Analiza taktyczna: Zagłębie- Śląsk

30.04.2010 (10:11) | Andrzej Gomołysek | skomentuj (1)
Remisując z Zagłębiem Śląsk oddalił strefę spadkową na sześć punktów. Przy czterech meczach do końca sezonu wydaje się niemożliwym roztrwonienie takiej przewagi. Kto by jednak przed startem rundy wiosennej przypuszczał, że końcówkę sezonu będziemy rozpatrywać w kategoriach przewagi nad piętnastym miejscem w tabeli? Dwa punkty w dwóch meczach z wyżej notowanymi rywalami są przyjmowane jako niezły wynik w obecnej sytuacji. Ta sytuacja jednak nadal najlepsza nie jest.


 

Śląskowi mocy starcza na 20 minut. Potrafi wtedy przycisnąć rywala, zmusić go do błędów i stworzyć sobie sytuacje podbramkowe. A to docierają podania na wolne pole do Szewczuka, a to zejdzie Ćwielong do środka, a to mnóstwo biega Dudek, aktywniej gra Mila. Później gracze zdają się zapominać, co mają robić na boisku, rywal gra futbol bardziej poukładany, z lekkością przychodzi zagęszczenie środka, co paraliżuje Śląsk i sprawia, że więcej z gry mają rywale. Obrona jednak gra na dobrym poziomie, co sprawia, że drużyna bramek nie traci. Nie jest jednak też w stanie ich zdobywać. Bilans goli zespołu z Wrocławia w 9 meczach rundy wiosennej wynosi 5-8.

Mecz w Lubinie nie pokazał w tej materii niczego nowego. Zdobyta przez Milę bramka dała punkt i pozwoliła na powrót do stolicy Dolnego Śląska w niezłych humorach, ale zatarła nieco obraz całego meczu. Zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy przewaga Zagłębia stawała się dość widoczna i bramka zaczynała być kwestią czasu. Śląsk nawet i grając w przewadze miał problemy z rozprowadzeniem piłki a gol był pojedynczym przebłyskiem nieprzeciętnych umiejętności Mili. W ten sposób oczywiście da się grać. Da się remisować, czasem nawet wygrywać. Ale nie starczy to na walkę o wysokie cele. Nawet dużo lepsi zawodnicy nie sprawią, że Śląsk zacznie grać lepiej, jeśli rozprowadzenie akcji będzie chaotyczne i powolne.

Był jednak i punkt jasny tego spotkania. Na duże słowa uznania zasłużyła linia defensywy. Bardzo dobre spotkanie zagrał Mariusz Pawelec, niewiele gorzej Dariusz Sztylka i Tadeusz Socha, choć zapewne ich występ będzie postrzegany przez pryzmat okoliczności straconej bramki. Cieszy zwłaszcza forma najmłodszego zawodnika w tym gronie, który pozbierał się po katastrofie w meczu z Wisłą i drugi mecz z rzędu unika poważniejszych błędów. Miło było popatrzeć, jak mimo braku najlepszego ostatnio w Śląsku Celebana, cała obrona inteligentnie i sprawnie przesuwała się nie za rywalami, a za piłką. W ten sposób w razie potrzeby miała okazję skutecznie interweniować, a biegać musieli rywale. Kwartet Socha- Sztylka- Pawelec- Wołczek na papierze prezentuje się dużo mniej efektownie niż. Madej- Mila- Dudek- Ćwielong i pewnie byłby uznawany za słabszy, gdyby rozpatrywać go w oderwaniu od boiskowych wyczynów. Tyle, że nazwiska nie grają, w defensywie gracze lepiej ze sobą współpracują, w ofensywie już to nie działa, mimo, że jej skład jest silniejszy.

Przed kolejnym spotkaniem Ryszard Tarasiewicz ponownie będzie mieć problemy z zestawieniem jedenastki. Zabraknie na pewno Krzysztofa Wołczka i Sebastiana Mili, niepewny jest występ Piotra Celebana. Nawet w najsilniejszym zestawieniu w punkty z Lechem nie byłoby łatwo, tym bardziej przy dość zapewne eksperymentalnym składzie. Piłkarze Śląska jednak nie z takich problemów potrafili już wyjść obronną ręką. Może i tym razem uda się zdobyć punkty kosztem wyżej notowanego rywala i podobnie jak rok temu tuż przed końcem sezonu Śląsk wyeliminuje jedną z drużyn z walki o mistrzostwo.

KOMENTARZE
~ZEBIUSZ(2010-05-01 10:26:55)
GOMOLYSKU zapomniałes dodać że SZEWA którego oceniłes na 3 zagrał milion razy lepiej od pozostałych i proszę nie cenzuruj bo to śmierdzi mi URBANEM
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane