W rezerwach lepiej prezentuje się defensywa, niż ofensywa. Z czego to wynika?
fot.: Hubert Łukaszewski
Śląsk II Wrocław przed sezonem 2026/2027 zaliczył prawdziwą rewolucję kadrową. Z drużyny odeszło aż 11 zawodników, a także sporo nowych piłkarzy zasiliło jej szeregi. Największe przemeblowanie nastąpiło w formacji ofensywnej, a dodatkowym osłabieniem było odejście już w trakcie rozgrywek Wiktora Kamińskiego. Inaczej sytuacja wygląda jednak w szeregach obrony, gdzie trzon z udanej poprzedniej kampanii został i daje to zespołowi wymierne korzyści.
Rezerwy Śląska Wrocław w zeszłorocznych rozgrywkach II ligi zanotowały świetny wynik, plasując się na 5. miejscu w tabeli z rekordową liczbą punktów - 55. Naturalną konsekwencją sukcesu tak młodej drużyny było odejście wielu utalentowanych piłkarzy do klubów, w których mają większe możliwości rozwoju. Śląsk opuścili chociażby Wiktor Niewiarowski, Paweł Kosmalski, Oskar Wojtczak, Michał Milewski, Oskar Gerstenstein, Krystian Rostek, czy Simon Schierack. Jak widać, największe ubytki miały miejsce w przypadku graczy w linii pomocy, bądź ataku. Jeśli chodzi natomiast o defensywę, pewnym osłabieniem było odejście prawego obrońcy Łukasza Gerstensteina, który rozegrał w poprzedniej edycji aż 33 spotkania ligowe (opuścił tylko jedno). Wagę miał również transfer Ołeksandra Hawryłenki, lecz on nie był zawsze pierwszym wyborem na pozycji stopera, szczególnie w końcówce.
Przy liderze wzrastają pozostali
Najważniejszym elementem układanki w defensywie pozostaje Hubert Muszyński, były kapitan zespołu. W zeszłym sezonie zagrał 28 razy, zdobywając 4 bramki. W tym wystąpił w każdym meczu (9 razy), tak samo jak Szymon Rygiel (drugi stoper) i Mikołaj Tudruj (lewy obrońca), którzy pod koniec sezonu razem z Ł. Gerstensteinem tworzyli blok defensywny - gracza Sandecji w tej edycji II ligi zastępuje 17-letni Aleksander Wołosowski. Z bloku defensywy zatem zostało 3 z 4 graczy, co trudno porównać do tego jak rewolucyjnie zmieniła się ofensywa. Warto również pamiętać, że obronę wspierają Dominik Szala i Adrian Żulewski, którzy są do dyspozycji zarówno pierwszego, jak i drugiego zespołu.
Starcie z Hutnikiem ujawniło tę prawidłowość
W ostatnim ligowym meczu z Hutnikiem Kraków Rygiel i Tudruj dali prawdziwy popis, bowiem rezerwy wygrały 2:0 po ich bramkach. W rozmowie pomeczowej podkreślali znaczenie zachowania czystego konta po pięciu porażkach, ale zaznaczali że problemy zespołu zaczynają się gdy mają piłkę przy nodze
- Spokój z tyłu to duży progres, ale też uważam, że wykreowane sytuacje są największym postępem. Musimy poprawić na pewno skuteczność w dalszych meczach, bo sytuacji w pierwszej mieliśmy dużo, mogliśmy wygrywać już z 2/3:0, a my tego nie wykorzystujemy
- Mówił z rozmowie z nami Mikołaj Tudruj.
- Uważam, że musimy po odbiorze piłki, którą już odzyskamy, zagrywać celniej, bo sami narażamy się na kontry. Myślę, że nad tym musimy popracować
- Szymon Rygiel natomiast zwracał uwagę nie tyle na samą skuteczność, co również problemy z precyzyjnym wyprowadzaniem akcji. CAŁA WYPOWIEDŹ TUTAJ.
Co mówią liczby?
Jeśli chodzi o statystyki piłkarzy Śląska II Wrocław w tym sezonie również przodują obrońcy - Rygiel i Muszyński zanotowali najwięcej wybić wśród ligowych stoperów. Odpowiednio 83 oraz 76 (dane za sofascore.com). Jako stoperzy nieźle radzą sobie również w pojedynkach główkowych - 72% wygranych 31-latka i 64% 22-latka. Lepiej czują się w krótkim rozegraniu, oddając piłkę pomocnikom czy choćby Tudrujowi, który słynie z dobrze ułożonej lewej nogi i precyzyjnych dośrodkowań w pole karne - zarówno z głębi pola, jak i ze stałego fragmentu gry.
Brak konkretów w ofensywie
Najwięcej znaków zapytania generuje brak lidera w ofensywie - nie da się ukryć, że bardzo dużym osłabieniem zespołu był transfer Wiktora Kamińskiego do Puszczy Niepołomice na początku września po 6 ligowych meczach, w których zdobył aż 6 bramek. Podstawowy napastnik - Maksymilian Stangret marnuje bardzo dużo sytuacji strzeleckich, o czym świadczy statystyka - 11% konwersji strzałów i tylko 2 bramki zdobyte w 8. występach ligowych.
Jego zmiennikiem jest 19-letni Igor Kobelczuk, który zazwyczaj występuje w końcówkach meczów, a ostatnio również przywitał się hat-trickiem z kibicami w nieoficjalnym debiucie w pierwszej drużynie w sparingu z Kryształem Stronie Śląskie. Jego forma jeszcze z czasów występów w drużynach juniorskich jest dość zmienna i okresy zdobywania bramek przeplatał brakiem skuteczności, lecz z pewnością jest to duży talent.
Nowi skrzydłowi ekipy, czyli Lamine Coulibaly i Junior Nsangou robią sporo wiatru, ale mało liczb - Junior ma 1 gola i asystę (w ostatnich dwóch meczach, więc widać perspektywę lepszej gry), Lamine natomiast - 1 gol i czerwona kartka. Trzeba pamiętać, że Nsangou wcześniej był od marca bez gry, więc tutaj można mieć uzasadnione nadzieje, że z czasem występów na boiskach ligowych nabierze więcej animuszu i udowodni swoje umiejętności wywiedzione z boisk angielskich. Bardziej zawodzi na ten moment jednak Coulibaly, dla którego jest to trzeci sezon, w którym występuje w rezerwach (wcześniej były to dwa sezony w zapleczu ŁKS-u) i w jego przypadku zaczyna to już być moment, w którym powinien udowodnić swoje zdolności i pójśc w górę. Problemem ofensywy jako takiej jest również duża liczba strat, po których przeciwnicy łatwo wyprowadzają kontry.
Nadzieja na przyszłość w młodych
Błysk swojego talentu pokazali w tym sezonie dwaj młodzi skrzydłowi, wychowankowie Akademii Piłkarskiej Śląska - Łukasz Zajączkowski i Dawid Moskaluk. Obaj dostają swoje szanse w II lidze, jednak na ten moment są to role drugoplanowe.
Najlepiej pokazali się w wygranym 3:2 meczu w rundzie wstępnej Pucharu Polski z Stalą Stalową Wola, Moskaluk wykreował sytuację po której Śląsk strzelił gola na 2:2, a Zajączkowski pięknym uderzeniem zza pola karnego zdobył bramkę na wagę zwycięstwa.
Rezerwy Śląska Wrocław grają dalej w STS Pucharze Polski! Awans zapewnił im potężny strzał Łukasza Zajączkowskiego w doliczonym czasie gry 🚀
— TVP SPORT (@sport_tvppl) 5 sierpnia 2026
📲 Wybrane mecze rundy wstępnej PP możecie oglądać na https://t.co/guExYnGgQF👌 pic.twitter.com/qLjTkj1Kd2
Reasumując, obecny obraz Śląska II Wrocław wynika przede wszystkim z różnicy w skali zmian, jakie zaszły latem w poszczególnych formacjach. Defensywa zachowała większość podstawowego trzonu z poprzedniego sezonu, dzięki czemu zespół może liczyć na większą stabilność i doświadczenie, podczas gdy ofensywa została mocno przebudowana, a dodatkowo jeszcze straciła swojego najlepszego strzelca w osobie Wiktora Kamińskiego. Efektem jest zespół, który potrafi nieźle organizować się bez piłki, ale wciąż ma problemy z wykorzystaniem szans z gry i dokładnym rozegraniem akcji, przez co naraża się na dominację bądź przynajmniej kontry rywala. W tej sytuacji szczególnie istotne, w przypadku braku rozwoju obecnie występujących w ofensywie piłkarzy, może okazać się stopniowe wprowadzanie młodych zawodników, takich jak Igor Kobelczuk, Dawid Moskaluk, czy Łukasz Zajączkowski którzy już pokazali, że mogą wnieść do ofensywy więcej jakości i kreatywności.
