REZERWY: Śląsk II Wrocław - Górnik Łęczna 2:0. Skuteczność kluczem do zwycięstwa [RELACJA]
fot.: Jan Kurgan
W trzeciej kolejce rozgrywek II ligi Wrocławianie przy Oporowskiej 62 pokonali pewnie spadkowicza z I ligi, Górnikiem Łęczna 2:0 (1:0). Wynik spotkania ani przez chwilę nie był zagrożony.
Szkoleniowiec Wrocławian wystawił jedenastkę w której od pierwszych minut w barwach Śląska wystąpił trenujący na stałe z zespołem Ante Simundzy, Adam Ciućka. Między słupkami stanął Śliczniak. Z kapitańską opaską na ramieniu wystąpił ponownie Krzysztof Danielewicz.
W takim zestawieniu rezerwy Śląska podejmą Górnika Łęczna w starciu 3. kolejki II ligi⚔️
— Śląsknet (@Slasknet) 9 sierpnia 2026
Przeprowadzimy z tego spotkania relację LIVE, do której link znajdziecie poniżej⬇️https://t.co/z8NELoilb0 pic.twitter.com/3OmjUl8cIc
Kombinacyjna gra dała efekt.
Pierwsze minuty spotkania to tzw. badanie się drużyn. Zagęszczona środkowa strefa boiska, a tam granie dużej liczby krótkich podań. Jako pierwsi grożniej zaatakowali Trójkolorowi.
W 12. minucie spotkania pomocnicy gospodarzy, Adam Ciućka i Wiktorem Kamiński zagrali kombinacyjnie między sobą na jeden kontakt, po czym Kamiński wycofał do nadbiegającego, byłego już kapitana Huberta Muszyńskiego. Obrońca oddał strzał z okolicy 23 metra, ale jego uderzenie nie mogło zaskoczyć Adama Matyska.
Pięc minut później do piłki doszedł napastnik Śląska, Maksymilian Stangret, ale jego rajd prawą stroną nie przyniósł zmiany rezultatu na tablicy wyników.
W 18. minucie meczu były zawodnik GKS-u Tychy ponownie dał o sobie znać. Wysoki napastnik bardzo dobrze wyszedł w tempo do podania od kolegów z obrony i popędził co sił na bramkę golkipera gospodarzy. Stangret wyprzedził obrońców i uderzył tzw. pasówką tuż obok wychodzącego bramkarza Górników. Futbolówkę zmierzającą do bramki w staniej chwili z linii Patryk Jaroszyński.
Wynik na tablicy świetlnej przy Oporowskiej 62 zmienił się dopiero w 24. minucie meczu. Aktywny w tym meczu kapitan Wojskowych, Krzysztof Danielewicz, zagrał prostopadłą piłkę do Adama Ciućki, a ten przytomnie wycofał do nabiegającego Stangreta. Płaski strzał wewnętrzną częścią stopy z bliskiej odległości zmusił Matyska by ten pierwszy raz wyciągnął piłkę z siatki.
Po stracie bramki dało się zauważyć w grze gości większe zaangażowanie. W 32. minucie po zamieszaniu w polu karnym Śliczniaka, do piłki dopadł napastnik przyjezdnych, Fryderyk Janaszek, ale jego mocne uderzenie trafiło w bliższy słupek.
Bramki strzeżonej przez golkipera gospodarzy. Uderzenie było niecelne ale na tyle silne, że kibice na stadionie. Na minutę przed końcem pierwszej odsłoby, były zawodnik Rakowa Częstochowa, próbował wpisać się na listę strzelców, ale jego uderzenie lewą nogą zablokował Hubert Muszyński.
W doliczonym gry pierwszje połowy wynik dwukrotnie mógł ulec zmianie, gdyby napastnicy oby drużyn mieli lepiej nastawione celowniki. Wrocławianie mogli prowadzić do przerwy róznicą dwóch bramek, ale mocny strzał Kamińskiego trafił prosto w Matyska, który przytomnie odbił piłkę.
Po tej obronie podopieczni Jurija Szatałowa wyszli z groźnym kontratakiem. Akcje rozpoczął i napędził były zawodnik Puszczy Niepołomice, Maciej Walski, który zauważył po prawej stronie niepilnowanego kolegę i zagrał do niego dokładnie futbolówkę. Napastnik gości, przyjęciem kierunkowym ustawił sobie piłkę do strzału, ale na nieszczęście gości, jego uderzenie trafiło wprost w Śliczniaka. Do końca doliczonego czasu gry wynik nie uległ zmianie i to podopieczni trenera Hetela schodzili na przerwę z minimalną zaliczką.
Do przerwy na prowadzeniu drużyna Michała Hetela. Bardzo dobre 45 minut w wykonaniu Trójkolorowych 👊🏻
— Śląsknet (@Slasknet) 9 sierpnia 2026
-------------------------------------------------------
⏱️ HT #ŚLĄGKŁ ⚪️ 1:0 🟢
⚠️ LIVE 👉 relacja na naszej stronie pic.twitter.com/YuYW4Pixrr
Skuteczność gospodarzy kluczem do zwycięstwa
Trenerzy dokonali pierwszy roszad już przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu. Michał Hetel postanowił zmienić Szymona Rygla, za którego na boisku zameldował się Dominik Szala, oraz Maksymiliana Krzewińskiego, którego zastąpił Dorian Markowski. Trener Łęcznian nie pozwolił wyjść na drugą połowę meczu pomocnikowi z Uzbekistanu, a w jego miejsce desygnował do gry Bartłomieja Korbeckiego, dając sygnał, że obecny wynik go kompletnie nie satysfakcjonuje.
Drugą połowę lepiej rozpoczął jednak Śląsk, raz po raz skrupulatnie budując swoje ataki. Wrocławianie grali dokładnie i szybko przenosili piłkę na połowię Górników. W 49. minucie kibice zgromadzeni trybunach oklaskiwali groźny strzał Adama Ciućki, którym zmusił Matyska do pokazania swojego kunsztu bramkarskiego i skutecznej interwencji, dzięki czemu goście przegrywali nadal jedną bramką.
Niecałe 30 sekund później ponownie zatrudniony Matysek, który popisał się fantastyczną robinsonadą, przenosząc piłkę nad poprzeczką po uderzeniu z głowy Dominika Szali. W 60. minucie spotkania gospodarze dopięli swego. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska w kierunku dalszego słupka, interweniujący portero przyjezdnych nie zrozumiał się ze swoimi kolegami z defensywy, mijając się z futbolówką. Błąd golkipera Łęcznian wykorzystał z zimną krwią Lamine Coulibaly, który niedawno pojawił się na boisku zmieniając Juniora Nsangou.
64. minuta przyniosła spotkania to czas dobrej akcji w szeregach gości. Wracający za Janaszkiem, Krzysztof Danieleicz faulował tuż przed polem karnym, niezwykle aktywnego w tym spotkaniu pomocnika i został napomniany żółtą kartką. Do piłki ustawionej w okolicach pola karnego podszedł Walski, ale jego uderzenie trafiło prosto w szczelnie ustawiony mur gospodarzy. Drużyna gości próbowała nawiązać równorzędną walkę ze Śląskiem w końcowce spotkania i strzelić bramkę kontaktową do ostatnich minut ale obrońcy tworzący blok defensywny do końca spotkania nie popełnii żadnego błędu.
Rezerwy z cennym zwycięstwem przy Oporowskiej ✊🏻
— Śląsknet (@Slasknet) 9 sierpnia 2026
▶️ Relacja z meczu wkrótce na naszej stronie 📝 pic.twitter.com/AGbeWJ0kO3
Podopieczni Michała Hetela znacznie lepiej prezentowali się na przestrzeni całego spotkania czego wynikiem jest w pełni zasłużone, pierwsze zwycięstwo przed własną publicznością w sezonie 2026/2027.
Śląsk II Wrocław – Górnik Łęczna 2:0 (1:0)
Stangret 24’, Coulibaly 60'
Śląsk II Wrocław: Śliczniak - Żulewski, Muszyński, Rygiel (46’ Szala), Tudruj (78' Krygowski) – Nsangou (57’ Coulibaly), Ciućka, Danielewicz, Krzewiński (46' Markowski) - Stangret (78' Kobelczuk), Kamiński
Górnik Łęczna: Matysek - Kobryń, Jaroszyński, Hołownia, - Quainoo (59' Stadnicki), Akhmedov (46’ Korbecki), Walski, Tkacz, Myszor (59' Rogala) - Antkowiak (59' Novotny), Janaszek (77' Osipiuk)
Żółte kartki: Danielewicz 65', Ciućka 71' Kobelczuk 87' – Quainoo 39’, Myszor 40’, Jaroszyński 87', Osipiuk 88'
Sędzia: Paweł Horożaniecki (Żary)