PNK: Śląsk naciskał, mistrzynie punktowały. Dwa ciosy na Oporowskiej

PNK: Śląsk naciskał, mistrzynie punktowały. Dwa ciosy na Oporowskiej

fot.:

Piłkarki Śląska Wrocław przez długie fragmenty potrafiły postawić mistrzyniom Polski trudne warunki, ale dobrej gry nie przełożyły na gole. Zespół Czarnych Sosnowiec wykorzystał dwa kluczowe momenty spotkania i po zwycięstwie 2:0 wywiózł z Oporowskiej komplet punktów.



 

Po obiecującym występie przeciwko Lechowi Poznań przed Śląskiem stało znacznie trudniejsze wyzwanie. Do Wrocławia przyjechały aktualne mistrzynie Polski, a trenerka Emilia Zdunek zdecydowała się przy tej okazji na kilka zmian w wyjściowej jedenastce. Największą z nich był debiut Nataszy Krupy. Po raz pierwszy od początku w trójkolorowych barwach wystąpiły także Martyna Dembowska i Nadia Jakubowska. Cała trójka zastąpiła Katarzynę Białoszewską, Martynę Buś oraz Paulinę Piksę.

Śląsk od początku bez kompleksów

Pierwsze minuty nie zapowiadały, że Wrocławianki zamierzają jedynie czekać na ruch faworytek. Czarni jako pierwsi zbliżyli się w okolice pola karnego Śląska, lecz odpowiedź gospodyń przyszła bardzo szybko. To WKS zaczął przejmować inicjatywę i coraz częściej szukać drogi do bramki rywalek.

Pierwszy wyraźniejszy sygnał wysłała Joanna Wróblewska. Jej uderzenie nie sprawiło jednak większych problemów bramkarce przyjezdnych. Jeszcze bliżej powodzenia było w 14. minucie. Po stałym fragmencie gry w polu karnym najwyżej wyskoczyła Aleksandra Dudziak, ale po jej strzale głową piłka przeleciała nieznacznie nad poprzeczką.

Śląsk nie zwalniał. Z dystansu swoich szans szukały również Dembowska oraz Jolanta Siwińska. Wrocławianki miały więc nie tylko inicjatywę, ale potrafiły kończyć kolejne akcje próbami uderzeń. Brakowało jednego - gola, który potwierdziłby bardzo dobry początek spotkania.

Przez blisko pół godziny mistrzynie Polski nie potrafiły odpowiedzieć równie groźną akcją. Dopiero w 27. minucie zrobiło się naprawdę niebezpiecznie pod bramką Marty Kaźmierczak. Patrycja Sarapata przymierzyła w kierunku dalszego słupka i pomyliła się minimalnie. Był to sygnał ostrzegawczy, a zarazem moment, od którego Sosnowiczanki zaczęły coraz mocniej zaznaczać swoją obecność w meczu.

Śląsk przez większość pierwszej połowy pozostawiał po sobie dobre wrażenie, ale pięć minut przed przerwą został boleśnie ukarany. Problem pojawił się przy rozegraniu piłki od własnej bramki. Wrocławianki popełniły błąd, a na takie prezenty drużyna tej klasy co Czarni tylko czeka.

Nikol Kaletka przejęła futbolówkę w okolicy linii pola karnego. Nie potrzebowała wiele czasu na zastanowienie, szybko zdecydowała się na uderzenie i pokonała Kaźmierczak. Zamiast nagrody za bardzo solidne kilkadziesiąt minut Śląsk schodził więc do szatni, przegrywając 0:1.

Ponownie dobry początek, ale gol rywalek

Stracona bramka nie sprawiła, że po przerwie Śląsk cofnął się i czekał na kolejne ataki Czarnych. Było wręcz przeciwnie. Wrocławianki ponownie rozpoczęły odważnie i szybko stworzyły okazję do wyrównania.

Po rzucie rożnym Gabriela Lewicka posłała dośrodkowanie w pole karne dokładnie w kierunku Dudziak. Obrończyni Śląska ponownie wygrała walkę o piłkę w powietrzu i oddała strzał głową. Tym razem futbolówka nie przeleciała nad bramką, a tuż obok słupka. Do wyrównania zabrakło naprawdę niewiele.

Przez pierwszy kwadrans drugiej części to ponownie WKS prezentował się lepiej i naciskał na przeciwniczki. Problem polegał na tym, że skuteczniejsze pozostawały mistrzynie Polski.

W 61. minucie piłka trafiła na skraju pola karnego do Klaudii Miłek. Zawodniczka Czarnych wykorzystała nadarzającą się okazję i podwyższyła prowadzenie swojego zespołu. Śląsk po raz drugi został trafiony właśnie wtedy, kiedy wydawało się, że jest w stanie poważnie zagrozić rywalkom.

Przy wyniku 0:2 charakter spotkania zaczął się zmieniać. Tempo spadło, Wrocławianki straciły część impetu z wcześniejszych fragmentów, a Czarni znalazły się w bardzo komfortowym położeniu. Przyjezdne miały dwubramkową przewagę i nie musiały już za wszelką cenę otwierać meczu.

Śląsk do końca próbował jeszcze znaleźć drogę do bramki. W 80. minucie dobre uderzenie oddała Paulina Guzik, a w późniejszej fazie spotkania swoich sił spróbowała również wprowadzona z ławki Olga Polewska. Tym razem nie udało się jednak znaleźć sposobu na defensywę zespołu z Sosnowca.

Końcowe 0:2 może pozostawić we Wrocławiu spory niedosyt. Śląsk miał bowiem w tym spotkaniu okresy, w których potrafił przejąć inicjatywę i stworzyć zagrożenie pod bramką mistrzyń Polski. Teraz w ligowym terminarzu nastąpi dwutygodniowa przerwa. Kolejny mecz będzie miał dla Śląska dodatkowy ciężar, 17 października o 18:30 na Kłokoczycach Wrocławianki zmierzą się ze Ślęzą w derbach miasta.


Śląsk Wrocław – Czarni Sosnowiec 0:2 (0:1)
Kaletka 39', Miłek 61'

Śląsk Wrocław: Kaźmierczak – Żurek, Dudziak, Krupa, Korda (75' Ratajczak), Lewicka, Wróblewska, Dembowska (84' Polewska), Guzik (84' Wojdyła), Siwińska, Jakubowska (65' Białoszewska)

Czarni Sosnowiec: Palińska – Łapińska (90' Witkowska), Miłek, Chudzik, Sarapata (81' Chmura), Burzan (45' Kozielska), Kaletka, Miksone, Kurzawa, Buszewska (90' Zgoda), Katowicz (81' Sobierajska)

Żółte kartki: Łapińska, Buszewska, Kaletka
Sędziowała: Katarzyna Misiewicz

Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.