Nie doczekał się debiutu w Śląsku. Jak Milewski radzi sobie na zapleczu Ekstraklasy?

Nie doczekał się debiutu w Śląsku. Jak Milewski radzi sobie na zapleczu Ekstraklasy?

fot.: Gleb Soboliew/arka.gdynia.pl

Wyróżniał się w rezerwach Śląska, trenował z pierwszym zespołem, a latem zrobił kolejny krok w swojej karierze. Michał Milewski jest dziś zawodnikiem Arki Gdynia i ma za sobą pierwsze występy oraz gole w I lidze. Jego historia to jednak tylko część większej układanki - sprawdzamy, jak po odejściu ze Śląska radzą sobie także pozostali piłkarze, którzy tego lata zmienili kluby.



 

W trakcie letniego okienka transferowego szeregi drugiego zespołu Śląska Wrocław opuściło aż dwunastu piłkarzy. Część z nich zostało na tym samym poziomie rozgrywkowym, co rezerwy, inni znaleźli miejsce dla siebie ligę wyżej, a pozostali w poszukiwaniu większej liczby minut, zdecydowali się na krok wstecz. Kibice na pewno mogli żałować odejścia kilku z nich, ale trzeba też pamiętać, że ciężko zatrzymać wyróżniających się zawodników, jeśli nie mają oni większych szans na przebicie się do pierwszego zespołu, a chcą spróbować swoich sił klasę wyżej. 

Jednym z takich piłkarzy był Michał Milewski, który we Wrocławiu spędził 2,5 roku. Do rezerw Śląska trafił zimą 2024 roku ze Stilonu Gorzów Wielkopolski, w którym zadebiutował w seniorskiej piłce. Skrzydłowy w drugim zespole WKS-u występował w III oraz II lidze, mocno przyczyniając się najpierw do awansu drużyny na trzeci poziom rozgrywkowy, a później gry w barażach o promocję do I ligi. 20-latek w rezerwach wystąpił łącznie w 70 meczach, zdobywając 16 bramek oraz 10 razy asystując. Liczby to jedno, ale Milewski naprawdę był wyróżniającą się postacią, dlatego też otrzymał też kilka razy szansę treningu z pierwszym zespołem, a rok temu Ante Simundza zabrał piłkarza na obóz przygotowawczy. Pomocnik wystąpił w trzech sparingach, w których strzelił dwa gole, jednak w "jedynce" nie było dane mu zadebiutować w oficjalnym spotkaniu, czy znaleźć się nawet w kadrze meczowej.

Nowy etap w karierze - gra w pierwszoligowym klubie

Dzięki dobrej grze i kończącej się umowie zawodnika z klubem w czerwcu można było się spodziewać, że znajdą się inni, którzy będą spoglądać w kierunku skrzydłowego. Najwięcej argumentów po swojej stronie miała Arka Gdynia, która w zeszłym sezonie spadła z Ekstraklasy. To właśnie z nimi piłkarz z rocznika 2005 podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o 12 miesięcy. Dla rezerw Śląska była to na pewno strata, ale dla samego Milewskiego przeskok w karierze i szansa na debiut w I lidze. 

- Fajnie, że praca, którą wykonaliśmy, miała swoje owoce i efekty - patrzę na Arkę Gdynia i widzę Michała Milewskiego, w Warcie Poznań jest Aleksander Wołczek, Jehor Szarabura w Chrobrym Głogów. Nie chciałbym teraz tutaj nikogo pominąć, ale to dla mnie duża satysfakcja, że piłkarze, którzy są wychowankami lub trafili do nas z mniejszych ośrodków, teraz są na tym wyższym poziomie dzięki wspólnej pracy

- mówił w niedawnym wywiadzie dla naszej redakcji Michał Hetel, szkoleniowiec Śląska II Wrocław.

20-latek w żółto-niebieskich barwach zadebiutował już w 1. kolejce I ligi w wyjazdowym starciu z Odrą Opole. Warte odnotowania jest też to, że pomocnik wystąpił w każdym z dziesięciu możliwych spotkań i strzelił dwa gole - ze Stalą Rzeszów i Polonią Bytom. Milewski ma rozegranych 579 minut (średnio 58 minut/mecz). Jak radzi sobie w nowym środowisku? O to zapytaliśmy Łukasza Jesionowskiego z kanału oTAGowani. Jak mówi, skrzydłowy skorzystał na braku odpowiedniej konkurencji na swojej pozycji, ale jego gra była dość zależna od występów samych Gdynian. Ciężko też na razie stwierdzić, co będzie dalej, bo w Arce zmienił się trener i przy każdych takich roszadach, zawodnicy podchodzą z czystą kartą.

- Sam początek Michała w Arce wydawał się obiecujący. Mimo że nie wyszedł w wyjściowym składzie na otwarcie sezonu, potem szybko zyskał miejsce w pierwszej jedenastce. Strzelił gola w wygranym 4:0 meczu ze Stalą Rzeszów. Później jednak z meczu na mecz było już słabiej, tak jak z całą drużyną, która nie dość, że zaczęła dłuższą serię bez zwycięstwa, to z biegiem czasu wyglądała coraz przeciętniej na boisku. Sam Milewski skorzystał trochę na braku solidnej konkurencji, bo z kontuzją szybko wypadł Kocyła, a na razie z ławki nie przekonuje Dzięgielewski. Michał zdobył łącznie dwie bramki, nie można odmówić mu szybkości i przebojowości, ale brakuje mu na pewno efektywności i trochę jakości indywidualnej. Co do jego najbliższej przyszłości, ciężko ją przewidzieć, bo właśnie zmienił się trener. Na razie, z wyżej wymienionych powodów, nawet jeśli nie będzie podstawowym wyborem, swoje minuty z ławki powinien dostać

- tłumaczy nam nasz rozmówca. 

Jak wyglądają minuty u pozostałych piłkarzy?

Przerwa reprezentacyjna to też idealny moment, żeby przyjrzeć się bliżej, jak radzą sobie inni zawodnicy, którzy w trakcie zamkniętego już okienka transferowego opuścili szeregi rezerw Wojskowych. Z piłkarzy, grających na drugim poziomie rozgrywkowym, najwięcej minut zebrał właśnie Milewski. Na liczbę szans nie może też narzekać Łukasz Gerstenstein, on również zagrał w każdym meczu, a ponadto od kilku kolejek jest podstawowym lewym obrońcą Sandecji Nowy Sącz. Najwięcej czasu ze wszystkich graczy na boisku otrzymał dotychczas Simon Schierack w IV lidze niemieckiej. 

Minuty w obecnym sezonie piłkarzy, którzy latem odeszli z rezerw Śląska Wrocław:

  • Simon Schierack (Lokomotiv Lipsk) - 928 minut (12 meczów)

  • Maksymilian Dziuba (Lech II Poznań) - 806 minut (9 meczów)

  • Łukasz Gerstenstein(Sandecja Nowy Sącz) - 695 minut (11 meczów)

  • Michał Milewski(Arka Gdynia) - 579 minut (10 meczów)

  • Paweł Kosmalski(Zagłębie II Lubin) - 381 minut (6 meczów)

  • Krystian Rostek (Ruch Chorzów) - 339 minut (7 meczów)

  • Ołeksandr Hawryłenko (Unia Skierniewic) - 180 minut(2 mecze)

  • Oskar Gerstenstein (Puszcza Niepołomice) - 137 minut (5 meczów)

  • Oskar Wojtczak (GKS Tychy) - 122 minuty (3 mecze)

  • Wiktor Kamiński(Puszcza Niepołomice) - 89 minut (2 mecze)

  • Miłosz Kurowski(Warta Sieradz) - 45 minut(1 mecz)

  • Wiktor Niewiarowski (Górnik Łęczna) - 1 minuta (1 mecz)

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.