PNK: Od 2:0 do derbowego koszmaru. Śląsk wypuścił zwycięstwo z rąk

PNK: Od 2:0 do derbowego koszmaru. Śląsk wypuścił zwycięstwo z rąk

fot.:

Piłkarki Śląska Wrocław prowadziły do przerwy ze Ślęzą 2:0 i wydawało się, że są na dobrej drodze do zwycięstwa w historycznych derbach miasta. Po zmianie stron wszystko jednak się posypało. Gospodynie wykorzystały błędy Wojskowych, odrobiły straty i ostatecznie wygrały 3:2, pozostawiając rywalki z ogromnym niedosytem.



 

Pierwsze w historii ligowe derby Ślęzy i Śląska Wrocław w Ekstralidze Kobiet zapowiadały się jako spotkanie o szczególnym znaczeniu dla obu drużyn. Wojskowe przystępowały do rywalizacji po porażce 0:2 z mistrzyniami Polski, Czarnymi Sosnowiec, natomiast Ślęza wciąż czekała na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Sobotnie starcie na Kłokoczycach miało pokazać, która z wrocławskich drużyn zdoła poprawić swoją sytuację w ligowej tabeli.

Ślęza atakowała, Śląsk strzelał

Spotkanie rozpoczęło się dla podopiecznych Emilii Zdunek niemal idealnie. Już w 4. minucie Paulina Guzik przeprowadziła znakomity rajd lewą stroną boiska. Skrzydłowa Śląska nie dała się przepchnąć rywalce, a tuż przy linii końcowej została powalona na murawę. Sędzia bez wahania wskazała na jedenasty metr. Do piłki podeszła Aleksandra Dudziak, która pewnym uderzeniem przy lewym słupku pokonała Alexandrę Lily Reynolds i wyprowadziła Wojskowe na prowadzenie.

Szybko zdobyta bramka nie przełożyła się jednak na kontrolę wydarzeń boiskowych. Inicjatywę niemal natychmiast przejęły gospodynie, które zaczęły regularnie przedostawać się w okolice pola karnego Śląska. Już w 6. minucie Oliwia Szewczyk znakomicie dośrodkowała do Ziperekefege Agamy. Nigeryjka znalazła się zaledwie metr przed bramką, ale jej strzał głową minął cel. Była to sytuacja, po której trudno było uwierzyć, że na tablicy wyników nadal widniało 0:1.

Ślęza nie zamierzała zwalniać. Agama próbowała szczęścia również uderzeniem sprzed pola karnego, a w 19. minucie ponownie znalazła się w centrum wydarzeń. Tym razem zgrała piłkę głową do Szewczyk, która z bliskiej odległości nie zdołała skierować jej do siatki. Gospodynie tworzyły kolejne dogodne sytuacje, ale raz po raz zawodziła je skuteczność.

W następnych minutach obraz gry niewiele się zmieniał. Ślęza coraz mocniej spychała Wojskowe do defensywy, seryjnie wykonywała rzuty rożne, a szczególnie aktywna przy stałych fragmentach była Dominika Kolenickova. Swoich okazji szukały również Natalia Krawczyk i sama Kolenickova, jednak ich uderzenia nie sprawiały większych problemów Marcie Kaźmierczak.

Dopiero w 34. minucie Śląsk przeprowadził pierwszą od dłuższego czasu groźniejszą akcję. Katarzyna Białoszewska wbiegła w pole karne, skupiając na sobie uwagę kilku przeciwniczek oraz bramkarki. Jej podanie trafiło do Guzik, lecz skrzydłowa musiała nieco cofnąć się po piłkę, przez co defensywa Ślęzy zdążyła wrócić na pozycje. Ostatecznie jej strzał minął bramkę.

Dwie minuty później przyjezdne były już znacznie skuteczniejsze. Joanna Wróblewska otrzymała piłkę w polu karnym, przedarła się niemal do linii końcowej i posłała dośrodkowanie przed bramkę. Tam znakomicie odnalazła się Białoszewska, która wślizgiem skierowała futbolówkę do siatki. Śląsk prowadził 2:0, choć przebieg pierwszej połowy wcale nie wskazywał na tak wyraźną przewagę Wojskowych.

Do przerwy gospodynie próbowały jeszcze zmniejszyć straty, ale ich kolejne uderzenia były zbyt słabe, by zaskoczyć Kaźmierczak. Wrocławianki schodziły więc do szatni z dwubramkowym prowadzeniem, które zawdzięczały przede wszystkim skuteczności pod bramką rywalek.

Dwa błędy i cała przewaga przepadła

Po zmianie stron Ślęza błyskawicznie wróciła do ofensywy. Już w 47. minucie Agama odebrała piłkę Nadii Kordzie na prawej stronie i zagrała w pole karne. Szewczyk próbowała efektownego uderzenia piętą, ale nie sięgnęła futbolówki. Ta trafiła jeszcze do Kolenickovej, która fatalnie skiksowała i zmarnowała kolejną okazję na gola kontaktowego.

W 54. minucie gospodynie wreszcie dopięły swego. Elizabeth Millard Hill otrzymała piłkę w polu karnym, z łatwością minęła Jolantę Siwińską i precyzyjnym strzałem pokonała Kaźmierczak. Zachowanie defensywy Śląska pozostawiało w tej sytuacji wiele do życzenia. Przewaga stopniała do jednej bramki, a Ślęza dostała wyraźny sygnał, że odwrócenie losów spotkania jest możliwe.

Na wyrównanie nie trzeba było długo czekać. W 61. minucie doszło do sytuacji, która z perspektywy Wojskowych była wręcz niewiarygodna. Kaźmierczak próbowała wybić piłkę sprzed własnej bramki, ale zrobiła to na tyle niefortunnie, że trafiła w Magdalenę Piosnę. Futbolówka odbiła się od zawodniczki Ślęzy i wpadła do siatki. W ciągu zaledwie siedmiu minut Śląsk roztrwonił całe prowadzenie, a gospodynie mogły rozpocząć walkę o pełną pulę.

Dwa stracone gole wyraźnie odbiły się na grze przyjezdnych. Śląsk miał coraz większe problemy z utrzymaniem się przy piłce i opuszczeniem własnej połowy. Ślęza natomiast konsekwentnie szukała kolejnych okazji, wykorzystując przewagę w środku pola i coraz częściej atakując bocznymi sektorami boiska.

W 64. minucie Marta Rozwadowska otrzymała dobre dośrodkowanie i próbowała uderzyć z powietrza, ale nieczysto trafiła w piłkę. W kolejnych minutach gospodynie nadal dominowały, choć brakowało im precyzji w decydujących momentach. Nie zmieniało to jednak faktu, że Śląsk praktycznie przestał stwarzać zagrożenie pod bramką rywalek, ograniczając się do odpierania następnych ataków.

Agama zadała ostateczny cios

Im bliżej końca spotkania, tym mocniej pachniało kolejną bramką dla Ślęzy. W 78. minucie Rozwadowska przedarła się lewą stroną w pole karne i zdecydowała na uderzenie, ale piłka trafiła w Zofię Żurek. Chwilę później gospodynie wywalczyły rzut rożny, po którym do strzału głową doszła Agama. Nigeryjka uderzyła jednak w środek bramki, gdzie dobrze ustawiona Kaźmierczak zdołała interweniować.

W 83. minucie bramkarka Śląska była już bezradna. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska najwyżej w polu karnym wyskoczyła Agama, która wykorzystała swoje znakomite warunki fizyczne i mocnym strzałem głową skierowała piłkę do siatki. Ślęza, która jeszcze do przerwy przegrywała 0:2, wyszła na prowadzenie 3:2.

Wojskowe znalazły się w niezwykle trudnym położeniu. Przez większą część drugiej połowy nie potrafiły wypracować sobie dogodnej okazji, ale w doliczonym czasie pojawiła się jeszcze szansa na uratowanie remisu. W 90+2. minucie Martyna Dembowska oddała groźny strzał na bramkę Ślęzy. Kapitalną interwencją popisała się jednak Reynolds, która uchroniła swój zespół przed utratą prowadzenia.

Była to ostatnia tak dobra okazja Śląska. Niedługo później sędzia zakończyła spotkanie, a gospodynie mogły świętować zwycięstwo w historycznych derbach Wrocławia.

Dla Wojskowych porażka jest tym bardziej bolesna, że jeszcze do przerwy miały dwubramkową zaliczkę, mimo wyraźnej przewagi rywalek w liczbie stworzonych sytuacji. Po zmianie stron błędy indywidualne, problemy z rozegraniem piłki i brak odpowiedzi na rosnącą presję Ślęzy sprawiły, że korzystny wynik wymknął się spod kontroli. Zamiast przełamania Śląsk zanotował kolejną porażkę, tym razem w okolicznościach, które mogą pozostawić szczególnie duży niedosyt.


Ślęza Wrocław – Śląsk Wrocław 3:2 (0:2)

Hill 54', Piosna 61', Agama 83' – Dudziak 4' (K), Białoszewska 36'

Ślęza Wrocław: Reynolds – Hill (59' Rozwadowska), Szewczyk, Kolenickova (88' Butwicka), Nowicka (59' Piosna), Watral, Agama, Krawczyk (59' Creus Fabregat), Walczak, Węcławek, Andrzejewska

Śląsk Wrocław: Kaźmierczak – Żurek, Dudziak, Krupa, Korda, Buś (63' Dembowska), Lewicka, Siwińska (79' Jakubowska), Wróblewska, Guzik (72' Garbowska), Białoszewska

Żółte kartki: Watral – Korda, Lewicka

Sędziowała: Marta Majszczyk (Warszawa)

Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.