Były gracz Śląska błyszczy w Serie B
05.12.2025 (11:00) | Jan Pindralfot.: Rafał Sawicki
John Yeboah, który w sezonie 2021/2022 występował w zielono-biało-czerwonych barwach, dziś imponuje formą na zapleczu włoskiej ekstraklasy. Jak trafił do Włoch i dlaczego stał się jednym z ulubieńców kibiców?
Historia Johna Yeboaha w Śląsku jest bardzo ciekawa od samego początku, jednym z głównych powodów jego dołączenia do Wojskowych jest Dennis Jastrzembski, który namawiał go do przyjścia. Obaj znali się z gry dla młodzieżowych reprezentacji Niemiec. Dołączył on za darmo z holenderskiego Willem II.
We wrocławskim klubie szybko dał się poznać jako zawodnik o ponadprzeciętnej technice. Swoją pierwszą bramkę zdobył już w 3. kolejce Ekstraklasy w meczu przeciwko Koronie Kielce. Prawdziwy popis swoich umiejętności dał jednak w starciu Pucharu Polski z Lechem Poznań, gdzie Śląsk był skazywany na porażkę. To jego dublet przesądził o sensacyjnym awansie Wojskowych do kolejnej rundy. W rundzie wiosennej Yeboah stał się niemal jednoosobową siłą napędową Śląska. Gdy Trójkolorowi wygrywali, zawsze było to związane z jego trafieniami.
Sezon zakończył z dorobkiem 13 goli (w tym 3 w Pucharze Polski) oraz 2 asyst. Był najlepszym dryblerem Ekstraklasy: wykonał najwięcej prób dryblingu (126) i najwięcej udanych pojedynków (74), osiągając skuteczność na poziomie 59%. Lepszą miał jedynie Erik Exposito (63%). Ponadto, dzięki znakomitej formie strzeleckiej wiosną, został, ex aequo z Marcem Gualem, najskuteczniejszym zawodnikiem ligi w drugiej części sezonu.
Yeboah został również dziesiątym piłkarzem Śląska, który po awansie do Ekstraklasy w 2008 roku zdobył w jednym sezonie co najmniej 10 bramek. Mimo świetnych statystyk nie otrzymał nominacji do oficjalnych nagród Ekstraklasy, jednak w głosowaniu naszej redakcji bezdyskusyjnie wybrano go MVP sezonu Śląska.
Po sezonie jego odejście wydawało się niemal przesądzone. Mimo licznych plotek transferowych, w tym zainteresowania klubów z Ligue 1 oraz LaLigi, Yeboah ostatecznie trafił do Rakowa Częstochowa. Mistrz Polski zapłacił za niego 1,5 mln euro, co do dziś pozostaje drugim najdroższym transferem pomiędzy klubami Ekstraklasy. Wyższą kwotę zapłacono jedynie przy przejściu Bartosza Slisza z Zagłębia Lubin do Legii Warszawa.
John, witaj w drużynie Mistrzów! 😍🔴🔵
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) 6 lipca 2023
✍️ https://t.co/rQT3gnPNYQ#YEBOAH2026 pic.twitter.com/ieWJWtxY3A
Historia Yeboaha w Rakowie nie potoczyła się jednak tak kolorowo, jak we Wrocławiu. Skrzydłowy od początku miał trudności z dostosowaniem się do taktyki Dawida Szwargi, który nie korzystał z klasycznych skrzydłowych, takich jak Yeboah. Miał zastąpić kontuzjowanego Iviego Lópeza i stać się jednym z hitów letniego okienka, ale zamiast tego często irytował kibiców Medalików. Sezon zakończył z przyzwoitymi liczbami - 4 gole i 6 asyst w 44 występach, jednak oczekiwania wobec Ekwadorczyka były zdecydowanie większe.
Najwięcej kontrowersji wzbudziło jednak jego zachowanie po powrocie z Copa América w 2024 roku. Sam zawodnik miał nie być zainteresowany dalszą grą dla Rakowa i jasno dawał sygnały, że oczekuje transferu. Dodatkowo usunął ze swoich mediów społecznościowych wszystkie zdjęcia związane z klubem, co tylko dolało oliwy do ognia. W efekcie został odesłany do czwartoligowych rezerw. Tuż przed planowanym występem przeciwko drugiej drużynie Podbeskidzia Bielsko-Biała rzekomo zgłosił kontuzję, która wykluczyła go z meczu - wielu ekspertów i dziennikarzy otwarcie kwestionowało wiarygodność tego urazu.
Ostatecznie Yeboah dopiął swego. Latem 2024 roku oficjalnie ogłoszono jego transfer do Venezii za około 2,5 mln euro. W momencie ogłoszenia jego nowa drużyna była beniaminkiem Serie A i po trzech kolejkach zajmowała 19. miejsce w tabeli.
Yeboah joins Venezia FC.
— Venezia FC (@VeneziaFC_IT) 30 sierpnia 2024
Welcome, John.https://t.co/k2XL3RjiXU pic.twitter.com/EitxZUcSmN
- Kiedy Yeboah trafiał do Venezii, dla większości kibiców był zawodnikiem praktycznie nieznanym, piłkarzem spoza radaru, pochodzącym z ligi postrzeganej jako egzotyczna i mało prestiżowa. Włoscy fani widzieli w nim jedynie kolejnego budżetowego gracza, na jakiego klub mógł sobie pozwolić w trudnej, wręcz opłakanej sytuacji finansowej - nie oczekiwano od niego zbyt wiele
- Wytłumaczył nam redaktor Venezia FC Banda Polacca - Wojtek Frączyk.
Niemniej jednak jego pierwszy sezon do udanych nie należał, pomimo wysokiej ilości rozegranych minut (1212’) tylko raz zdobył bramkę, w meczu przeciwko Parmie, oraz zaliczył dwie asysty.
- Serie A stawia wysokie wymagania i Yeboah to nie jest pierwszy zawodnik, który się o tym przekonał. Były trener Venezii Di Francesco nie był raczej do niego przekonany. Ekwadorczyk nie dostawał wielu minut, a dodatkowo sama drużyna była ustawiona bardziej defensywnie
- Opowiada nam Wojtek Frączyk.
Pomimo kolejnych plotek transferowych Yeboah pozostał w Venezii na następny sezon, tym razem już w rozgrywkach Serie B. Pod wodzą nowego trenera Ekwadorczyk przeszedł ogromną przemianę i stał się zupełnie innym zawodnikiem niż w poprzednich rozgrywkach. Po 12 meczach ligowych i 2 pucharowych miał na swoim koncie imponujące statystyki — 6 goli i 5 asyst. Jest liderem zespołu nie tylko pod względem bramek i ostatnich podań, ale również w całej klasyfikacji kanadyjskiej.
- Nie była to jednak nagła, przypadkowa eksplozja formy. Jej wzrost było widać z każdą minutą rozegraną jeszcze w Serie A — od początku wydawało się kwestią czasu, że na poziomie Serie B Yeboah zacznie błyszczeć. Zmiana trenera, nowa mentalność zespołu oraz odmienny sposób gry dodatkowo mu w tym pomogły, tworząc warunki, w których mógł zaprezentować pełnię swojego potencjału
- Ponownie odpowiada redaktor Venezia FC Banda Polacca.
Samą sytuację skomentował sam zawodnik w jednym z wywiadów pomeczowych:
- W poprzednim sezonie graliśmy bardziej defensywnie i czekaliśmy na kontry, a teraz w Serie B staramy się dominować, co idealnie pasuje do moich atutów. W tym roku dostaję też więcej minut, dlatego staram się dawać z siebie wszystko, a drużyna bardzo mnie wspiera. Chcę dalej cieszyć się grą i pomagać zespołowi, kiedy tylko jestem na boisku
Dzięki świetnym występom Yeboah zyskał ogromną sympatię kibiców i stał się jednym z ulubieńców weneckiej publiczności. Fani zaczęli nawet nazywać go „Dożą”, co w lokalnym kontekście jest wyjątkowym wyróżnieniem. Na razie kontynuuje sezon w Serie B, jednak jego forma sprawia, że ewentualny powrót do włoskiej elity wydaje się coraz bardziej realny.