FUTSAL: Pierwsza porażka (RELACJA)

FUTSAL: Pierwsza porażka (RELACJA)

fot.:

W 6. kolejce Ekstraklasy Śląsk Wrocław doznał pierwszej w tym sezonie porażki. Wrocławianie ulegli w Bochni tamtejszemu BSF 2:4 (1:2). Podopieczni Chemy Jimeneza mieli w tym meczu sporą przewagę, jednak szwankowała skuteczność. Słabszy mecz rozegrał też bohater meczu z Eurobusem Przemyśl bramkarz Gustavo Stefano.



 

Seria niefortunnych zdarzeń

Już pierwsza ofensywna akcja gospodarzy zakończyła się golem Minora Cabalcety. W 10. minucie fatalny błąd popełnił golkiper gości. Przy wyprowadzeniu piłki do gry podał wprost pod nogi rywala. A Calbaceta trafił po raz drugi. Krótko przed przerwą Lion Ribeiro podał do Claudio, a ten uderzeniem z dystansu zdobył kontaktową bramkę.

Zarówno w pierwszej połowie, jak i po przerwie przewagę mieli przyjezdni. Wrocławianie oddali więcej strzałów, ale byli przy tym wyjątkowo nieskuteczni. Swój dzień miał też bramkarz rywali Rafał Aksamit. W 27. minucie doszło do nietypowej sytuacji. W starciu z rywalem na parkiet padł Claudio. Sędzia nie zareagował, ale gracz WKS-u nadal siedział i czekał na gwizdek. Próbujący powstrzymać zawodnika gospodarzy Rafa Lopez również stracił równowagę i się przewrócił. Po strzale Mateusza Prokopa i niefortunnej interwencji Stefano było już 1:3. Śląsk nadal atakował i przyniosło to w końcu efekt. Po szybkiej kontrze i podaniu Ribeiro swojego pierwszego gola w Śląsku strzelił Dominik Ostrak. Nestety ostatnie słowo należało do Bochnian. W 36. minucie swojego trzeciego gola w meczu strzelił Calbaceta.


Skład: Stefano – Santana, Ribeiro, Rafinha, Claudio – Tumkiewica, Lopez, Ostrak, Szczepański, Kapinos, Krawiec, Bukowski

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.