Bergier: Nie wykluczam powrotu do Śląska Wrocław (ROZMOWA)
17.04.2025 (08:00) | Adam Mokrzyckifot.: Paweł Kot
Przed WKS-em kolejne wyzwanie na drodze do utrzymania – bój z GKS-em Katowice. Z tej okazji porozmawialiśmy z bohaterem ostatnich tygodni katowiczan i byłym piłkarzem Trójkolorowych Sebastianem Bergierem. Rywalizacja w Ekstraklasie, powołanie do reprezentacji Polski oraz powrót do Wrocławia – na te i inne kwestie odpowiedział 25-latek.
Mieliśmy przyjemność rozmawiać nieco ponad rok temu i bardzo dużo się zmieniło od tego czasu. Jak byś ocenił miniony rok w twojej karierze?
Zmieniło się to, że awansowaliśmy do Ekstraklasy. To jest duża rzecz w naszym wykonaniu, bo Katowice na to bardzo czekały. Osobiście jest to dla mnie udany rok, bo strzelam gole, co daje mi pewność siebie i satysfakcję.
Patrząc przez pryzmat całej twojej przygody z piłką nożną, jesteś zadowolony z miejsca, w którym obecnie jesteś, czy jednak celowałeś wyżej?
Na pewno celowało się wyżej, kiedy było się młodszym. W pewnym momencie mojej kariery musiałem pokazać się na poziomie I ligi. Dużo zdobywałem bramek pięterko niżej, ale musiałem to przekuć na poziom wyżej. Można powiedzieć, że dokładałem cegiełka po cegiełce. Jestem zadowolony z miejsca, w którym obecnie jestem, ale mierzę wyżej i to nie jest jeszcze moje ostatnio słowo.
W przedsezonowym wywiadzie dla TVP Sport powiedziałeś, że nie dostałeś prawdziwej szansy w Śląsku, choć wielu kibiców twierdzi inaczej. Jak byś ich przekonał do swojej racji?
Zależy jak na to patrzeć. Dostawałem malutkie szanse po kilka, kilkanaście minut. Łącznie ich się uzbierało w Śląsku około 500. Jeśli to jest prawdziwa szansa, to mijamy się z celem. Jak ktoś siedzi w piłce nożnej, to wie, że prawdziwej okazji nigdy nie otrzymałem. W Katowicach również na początku siedziałem na ławce rezerwowych. Stopniowo wprowadzano mnie do wyjściowej jedenastki i potem zaskoczyło. Czasami tak jest, że nie od razu pokażesz się ze swojej najlepszej strony, tylko potrzebujesz na to kilku występów. We Wrocławiu miałem dużą konkurencję i przegrywałem rywalizację. Teraz jestem w GKS-ie i to mnie zadowala.
To twój drugi epizod w Ekstraklasie, ale zdecydowanie inny niż we Wrocławiu. Jak smakuje wywalczenie awansu do elity, będąc jedną z czołowych postaci swojej drużyny?
Jest to dla mnie bardzo fajna rzecz, że osobiście przyczyniłem się do wielkiej rzeczy dla Katowic. Czekaliśmy na to 19 lat. Pokazujemy, że dajemy sobie radę na tym poziomie. Nie jesteśmy typowym beniaminkiem, tylko dodatkiem dla tej ligi. Wiele meczów z naszym udziałem jest ciekawych dla widza.
Jak byś ocenił swoje drugie podejście w najwyższej klasie rozgrywkowej? Dużo się w niej zmieniło pod twoją nieobecność, ciężko było się do niej na nowo wprowadzić?
Ciężko powiedzieć, bo dopiero teraz tak naprawdę jej się uczę i doświadczyłem ją w stu procentach. Na pewno jest przeskok między I ligą a Ekstraklasą. Zawodnicy są lepiej wyszkoleni technicznie i mają lepsze umiejętności. Uważam się za wartościowego zawodnika w tym środowisku.
Jak ważną dla ciebie osobą jest trener Rafał Górak i jak wam się współpracuje?
O trenerze Góraku mogę powiedzieć same dobre rzeczy. To on dał mi szansę, aby zaprezentować swoje umiejętności. Byłem wkurzony, że nie grałem na początku sezonu, wiedząc, że to m.in. ja wywalczyłem ten awans. Sądzę, że z biegiem czasu trener Górak się do mnie przekonał i zobaczył, że daję radę, więc nasza współpraca przebiega bardzo dobrze.
Z kim w szatni GKS-u masz najlepszy kontakt?
Z każdym zawodnikiem mam bardzo dobry kontakt. Z każdym staram się rozmawiać. Nie jest tak, że z kimś mam lepszy lub gorszy kontakt. Trzymam się bliżej z pięcioma, sześcioma osobami może bliżej, ale z każdym staram się utrzymywać bardzo dobre relacje.
Jesteś najskuteczniejszym polskim napastnikiem w lidze w tym sezonie. Myślisz z tyłu głowy o powołaniu do reprezentacji Polski?
Każdy zawodnik marzy o takim przywileju. Muszę cały czas potwierdzać swoją wysoką dyspozycję. Nie mogę się zatrzymać na jednym dobrym sezonie, tylko stale zawieszać sobie wyżej poprzeczkę i może to sprawi, że założę koszulkę z orzełkiem na piersi.
Selekcjoner Michał Probierz lub któryś z jego współpracowników kontaktowali się z tobą?
Nie, ostatnio oglądałem program Liga+ Extra i selekcjoner nie wiedział, kto jest najlepszym polskim strzelcem w lidze, więc nawet nie wiem, czy wie o moim istnieniu.
Twoja umowa z obecnym pracodawcą wygasa 30 czerwca 2025 roku. W kontrakcie jest zawarta opcja jego przedłużenia. Jakie warunki muszą zostać spełnione, abyś został na dłużej w Katowicach i czy klub już się z tobą kontaktował w tej sprawie?
Są prowadzone rozmowy. Mam opcję przedłużenia o rok po rozegraniu odpowiedniej liczby minut. Zobaczymy, czy uda mi się wypełnić ten limit. Na pewno czuję się tutaj bardzo dobrze, co potwierdzają moje statystyki i zobaczymy, co będzie w przyszłości.
Domyślam się, że GKS jest twoim miejscem na ziemi i chyba wyrażasz chęć pozostania w Katowicach.
Czuję się tutaj fantastycznie, mam bardzo dobry kontakt z kibicami i zawodnikami, co mnie bardzo zadowala.
Otrzymałeś zapytania z innych klubów?
Nie mogę zaprzeczyć, że jest zainteresowanie moją osobą. Natomiast na ten moment skupiam się, aby dograć sezon w Katowicach i zobaczyć, co przyniesie przyszłość.
Myślisz o powrocie do Wrocławia?
Nie wykluczam żadnej opcji, wszystkie wchodzą w grę. Po sezonie będę musiał na spokojnie usiąść i wszystko przemyśleć. Jeśli uda się rozegrać odpowiednią liczbę minut, to ktoś będzie musiał mnie wykupić, jeśli będzie chciał mieć mnie u siebie.
Jesienią przez kontuzję nie wystąpiłeś przeciwko Śląskowi, dlatego zakładam, że już nie możesz się doczekać starcia przeciwko swoim byłym kolegom.
No jasne. Myślę, że nie to jest niespodzianka, że na ten mecz czekam po opuszczeniu WKS-u. Wychowałem się we Wrocławiu i jestem bardzo zżyty z tym klubem. Bardzo chciałbym się zmierzyć przeciwko Wojskowym na ich obiekcie.
Trójkolorowi są ostatnio w świetnej formie. Na co i na kogo musicie być przygotowani, aby nie wrócić do domu na tarczy?
Śląsk przeszedł metamorfozę w drugiej rundzie. Pierwsza była bardzo słaba w ich wykonaniu. Zimą zmienił się trener, który wprowadził swoją filozofię gry, przez co teraz wrocławianie grają ofensywnie, bardzo ładnie dla oka i nie boją się pojedynków jeden na jeden. Nowi zawodnicy pokazują się z bardzo dobrej strony i widać, że w zespole jest wielka wiara w cel, jakim jest utrzymanie. Obecnie jest on bliski do zrealizowania. Natomiast my jesteśmy dobrze przygotowani do tego spotkania i będziemy gryźli trawę, aby wywieźć z Wrocławia trzy punkty.
W takim razie, na co wrocławianie muszą zwrócić szczególną uwagę w rywalizacji z wami?
Jesteśmy bardzo dobrze zorganizowani. Nie ma u nas gwiazd, tylko bardzo dobrze ze sobą współpracujący monolit. Każdy wie, co ma zrobić na boisku. Już nie mogę się doczekać tego pojedynku i mam nadzieję, że na stadion przyjdzie jak najwięcej kibiców i będzie to niezapomniane widowisko.
Wierzyłeś w to, że WKS zdoła jeszcze nawiązać walkę o utrzymanie?
Szczerze miałem bardzo małą wiarę, patrząc na to, jaki był los chociażby Ruchu Chorzów. Naprawdę jestem zdumiony postawą Śląska, bo teraz tylko od nich zależy, czy się utrzymają. Kibice również cały czas stoją na wysokości zadania, licznie przychodzą na domowe mecze i jeżdżą za swoim klubem po całej Polsce. To na pewno pomaga. Zobaczymy, jaki będzie rezultat, ale na pewno nie podłożymy się Śląskowi.
Będziesz celebrował ewentualną zdobytą bramkę w stolicy Dolnego Śląska?
Na ten moment powiem, że nie, bo darzę Śląsk wielkim sentymentem. Wewnętrznie na pewno odczuwałbym olbrzymią radość, ale cały czas pamiętam, gdzie stawiałem pierwsze kroki w świecie futbolu i dzięki komu jestem zawodowym piłkarzem.
Podczas niedawnego meczu z Puszczą Niepołomice miałeś z tyłu głowy myśl, że twoje trafienia pomogą nie tylko GieKSie, ale i Śląskowi?
Doszło do mnie to po meczu. Paru kibiców napisało do mnie podziękowaniami. Jest to miła rzecz, że chociaż w takim stopniu mogłem pomóc swoim byłym kolegom. Natomiast mam nadzieję, że w najbliższy weekend również trafię do siatki, jak i w kolejnych spotkaniach.
Zwycięski gol przeciwko Zagłębiu Lubin podczas ostatniego spotkania przy „starej” Bukowej smakował najlepiej w twojej karierze?
Gol na zamknięcie legendarnego stadionu był jednym z wyjątkowych momentów w mojej karierze. Dodatkowo ta bramka dała nam trzy punkty, więc wszystko spięło się piękną klamrą.
Miałeś okazje grać na ikonicznych, lecz starszych obiektach, jak przy ulicy Oporowskiej 62 lub „starej” Bukowej, ale i również nowoczesnych – Tarczyński Arenie i Arenie Katowice. Na jakich stadionach przyjemniej ci się występuje?
Starsze stadiony mają swój urok. Myślę, że jesteśmy na etapie, gdzie w Polsce są naprawdę piękne i nowoczesne obiekty. Wydaje mi się, że każdy zawodnik chce na takich grać. Nie skłamię, jeśli powiem, że wolę większe areny, które są wypełnione do ostatniego krzesełka.
Wrocław czy Katowice – gdzie jest lepsza atmosfera na meczach?
Moim zdaniem pod względem wyjazdów GKS jest w najlepszej czwórce w naszym kraju. Na prawie każdy mecz jeżdżą w komplecie, gdzie by się nie znaleźli. Jeśli chodzi o mecze domowe, to teraz przenieśliśmy się na nowy stadion, osiągamy dobre wyniki i atmosfera jest świetna, doping się niesie. We Wrocławiu również jest bardzo przyjemna atmosfera, kiedy kibice stawią się w dużej liczbie.
Jakie są twoje krótko i długoterminowe cele? Marzysz w przyszłości o zagranicznym transferze?
Krótkoterminowe to dokończyć ten sezon i zdobyć jeszcze kilka bramek, aby pomóc zespołowi zająć jak najwyższe miejsce. Nad długoterminowymi się nie zastanawiałem. Wiadomo, że chciałbym grać jak najwyżej, potwierdzić przez rok, dwa dobrą dyspozycję w Polsce i wyjechać za granicę. Jestem w takim wieku, że mogę to zrobić. Moim marzeniem jest jeszcze zagranie w reprezentacji Polski.