Duch Króla Ryszarda. Analiza spotkania z Koroną.

26.09.2010 (14:48) | Andrzej Gomołysek | skomentuj (13)
Niewidzialna ręka Ryszarda Tarasiewicza czuwała w tym spotkaniu nad Śląskiem. Trudno powiedzieć, czemu miało służyć zawieszenie byłego już szkoleniowca Śląska, skoro zastąpiono go jego asystentem, w stu procentach podzielającym jego trenerską filozofię, w dodatku na dwa dni przed meczem. Oby decyzja personalna odnośnie nowego trenera Śląska miała już więcej sensu.


 

Rewolucji w obu drużynach nie stwierdzono. Śląsk wyszedł w 4-4-2, z po raz kolejny zaskakującym zestawem defensywy, dwójką środkowych pomocników i bardzo szeroko operującym na skrzydle Sobotą. Korona zagrała zaś bardziej wąsko, choć tym razem Edi grał bliżej Niedzielana niż zazwyczaj. Przyczyną tego było ścisłe krycie byłego zawodnika Ruchu przez graczy Śląska. Wprawdzie udało się wyłączyć napastnika Korony z gry, ale dawało sporo miejsca Ediemu i Jovanoviciowi.

Ci wykorzystywali to jak mogli, dochodzili bez trudu na granicę pola karnego, skąd oddawali groźne strzały, na szczęście dla wrocławian, niecelne. Śląsk w ataku stawiał na szybkość i prostopadłe piłki na wybiegających napastników. Lepiej na tych wychodzili przyjezdni, dwukrotnie stworzyli sobie doskonałe sytuacje, niewykorzystane jednak przez Sotirovicia.

Uproszczeniem byłoby jednak twierdzić, że Śląsk nie wygrał tego meczu przez nieskuteczność Serba. Korona zagrała w porównaniu do meczu z Wisłą bardzo przeciętnie, ale wystarczyło jej opanować środek pola i gra Śląska w wielu momentach przestawała istnieć, ratowały ją jedynie indywidualne szarże Sebstiana Mili. Równie jednak sprawnie radził sobie w stwarzaniu zagrożenia Jovanović, zaś w pojedynku nominalnie bardziej cofniętych pomocników lepsze wrażenie sprawiał Vuković.

Trudno powiedzieć, czy to Korona rozkręciła się po godzinie gry, czy też po raz kolejny wrocławianie nie wytrzymali trudów spotkania. Tym niemniej od 60 minuty gospodarze przejęli kontrolę nad grą i spokojnie wymieniali piłkę między sobą, nie dając dojść do głosu przyjezdnym. Na tę sytuację nie było reakcji ze strony wrocławskiej ławki rezerwowych. Duch Ryszarda Tarasiewicza wykluczał bowiem przeprowadzanie zmian.

W ostatnich 30 minutach różnica w przemieszczaniu się formacji była po prostu przytłaczająca. Piłkarze Śląska po raz popełniali te same grzechy, co w poprzednich spotkaniach, nawet nie fatygując się, żeby ich uniknąć. Niezależnie od siebie grające formacje, słaba asekuracja w defensywie, niedomykane krycie, stawanie w miejscu w momencie gdy piłka zostanie odegrana, za wąskie ustawienie w defensywie... Mniej stałych Czytelników odeślę do analiz z zeszłych miesięcy, stali z pewnością zrozumieją, że wymienianie tej samej litanii co tydzień pozbawione jest sensu.

Od Korony Śląsk mógłby się wiele nauczyć. Nie jest to sprawa zaangażowania, może nawet nie przygotowania fizycznego. Przez godzinę gracze z Wrocławia biegają nie mniej niż rywal, ale za to mało sensownie. Mnóstwo jest pustych przebiegów, gracze wychodzą na pozycję, ale podań i tak nie ma, bo wyjścia na pozycje są przypadkowe i rzadko zostają dostrzeżone (vide podania Mili). Niestety, to jest główna siła Śląska na chwilę obecną, a odczuwalnie zawodzi. Dodatkowo Korona umiejętnie podwajała krycie, więc kiedy nawet i ktoś wyszedł na pozycję- możliwości dogrania do niego futbolówki były dość mocno ograniczone. Tej umiejętności brakło Śląskowi- jako się rzekło, gdy jedna interwencja się nie uda, piłkarze z Wrocławia odpuszczają sytuację, gdy piłka minie defensora, czuje się on już zwolniony z odpowiedzialności o walkę o nią, co najlepiej pokazał drugi gol, trzy strzały z pięciu metrów, dwóch zawodników Korony i tylko jeden defensor Śląska, w dodatku leżący i przeciągający się,

Według Orange Sport piłkarze Śląska zaproponowali, żeby w razie wygrania meczów z Wisła i Koroną szkoleniowcem na stałe został Paweł Barylski. Jeśli to prawda, to być może najpotrzebniejsza porażka Śląska w tej rundzie. Tej drużynie potrzeba wstrząsu, a nie kontynuacji dotychczasowej polityki. Bo choć piłkarze twierdzą, ze jest dobra, było mnóstwo czasu, by pokazać to wynikami. Teraz, cytując klasyka, nastał czas by "drętwą mową ust nie kalać, wyjść na boisko i..." zrobić to, czego ostatnio jakby brakowało.

KOMENTARZE
wysysacz mozgu (2010-09-27 11:28:38)
JAD przecież tarasiewicz nie zna futbolu co pokazują wszystkie mecze i tamten sezon graja ładnie przecież to jest nie smaczny żart oni nie potrafią przerzucić piłki na drugi koniec boiska prZy strazle na bramke nawzajem sobie przeszkadzają jak dla mnie to wszystko jest do bani i nie możesz żyć co było 20 lat temu Pozdro dla jada.
lucio(2010-09-27 09:24:18)
Panowie myślę że już wystarczy tej pisemnej strzelaniny bo i tak zostaniecie przy swoim zdaniu szkoda energii. Ja byłem zwolennikiem Ryszarda Tarasiewicza i bardzo żałuję że pozbyto się go w taki sposób, bo gra Ślaska w tym sezonie z małymi wyjątkami jest w mojej ocenie dobra niestety brakuje szczęścia i wyników. Szkoda że działacze zaproponowali nam takie rozwiązanie problemu szkoleniowca bo uważam że Tarasiewicz powinien mieć jeszcze szansę a jeśli już tak bardzo przeszkadzał to najpierw trzeba było znaleźć solidnego następcę a dopiero wtedy zwalniać trenera któremu Śląsk czyli my wszyscy zawdzięczamy bardzo wiele!
~paweuek(2010-09-27 09:11:45)
Bardzo dobre wprowadzenie do artykułu.Ujmuje sedno sprawy.
jad(2010-09-27 01:11:35)
Śląsk w przekroju całego meczu był drużyną lepszą od Korony. argumentowanie, że gorszą bo przegrała jest po prostu śmieszne. Ulatowski dostał szansę w Cracovii mimo sześciu porażek z rzędu i grze pozostawiającej wiele do życzenia. W Śląsku dzięki właśnie takim "specjalistom" jak autor komentowanego tekstu zaczęły się gotować mózgi. Śląsk gra ciekawą piłkę, zaryzykuję nawet opinię, że jako jedna z niewielu drużyn w Polsce gra w piłkę. Pan komentator pisze, że się stara ale nie potrafi, należy więc wyrzucić z klubu wszystkich, którzy próbują nauczyć zespół grać w piłkę. Żeby po duchu Ryszarda Tarasiewicza, człowieka nieidealnego, ale rozumiejącego piłkę nożną jak nikt inny w obecnej polskiej piłce nożnej nie zostało już nic.
Krytykę gry Śląska wprowadził pan komentator faktycznie jak sam w odpowiedzi na mój wpis napisał, ponad rok temu. potwierdza to tylko moje przypuszczenia, że jedyne co potrafi nasz komentator to liczyć punkty i według ich ilości oceniać czy gra była dobra czy nie. tak komentator stawia swoje tezy, a dla ich potwierdzenia potrafi nawet preparować obrazki.
jeszcze jedna uwaga, roztrząsanie tego jakie i kiedy miałem oczekiwania wobec Śląska, przyjmuję za arogancką zaczepkę, z której nie skorzystam, powiem tylko, że ja byłem na stadionie, kiedy Śląsk grał z Liverpoolem, Napoli, Dundee Utd. czy Borussią Moenchengladbach
wysysacz mozgu(2010-09-26 22:50:23)
Autor miał chyba na myśli bezradność całej drużyny . nie ma co się czepiać napisał jak napisał każdy ma swoją wizje.Ale jeżeli jest prawdą że kopacze proponują takiego czy innego trenera widać że nie mają chęci do zmian na lepsze a to żle wygląda alebo do ciężkich treningów przyzwyczaili się do pewnego standardu ryśkowego że wszystko jest ładnie i kolorowo.Oby to była kolejna plotka.
Jedrzej_IV(2010-09-26 22:46:50)
@alik
wydaje się Panu, jestem bardzo pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem, lubiącym wymianę argumentów, nie zaś znajdowanie w moich tekstach czegoś, czego w nich nie ma i na tej podstawie określanie ich mianem "żenady"

pozdrawiam
Gabik(2010-09-26 22:24:02)
Prawda jest taka, że jakby Vuk i Omar nie założyli się kto więcej i lepszych okazji zmarnuje, to pewnie już do przerwy byłoby 2:0 dla Śląska i nikt by na wymienione w powyższym mankamencie braki uwagi nie zwracał, bo cieszylibyśmy się ze zwycięstwa... Co nie znaczy, że błędy taktyczne by zniknęły - ktoś lepszy od Korony zaraz by nam je wypunktował!
Brak skuteczności to najbardziej rzucający się w oczy defekt naszej gry, ale nie jedyny. Gdyby jedynym problemem Śląska była skuteczność, to byśmy mieli serię remisów 0:0, a nie porażek...
Myślę, że dlatego Taraś eksperymentował z defensywą, bo chciał jakoś te błędy w obronie usunąć i nie mógł znaleźć rozwiązania.
~alik(2010-09-26 22:17:11)
Pan Jedrzej to teoretyk ale tez zapieniony frustrat. i uparty przy swoim zdaniu jak widac.
Jedrzej_IV(2010-09-26 21:27:15)
@WKS
Nigdzie nie stwierdziłem autorytatywnie, że Śląsk opadł z sił, starałem się jedynie szukać powodów, dla których ostatnie pół godziny Korona dominowała na boisku.

Rozumiem, że Pan notorycznie wącha piłkę i to stąd ta niesamowita wizja, że jedynym problemem Śląska jest nieskuteczna gra.

AG
~WKS(2010-09-26 21:03:41)
Śląsk był drużyną zdecydowanie lepszą..Autor jest chyba znakomitym fizjologiem...skoro widzi ,że zespól od 60 min. opadł z sił. DLA mnie te wypociny to żenada..ktoś kto nie ma pojęcia o piłce i trenerce ocenia ludzi którzy się na tym znają. Człowieku w życiu piłki pewnie nie powąchałeś a oceniasz ludzi , którzy ciężko pracują. Sląsk zagrał nieskutecznie i to wszystko. A Ty opisuj szachy bo o piłce nia masz pojęcia
~jeden z wielu(2010-09-26 19:51:57)
W piątek widziałem w TV 2 mecze; nasz z Koroną K. i wygrana grającej w 10 legii z lechem== Polecam ten PORÓWNAWCZY materiał szkoleniowy w temacie zaangażowania zawodników i kibiców........
1. można wstrzasnąc drużyną -odsunięcie w Legii Iwańskiego, Rzeźniczaka Gizy i jest efekt wygrana 2-1
2. Pełny stadion ok. 20 tys kibiców i żywiołowy doping ultras trybuny tzw "żylety L" mieszczącej ok. 8 tyś. robi swoje
Jedrzej_IV(2010-09-26 18:29:38)
odautorsko:
Jak to Pan ujął "wmawianie elementu złego budowania drużyny" wprowadziłem ponad rok temu, wtedy, kiedy Pan zapewne spodziewał się, że dziś Śląsk będzie podejmować Juventus w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Bierność zaś ganię od podobnego przedziału czasowego, np. a po meczu z Lechem poświęciłem jej kilka fotografii, w zeszłej rundzie też poświęcałem sporo miejsca temu problemowi, uprzejmie więc proszę o niewmawianie mi rzeczy, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Rozumiem, że prawdziwe i uczciwe komentarze to takie, które pochwalą to, że Śląsk stara się grać z rozmachem i efektownie. Proszę więc uprzejmie: tak się stara grać, ale niestety tego na chwilę obecną nie potrafi, czego efektem jest strefa spadkowa.

Śląsk był w przekroju całego meczu drużyną gorszą, więc przegrał. Ja zaś osobiście śmiem wątpić czy moje sympatie i antypatie mogą mieć jakikolwiek wpływ na miejsce Śląska w tabeli.

Pozdrawiam serdecznie
jad(2010-09-26 17:37:17)
no panie komentatorze, czas już chyba zakasać rękawy i złożyć deklarację na szkoleniowca Śląska Wrocław. wiemy bowiem wszystko, widzimy wszystko i zawsze mamy rację. to może jednak spróbować swoich sił...
no dobrze żarty na bok. wkurza mnie nierzetelność zaprezentowanego komentarza, wmawianie złego przygotowania, złego budowania drużyny (to nowy element, którego spodziewałem się po zwolnieniu Tarasiewicza i braku punktów). autor pisze: "Trudno powiedzieć, czy to Korona rozkręciła się po godzinie gry, czy też po raz kolejny wrocławianie nie wytrzymali trudów spotkania. Tym niemniej od 60 minuty gospodarze przejęli kontrolę nad grą i spokojnie wymieniali piłkę między sobą, nie dając dojść do głosu przyjezdnym" - zupełnie pomijając co stało się przed 60 min. komentator gani bierność, ale w zeszłym tygodniu ganił wynik, który był efektem nieubezpieczonego ataku. i takich nieprawdziwych i nieuczciwych komentarzy jest w tym i w innych tekstach autora więcej. mnie robi się od tego niedobrze. większość komentatorów podkreśla, że Śląsk był drużyną lepszą, tylko pan Gomołysek uważa inaczej, bo grała tak jak ją nauczył nielubiany trener.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane