Lamine Ba niesłusznie ukarany czerwoną kartką? Eksperci komentują sytuację
fot.: Paweł Kot/Ekstraklasa.org
Choć mecz Śląska z Cracovią nie zachwycił i skończył się bezbramkowym remisem, to pod koniec spotkania nie brakowało emocji. Wszystko za sprawą sędziego Bartosza Frankowskiego, który ukarał Lamine Ba czerwoną kartką. Decyzja ta dla wielu wydaje się kontrowersyjna. Co wydarzyło się w 79. minucie rywalizacji WKS-u z Pasami i co na temat tej sytuacji mówią eksperci?
Śląsk Wrocław po trzech kolejkach obecnego sezonu Ekstraklasy ma na swoim koncie cztery punkty. W niedzielę podopieczni Ante Simundzy po dość bezbarwnym meczu zremisowali z Cracovią 0:0. Po końcowym gwizdku więcej niż o grze obu zespołów mówiło się o decyzji sędziego Bartosza Frankowskiego, który po analizie VAR wyrzucił z boiska Lamine Ba. Jak w ogóle doszło do tej sytuacji?
W 79. minucie blisko środka boiska piłkę starali się zagrać Lamine Ba i Mateusz Praszelik. Stoper Trójkolorowych zdążył zagrać futbolówkę, ale następnie trafił korkami w nogę przeciwnika (w okolice kości piszczelowej), który padł na murawę. Sędzia Frankowski początkowo zignorował tę sytuację i podyktował rzut wolny dla Śląska za wcześniejszy faul Kahveha Zahiroleslama na Mauretańczyku. Jednak po chwili arbiter spotkania został wezwany do monitora VAR, by jeszcze przeanalizować faul Ba na Praszeliku. Po obejrzanych powtórkach 39-latek podtrzymał decyzję o rzucie wolnym dla Wrocławian, ale jednocześnie wyjął z kieszeni czerwoną kartkę i ukarał nią zawodnika gospodarzy.
LAMINE BA WYRZUCONY Z BOISKA! 🟥 Zobaczcie w jakich okolicznościach środkowy obrońca Śląska otrzymał czerwoną kartkę! 🚨
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) 9 sierpnia 2026
📺 Oglądaj: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/9bEW4wd87q
Decyzja Bartosza Frankowskiego spowodowała lawinę komentarzy, przez co stała się naturalną kontrowersją. Całe zamieszanie zostało też przeanalizowane przez dwóch ekspertów - Adama Lyczmańskiego oraz Rafała Rostkowskiego.
Nam dodatkowo udało się dowiedzieć, że 39-letni arbiter przeprosił zawodnika Śląska za to, że wcześniej nie użył gwizdka, widząc faul na Ba.
Z tego, co słyszałem, sędzia Frankowski po meczu przeprosił za to Ba... https://t.co/sC3c2PvGoT
— Krzysztof Banasik (@krzbanasik) 9 sierpnia 2026
Sędzia popełnił rażący błąd? Dwie perspektywy tego samego zdarzenia
Sytuacja z faulem Ba na Praszeliku była obiektem dyskusji na antenie Canal+Sport podczas Ligi+Extra. Adam Lyczmański, który jest ekspertem od kontrowersji sędziowskich dla tej stacji, zauważył, że sędzia popełnił tu błąd techniczny. Bartosz Frankowski powinien od razu użyć gwizdka, gdy zauważył ciągnięcie stopera Śląska za koszulkę przez gracza Pasów. Zdaniem Lyczmańskiego, gdyby arbiter szybciej odgwizdał przewinienie, do drugiego zdarzenia mogłoby wcale nie dojść. Jednak w jego opinii czerwona kartka dla 28-latka była słuszna.
- To jest błąd techniczny sędziego, który niepotrzebnie czeka z gwizdkiem. Należało natychmiast zagwizdać, ponieważ nie jest to strefa do stosowania żadnej korzyści, czy wyczekiwania na rozwój akcji. Zapewne ten szybszy gwizdek nie doprowadziłby do tego, co się wydarzyło później. Natomiast pamiętajmy, że pomimo chronologii zdarzeń, czyli najpierw faulu na zawodniku z Wrocławia, nie zwalnia z sankcji karnych tego piłkarza, który wcześniej był faulowany. Finalnie sędzia nie miał wyjścia zrobić inaczej. Jest to rzut wolny dla Śląska Wrocław za faul na Lamine Ba, ale następnie tenże zawodnik otrzymuje słuszną czerwoną kartkę za ten atak na przeciwnika
- tłumaczył ekspert Canal+.
Innego zdania co do faulu Lamine Ba jest za to Rafał Rostkowski z TVP Sport. Na obronę zawodnika Śląska przywołuje on jedną z powtórek, której sędzia Frankowski nie zobaczył. W ujęciu z kamery pokazującej sytuację zza pleców Mauretańczyka widać, że zagrywa on futbolówkę prawidłowo i jest skoncentrowany na piłce, a nie nodze Praszelika. Dlatego też nie powinno być tu mowy o rażącym faulu, zagrażającym bezpieczeństwu przeciwnika.
- Tutaj istotny jest zapis z "Przepisów gry". Sformułowanie o treści "Każdy zawodnik, który gwałtownie atakuje przeciwnika, kiedy walcząc o piłkę, naskakuje z przodu, z boku lub z tyłu, używając jednej lub obu nóg – czyniąc to z użyciem nadmiernej siły i narażając tego zawodnika na niebezpieczeństwo – popełnia poważny, rażący faul" nie powinno mieć zastosowania w tym przypadku, ponieważ Ba nie zaatakował Praszelika "z przodu, z boku lub z tyłu", ba, on nie zaatakował go w ogóle. Zawodnik Śląska próbę zagrania czy też "ataku" wykonał tylko w kierunku piłki. Do trafienia korkami w nogę rywala doszło w wyniku dwóch czynników: po pierwsze but Ba niefortunnie odbił się od piłki lub prześlizgnął po piłce i dlatego przemieścił się dalej, po drugie Praszelik sam wbiegł w tor poruszania się Ba za piłką
- pisze w swoim artykule Rostkowski.
Śląsk odwoła się od kartki Lamine Ba
Bezpośrednia czerwona kartka dla 28-latka oznacza, że zabraknie go w kolejnym meczu z Zagłębiem Lubin. O tym, czy pauza nie będzie większa, zadecyduje Komisja Ligi, ale Śląsk już teraz zapowiedział, że złoży odwołanie do organu dyscyplinarnego Ekstraklasy. - Uważamy, że wymierzona kara wynika z błędnej oceny zdarzenia dokonanej przez arbitra. Wcześniej w tej akcji zawodnik Śląska był faulowany, co miało bezpośredni wpływ na dalszy przebieg zdarzenia - napisał klub w krótkim komunikacie.
