REZERWY: Śląsk II Wrocław - Górnik Łęczna 2:0. Skuteczność kluczem do zwycięstwa (RELACJA)

 REZERWY: Śląsk II Wrocław - Górnik Łęczna 2:0. Skuteczność kluczem do zwycięstwa (RELACJA)

fot.: Jan Kurgan

W trzeciej kolejce rozgrywek II ligi Wrocławianie przy Oporowskiej pokonali pewnie spadkowicza z I ligi Górnika Łęczna 2:0 (1:0). Wynik spotkania ani przez chwilę nie był zagrożony.



 

Szkoleniowiec Wrocławian wystawił jedenastkę, w której od pierwszych minut w barwach Śląska wystąpił trenujący na stałe z zespołem Ante Simundzy Adam Ciućka. Między słupkami stanął ponownie Hubert Śliczniak. Zespołem dowodził ponownie, przywdziewając opaskę kapitana, Krzysztof Danielewicz.

Kombinacyjna gra dała efekt

Pierwsze minuty spotkania to tzw. badanie się drużyn. Zagęszczona środkowa strefa boiska, a tam granie dużej liczby krótkich podań. Jako pierwsi grożniej zaatakowali Trójkolorowi. W 12. minucie spotkania pomocnicy gospodarzy Adam Ciućka i Wiktorem Kamiński zagrali kombinacyjnie między sobą na jeden kontakt, po czym Kamiński wycofał do nadbiegającego Krzysztofa Danielewicza. Pomocnik oddał strzał z okolicy 23 metra, ale jego uderzenie nie mogło zaskoczyć Adama Matyska.

Pięc minut później do piłki doszedł napastnik Śląska, Maksymilian Stangret, ale jego rajd prawą stroną nie przyniósł zmiany rezultatu na tablicy wyników.

W 18. minucie meczu były zawodnik GKS-u Tychy ponownie dał o sobie znać. Wysoki napastnik bardzo dobrze wyszedł w tempo do podania od kolegów z obrony i popędził co sił na bramkę golkipera gospodarzy. Stangret wyprzedził obrońców i uderzył tzw. pasówką tuż obok wychodzącego bramkarza Górników. Futbolówkę zmierzającą do bramki w staniej chwili z linii wybił ofiarnym wślizgiem Paweł Jaroszyński.

Wynik na tablicy świetlnej zmienił się w 24. minucie meczu. Aktywny w tym meczu Danielewicz zagrał prostopadle Ciućki, a ten przytomnie wycofał do nabiegającego Stangreta. Płaski strzał wewnętrzną częścią stopy z bliskiej odległości zmusił Matyska, by ten pierwszy raz wyciągnął piłkę z siatki.

Po stracie bramki dało się zauważyć w grze gości większe zaangażowanie. W 32. minucie po zamieszaniu w polu karnym do piłki dopadł napastnik przyjezdnych, Fryderyk Janaszek, ale jego mocne uderzenie trafiło w bliższy słupek bramki Wojskowych. Uderzenie było niecelne ale na tyle silne, że wśród nielicznie zgromadzonych kibiców gości dało się słyszeć głośne brawa.

Na minutę przed końcem pierwszej odsłony Jakub Myszor, były zawodnik Rakowa Częstochowa, próbował wpisać się na listę strzelców, ale jego uderzenie lewą nogą zablokował Hubert Muszyński.

W doliczonym gry pierwszej połowy wynik dwukrotnie mógł ulec zmianie, gdyby napastnicy obydwu drużyn mieli lepiej nastawione celowniki. Wrocławianie powinni prowadzić do przerwy różnicą dwóch bramek, ale mocny strzał Kamińskiego trafił prosto w Matyska, który przytomnie odbił piłkę przed siebie.

Po tej obronie podopieczni Jurija Szatałowa wyszli z groźnym kontratakiem. Akcje rozpoczął i napędził Maciej Walski, były zawodnik Puszczy Niepołomice, który zauważył po prawej stronie niepilnowanego kolegę i dokładnie zagrał do niego futbolówkę. Napastnik gości, przyjęciem kierunkowym ustawił sobie piłkę do strzału, ale na nieszczęście gości, jego uderzenie trafiło wprost w Śliczniaka.

 

Skuteczność gospodarzy kluczem do zwycięstwa

Trenerzy dokonali pierwszy roszad już przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu. Michał Hetel postanowił zmienić Szymona Rygla, za którego na boisku zameldował się Dominik Szala, oraz Maksymiliana Krzewińskiego, którego zastąpił Dorian Markowski. Obydwaj chwilę wcześniej przesiedzieli cały mecz na ławce rezerwowych w spotkaniu Śląska Wrocław z Cracovią. Trener Łęcznian nie pozwolił wyjść na drugą połowę meczu pomocnikowi z Uzbekistanu, Rinatowi Akhmedovowi, a w jego miejsce desygnował do gry Bartłomieja Korbeckiego, dając sygnał, że obecny wynik go nie satysfakcjonuje.

Drugą połowę lepiej rozpoczął jednak Śląsk, raz po raz skrupulatnie budując swoje ataki. Wrocławianie grali dokładnie i szybko przenosili piłkę na połowię Górników. W 49. minucie kibice zgromadzeni trybunach oklaskiwali groźny strzał Ciućki, którym zmusił Matyska do pokazania swojego kunsztu bramkarskiego i skutecznej interwencji, dzięki czemu goście przegrywali nadal tylko jedną bramką.

Niecałe 30 sekund później ponownie zatrudniony Matysek, który popisał się fantastyczną robinsonadą, przenosząc piłkę nad poprzeczką po mocnym strzale głową Dominika Szali.

W 60. minucie spotkania gospodarze dopięli swego. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska w kierunku dalszego słupka, interweniujący golkpier przyjezdnych nie zrozumiał się ze swoimi kolegami z defensywy mijając się z futbolówką. Błąd golkipera Łęcznian wykorzystał z zimną krwią Lamine Coulibaly, który niedawno pojawił się na boisku zmieniając Juniora Nsangou.

Na 26 minut przed końcem regulaminowego czasu gry podopieczni trenera Szatałowa mieli swoją okazję na stworzenie zagrożenia pod bramką bramkarz gospodarzy. Wracający za Janaszkiem Danieleicz faulował tuż przed polem karnym. Do piłki ustawionej w okolicach narożnika pola karnego podszedł Walski, ale jego uderzenie trafiło prosto w szczelnie ustawiony mur gospodarzy. Drużyna gości próbowała nawiązać równorzędną walkę ze Śląskiem w końcowce spotkania i zdobyć bramkę kontaktową do ostatnich minut, ale obrońcy tworzący blok defensywny do końca spotkania nie popełnii żadnego błędu.

Podopieczni Michała Hetela znacznie lepiej prezentowali się na przestrzeni całego spotkania czego wynikiem jest w pełni zasłużone, pierwsze ligowe zwycięstwo przed własną publicznością w sezonie 2026/2027.

Śląsk II Wrocław – Górnik Łęczna 2:0 (1:0)
Stangret 24’, Coulibaly 60'

Śląsk II: Śliczniak - Żulewski, Muszyński, Rygiel (46’ Szala), Tudruj (78' Krygowski) – Nsangou (57’ Coulibaly), Ciućka, Danielewicz, Krzewiński (46' Markowski) - Stangret (78' Kobelczuk), Kamiński

Górnik: Matysek - Kobryń, Jaroszyński, Hołownia, - Quainoo (59' Stadnicki), Akhmedov (46’ Korbecki), Walski, Tkacz, Myszor (59' Rogala) - Antkowiak (59' Novotny), Janaszek (77' Osipiuk)

Żółte kartki: Danielewicz 65', Ciućka 71' Kobelczuk 87' – Quainoo 39’, Myszor 40’, Jaroszyński 87', Osipiuk 88'

Sędzia: Paweł Horożaniecki (Żary)

Autor

Piotr Junik

Rodowity Ziębiczanin, aktualnie Wrocławianin, kibic Sparty Ziębice, Śląska Wrocław oraz FC Barcelony. Pasjonat piłki nożnej od urodzenia.

„Niektórzy ludzie uważają, że piłka nożna to sprawa życia lub śmierci. Ja jestem rozczarowany taką postawą.
Zapewniam, że to coś dużo, dużo ważniejszego”. - Bill Shankly

Pierwsze mecze na trybunach:

- Ziębice - 7 sierpnia 1996 r. kiedy to w ramach rozgrywek 1/64 finału Pucharu Polski Sparta Ziębice uległa Odrze Wodzisław Śląski 1:2.

- Wrocław - 30 kwietnia 2007 r. kiedy to w ramach rozgrywek II ligi Śląsk Wrocław wygrał z Podbeskidziem Bielsko-Biała 3:0

Oglądam i śledzę piłkę nożną, koszykówkę, żużel, darta i siatkówkę. W Śląsknecie od 5 maja 2025 roku.
W redakcji piszę teksty i opiekuję się działem "Rywal pod lupą", a usłyszeć mnie można podczas komentowania spotkań oraz na podcaście "Sektor Śląska"

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.