Bejger: Cieszę się, że wróciłem do zdrowia

23.09.2024 (14:12) | Franciszek Wiatr

fot.: Paweł Kot

Po długim czasie do gry w piłkę powrócił Łukasz Bejger. Zawodnik od razu wyszedł w pierwszym składzie. Co miał do powiedzenia obrońca WKS-u, po porażce z Lechem w Poznaniu?



 

Dawno cię nie było na boisku, wracasz w trudnym momencie. Występ w pierwszym składzie był spowodowany urazem Aleksa Petkowa, czy i tak byś zagrał w pierwszym składzie?

Trudno mi powiedzieć, jak by to wyglądało. Czy byśmy grali dwójką, czy trójką z tyłu, to też nie mam pojęcia, czy bym wyszedł od początku, czy usiadł na ławce. Cieszę się, że wróciłem do zdrowia i dostałem już swoje minuty. Nie wyglądało to tak, jak byśmy chcieli, ale mam nadzieję, że już za tydzień to poprawimy.

Jak byś ocenił swój występ z twojej perspektywy? Czułeś brak rytmu meczowego, czy było w miarę dobrze?

W pierwszej połowie tego nie odczuwałem. W drugiej już tak trochę fizycznie było ciężko, bo po kilku miesiącach mecz i to z takim rywalem jak Lech, więc wiadomo, że było trudno. Starałem się robić swoją robotę, nie wyglądało to źle. Oczywiście jakieś błędy się pojawiły. Szkoda, że nie strzeliliśmy na 1:1, bo mieliśmy tę jedną sytuację, lub nie utrzymaliśmy chociaż tego 0:0, bo była na to szansa.

Czy nie uważasz, że powrót po takim czasie i od razu mecz z tak rozpędzoną drużyną, jaką jest Lech, nie było wrzuceniem ciebie do zbyt głębokiej wody?

Być może to czasami nawet lepiej, ja wolę grać przeciwko drużynom, które chcą grać w piłkę, niż takim fizycznym, wrzucającym co chwilę piłkę od obrońców do napastników i trzeba się z nimi co chwilę bić. Więc to był dobry mecz, żeby wrócić, ale szkoda właśnie, że bez chociaż nawet jednego punktu.

Słodko-gorzki występ. Z jednej strony cieszy, że w ogóle wróciłeś do zdrowia i zagrałeś. Lech jest w bardzo dobrej formie, czy na boisku czułeś to, że są liderem i jedną z silniejszych drużyn w lidze?

To, że jedna z silniejszych, to tak. To się czuje, że Lech cały czas chce naciskać i prowadzić grę. Odczuliśmy to. Szkoda, że nie mogliśmy sobie stworzyć jakoś więcej sytuacji. Może jakoś inaczej byśmy im odpowiedzieli, jakąś sytuacją, jakimś golem. Był to ciężki mecz, ale dla mnie najważniejsze jest to, że udało mi się wrócić do zdrowia.

Nie uważasz, że pod koniec spotkania, kiedy trzeba było gonić wynik, nie zabrakło u Was sportowej złości i większych ataków? Nie mieliście dużo do stracenia.

No tak, mogliśmy więcej takich dłuższych piłek posyłać w pole karne, mieliśmy wysoki zespół w porównaniu do Lecha. Być może właśnie za mało tych zagrań w szesnastkę dostarczaliśmy w ostatnich minutach. Będziemy analizować ten mecz i zobaczymy, jak faktycznie to wyglądało.

 

Rozmawiali Franciszek Wiatr i Szymon Beda.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.