głeboko już w pierwszej połowie ze zbytnią obawą. Ćwielong jako napastnik tak, ale pod warunkiem że gramy dwoma. Jedna sprawa jeszcze. Rozumiem że w poprzednim sezonie asekuracja, że zobaczymy ile punktów straty do lidera po jesieni będziemy mieć, była wskazana to przed tym sezonem trzeba było więcej odwagi. Taki styl jakie podejście do gry.
PersonNonGrata(2010-04-23 09:39:49)
nie no gość się w ogóle nie zna na piłce, tyle w tym temacie
łukaszwks(2010-04-23 09:34:44)
Oglądam raczej wszystkie mecze na Canale i Orange sport,naszej ligi oczywiście i stwierdzam stanowczo że w tej chwili śląsk gra taki piach jakiego nie gra żadna drużyna w ekstraklasie.Odra wodzisław bije nas na ryj panowie dwa strzały na bramkę w ciągu 90-ciu min meczu tragedia tak ale to nasz Śląsk właśnie!!!!
qqlkan(2010-04-23 08:58:32)
Niestety, nie rozwijamy się piłkarsko.
Stoimy w miejscu a nawet się cofamy zaś inni poszli lekko do przodu i dlatego jest lipa.

Jeśli władze klubu nie widzą regresu to albo są niudacznikami albo Śląsk jest tylko eksperymentem w laboratorium Solorza.
~Wrocek(2010-04-23 08:07:50)
Pan Tarasiewicz powinien opuścić ławkę trenerską,nie zrobi już z tą drużyną nic dobrego.Po prostu jest słabym trenerem. Kiedy działacze przejrzą na oczy [ po degradacji Śląska? ]gdyby to się działo w innym klubie to pana Rysia dawno już by nie było...
~TomasZet(2010-04-23 07:55:50)
Zbawicielem powinien być niestety inny trener...p. Tarasiewicz się już wystrzelał i nie widać żeby gra Śląska miała wyglądać choć trochę lepiej. Jak autor tekstu zauważył, było dostatecznie dużo czasu na korekty w ustawieniu, koncepcje gry a tu ciągle ten sam GNIOT.
Tomasz Klauz(2010-04-23 03:15:47)
Zgadzam się w całej rozciągłości z Redaktorem. Niestety...
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane