Śląsknet

Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 0:0. Bez bramek z nowym trenerem (RELACJA)

Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 0:0. Bez bramek z nowym trenerem (RELACJA)

Śląsk w ramach meczu 14. kolejki podjął u siebie drużynę z Gliwic. Dla gospodarzy był to pierwszy mecz bez Ante Simundzy i szansa na świeży start. Drużynę poprowadził Toni Golem, ale mimo chwil przewagi Śląska, nie udało się tego dnia zdobyć drużynie żadnej bramki. Zapraszamy do relacji z tego spotkania.

Nowy trener, nowe zasady

Śląsk podchodził do tego spotkania rozbity wydarzeniami po meczu z Radomiakiem. W klubie zabrakło dotychczasowego trenera i dyrektora sportowego. Drużynę objął Toni Golem, dotychczasowy asystent Ante Simundzy. Jego wybór wyjściowej jedenastki zaskoczył kibiców, zdecydowanie różniła się ona od tych wybieranych przez Słoweńskiego trenera. Szczególne zainteresowanie przykuwało wystawienie Piotra Samca-Talara na ataku. Pierwsze minuty w tym sezonie otrzymał Marko Dijaković.

Przed meczem widać też było o co jeszcze grał Śląsk. Na trybunach zasiadło naprawdę niewielu kibiców, co oczywiście można tłumaczyć nieprzyjemną pogodą, ale jeszcze bardziej od niskiej temperatury, nieprzyjemne było oglądanie ostatnich występów piłkarzy z Wrocławia. Ci kibice, którzy pojawili się jednak na stadionie, przed pierwszym gwizdkiem odśpiewali hymn Polski, w związku ze zbliżającym się Świętem Niepodległości.

Na trybunach tego dnia pojawiło się 9031 kibiców. Był to najgorszy wynik w tym sezonie we Wrocławiu.
Na trybunach tego dnia pojawiło się 9031 kibiców. Był to najgorszy wynik w tym sezonie we Wrocławiu.

Piast, który jak co roku, był skazywany na walkę o utrzymanie, do meczu podchodził jako wyraźny faworyt. W ostatnich pięciu meczach Gliwiczanie przegrali raz, zajmując 8. miejsce w tabeli. Śląsk po ostatniej porażce znalazł się w strefie spadkowej.

Zmarnowana szansa już na starcie

Pierwsza groźna sytuacja Piasta miała miejsce już w 3. minucie. Po rzucie rożnym piłkę nieskutecznie wybijał Timossi Andersson, a zagubiona futbolówka spadła pod nogi Limy, który strzelił wysoko nad poprzeczkę. Wokół tego piłkarza Piast zbudował kilka akcji na początku meczu.

W 7. minucie w roli skrzydłowego znalazł się Grzegorz Tomasiewicz, wypuścił on obiegającego go Shabaniego, który dośrodkował w pole karne. Tam skutecznie uderzenie Banaszaka obronił bramkarz Piasta. Do piłki próbował dobiec ponownie Shabani, którego sfaulował Vallejo. Albańczyk został zahaczony kiedy odbił piłkę nogą i upadł na murawę. Zapewne ta jedenastka byłaby szeroko omawiana w wielu programach piłkarskich po tym weekendzie, ale dyskusje uciął Przemysław Banaszak, który oddał słaby strzał blisko środka bramki, a piłkę bez problemu złapał Gril.

Przemysław Banaszak zmarnował pierwszą jedenastkę w barwach Śląska. Do tej pory zdobył w ten sposób 6 bramek.
Przemysław Banaszak zmarnował pierwszą jedenastkę w barwach Śląska. Do tej pory zdobył w ten sposób 6 bramek.

Kolejne minuty to lekka przewaga Piasta i dużo gry w środku pola. Do 20. minuty padły raptem cztery strzały, jedynym celnym uderzeniem pozostawał nietrafiony karny Banaszaka. Ze strony Śląska dośrodkowań próbowali Tomasiewicz i Banaszak, ale na niewiele się to zdało. Widać było inny styl gry zaproponowany przez Toniego Golema i skutki zagęszczenia środka pola.

W 25. minucie groźny strzał oddał Lima, a Niemczyckiego uratowała poprzeczka. Piast odzyskał przewagę, a większość czasu piłka spędzała na połowie Śląska. Trzy minuty później z głowy uderzał Vallejo, a piłka mogła dolecieć do jednego z napastników Piasta. Skutecznie interweniował jednak Niemczycki.

Przewaga Piasta i dobre kontry Śląska

W 32. minucie kolejny raz pozytywne skutki przyniosło wyraźne zagęszczenie małej strefy z boku boiska. Na kilku metrach kwadratowych znaleźli się Tomasiewicz, Shabani, Banaszak, Jurcec i Dijaković, a ten ostatni oddał w końcu strzał, który był jednak niecelny.

Podczas jednej z kontr Piasta, Limę fantastycznie wypatrzył Katsantonis. Portugalczyk świetnie uderzył w stronę dalszego słupka, ale jeszcze lepiej zachował się wtedy Karol Niemczycki, który zbił piłkę na słupek. Sędzia liniowy odgwizdał co prawda spalonego, ale w przypadku bramki o ostatecznej decyzji decydowałyby milimetry. Było to kolejne ostrzeżenie dla Wrocławian.

43. minuta to dobre znalezienie Piotra Samca-Talara przez Banaszaka, co uruchomiło dobrą kontrę. Kapitan Śląska dogrywał do środka do niepilnowanego Jurceca, ale piłkę pierwszy dogonił Lima. Chwilę później akcję próbował jeszcze ratować Dijaković, ale po spięciu z obrońcą sędzia odgwizdał faul Austriaka. Obie drużyny szukały trafienia do przerwy, wyraźnie chcąc w ten sposób przejąć kontrolę nad meczem. Piast starał się to uskutecznić przez kolejne wrzutki w pole karne, Śląsk przez kontry prowadzone skrzydłami. Ostatnią taką akcją było wypuszczenie przez Samca-Talara Timossiego Anderssona. Szwed przeciągnął dośrodkowanie do Banaszaka, a Śląsk otrzymał drugą szansę w postaci autu. Po nieskutecznym wznowieniu, sędzia zakończył pierwszą połowę.

Piast oddał w pierwszej połowie aż osiem strzałów, a Śląsk zaledwie trzy. Gliwiczanie mieli też przewagę w posiadaniu piłki. Śląsk nie wyglądał źle, ale zdecydowanie nie była to jeszcze poukładana drużyna.

W przerwie swoją niewykorzystaną jedenastkę skomentował Przemysław Banaszak:

Chciałem wyczekać bramkarza, tak jak zwykle to robię. Pojedynek wygrał bramkarz, niestety. Uderzyłem też za lekko i nie wyczekałem do końca no i niestety, nie strzeliłem bramki.

- Powiedział reporterowi telewizyjnemu Przemysław Banaszak.

Druga połowa

Druga część meczu rozpoczęła się bardzo spokojnie. Śląsk nadal korzystał z błędów piłkarzy Piasta, a goście szukali przewagi i prowadzenia meczu. W 55. minucie do kolejnej okazji mógł dojść Lima, ale zawodnik przewrócił się w polu karnym. Piłkę przejęli gospodarze a z kontrą ruszył Samiec-Talar. Kapitan Wrocławian nie mógł jednak znaleźć nikogo do dośrodkowania.

Warte zauważenia było też podejście arbitra do tego spotkania. Bartosz Frankowski puszczał bardzo dużo sytuacji i pozwalał na twardszą grę. Przez większość spotkania dzięki temu zdecydowanie lepiej oglądało się ten pojedynek. W 57. minucie na boisko w polu karnym padł Samiec-Talar i wydawało się że była to bliźniacza sytuacja do tej z początku meczu, ale tym razem sędzia nie wskazał na 11. metr.

Sędzia Frankowski podyktował jedenastkę dla Śląska, mimo tego mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Sędzia Frankowski podyktował jedenastkę dla Śląska, mimo tego mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Podczas przerwy w grze na boisku usiadł też Karol Niemczycki, do którego szybko podbiegł sztab medyczny. Na szczęście szybko się okazało, że nie była konieczna żadna zmiana. Do takich doszło chwilę później. Na boisku pojawili się Yriarte i Camoes, w miejsce Linettego i Banaszaka. W Piaście z boiska zszedł Lima, który wyróżniał się na boisku. Jego miejsce zajął Mucha.

Przyspieszenie gry

W 66. minucie źle piłkę wybił Dijaković, która trafiła prosto pod nogi piłkarza Piasta. W pole karne po chwili wpadł Vallejo, ale świetnie po chwili chaosu interweniował Timossi Andersson, który zablokował w ostatniej chwili strzał Ntamacka wślizgiem. Śląsk tymczasem nie mógł oddać nawet jednego strzału w drugiej połowie.

Kilka minut po groźnej akcji Piasta, z kontrą ruszył Samiec-Talar. Wypuścił Dembele na lewym skrzydle, ale Francuz nie dał rady spokojnie dogonić futbolówki. Ostatecznie dośrodkowanie wybili obrońcy. Po jednym z rzutów rożnych okazję do strzału miał Lamine Ba, ale nie trafił czysto w piłkę i ta przeleciała obok bramki. W 73. minucie Toni Golem dokonał kolejnych dwóch zmian. Z boiska zszedł Shabani, a zastąpił go Marjanac. Mariusz Malec zastąpił Lamine Ba, który schodził z boiska utykając.

Chwilę po tych zmianach dobrą akcję przeprowadził Piast. Po dośrodkowaniu piłkę przedłużył jeden z piłkarzy Piasta, a uderzenia z głowy próbował Boisgard. Groźny kozioł mógł zaskoczyć Niemczyckiego, ale ostatecznie strzał minimalnie minął bramkę. 76. minuta to dobry rajd Timossiego Anderssona, który dogrywał do Marjanaca. Bośniak nie trafił w piłkę po walce z obrońcą i wpadł w słupek. Strzału próbował też Jurcec, ale nie uderzył czysto w piłkę.

Kolejną akcję przeprowadzili goście, którzy pokazali nam piękno polskiej ligi. Do Vallejo dogrywał z boku Sanca, a Hiszpan miał na 16. metrze mnóstwo czasu i miejsca. Uderzył ostatecznie z pierwszej piłki, chociaż mógł poprawić swoją pozycję, a jego strzał poszybował wysoko w stronę ostatnich rzędów trybuny B.

Śląsk chciał bardziej

Kolejną kontrę gości faulem musiał przerywać Andersson. Sędzia bez wahania pokazał mu żółty kartonik za ciągnięcie za koszulkę Vallejo. Szwed był bardzo widoczny w tym meczu i większość jego decyzji można było ocenić pozytywnie. Kolejna zmiana Śląska to było zejście Tomasiewicza i zastąpienie go przez Adama Ciućkę. Młody piłkarz już po kilku sekundach otrzymał piłkę w polu karnym, ale jego dogranie zablokował obrońca.

Groźne uderzenie chwilę później zaliczył Piotr Samiec-Talar, uderzający z powietrza w stronę dolnego rogu bramki, ale bramkarz dogonił i złapał piłkę. W 88. minucie do głosu znów doszedł Śląsk. W pole karne raz próbował się przebić Ciućka, raz Marjanac, ostatecznie Piast świetnie blokował te próby gospodarzy. Kiedy wydawało się że dograć uda się Samcowi-Talarowi, jego podanie zablokował kolejny raz obrońca. Chwilę później piłkę do Ciućki dogrywał Dembele, ale strzał młodego piłkarza ominął bramkę. Była to jednak dobra i odważna decyzja, których często brakowało w grze Wrocławian w tym sezonie.

Samiec-Talar przez większość meczu grał na nowej pozycji i wyraźnie z innymi zadaniami. Do zmiany Luki Marjanaca wyraźnie mniej przebywał przy piłce.
Samiec-Talar przez większość meczu grał na nowej pozycji i wyraźnie z innymi zadaniami. Do zmiany Luki Marjanaca wyraźnie mniej przebywał przy piłce.

Sędzia do podstawowego czasu gry doliczył pięć minut. Pod koniec regulaminowego czasu gry wydawało się, że to piłkarze Śląska bardziej chcieli zgarnąć trzy punkty, choć przed meczem raczej to goście byliby bardziej zawiedzeni wizją nawet remisu we Wrocławiu.

Piast próbował zaskoczyć uderzeniami z dystansu, ale piłkarze uderzali jakby bez przekonania, a już na pewno bez celności. W samej końcówce strzałem z głowy po rzucie rożnym próbował zaskoczyć jeszcze Sierralta, ale piłka minęła bramkę. Obu drużynom zabrakło czynnika X, który zadecydowałby o przeważeniu meczu na swoją korzyść.

Śląsk w wyniku tego remisu pozostał w strefie spadkowej i musiał patrzeć na mecze Wieczystej i Rakowa, które mogły przegonić drużynę Toniego Golema.

Po meczu wynik skomentował kapitan drużyny, Piotr Samiec-Talar:

Wychodziliśmy na ten mecz z jasnym celem - zdobyć trzy punkty. Jest jeden, trzeba go szanować, ale nie po to dzisiaj wychodziliśmy na boisko. [...] Po kilku treningach z Tonim Golemem ciężko jest coś powiedzieć [o szkoleniowcu i jego wpływie na drużynę], zobaczymy w dłuższej perspektywie czy to wyjdzie, czy są nowe bodźce i czy gramy przez to inaczej.


Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 0:0

Śląsk Wrocław: Niemczycki - Timossi Andersson, Szala, Ba (73' Malec), Dijaković, Jurcec - Tomasiewicz, Linetty (61' Yriarte), Shabani (73' Marjanac) - Samiec-Talar, Banaszak (61' Camoes)

Piast Gliwice: Gril - Borowski, Sierralta, Juande, Twumasi - Vallejo, Boisgard, Leśniak (85' Łabojko), Lima (60' Mucha) - Katsantonis (60' Ntamack), Sanca (85' Jorge Felix)

Żółte kartki: 38' Banaszak, 81' Timossi Andersson - 61' Twumasi, 78' Sierralta

Sędzia: Bartosz Frankowski

Autor

Wiktor Brylonek

Pochodzę z Wrocławia, a na Śląsk chodzę odkąd pamiętam. Obecnie kończę Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim, a w Śląsknecie jestem od 2025 roku. Poza Śląskiem kibicuję Manchesterowi United, lubię też obejrzeć żużel i Formułę 1. Poza sportem, lubię robić zdjęcia i czytać o historii Wrocławia.

Obserwuj Śląsknet

Dołącz do kanału na WhatsAppieNajnowsze teksty prosto na telefon

Jesteśmy też na:

Zobacz także

zobacz więcej

Komentarze7

Zobacz także