Co wiemy po 28. kolejce? (Podsumowanie)

17.04.2024 (20:00) | Jan Feliszek
uploads/images/2024/4/foto30_661d42b951c26 (2)_661f9df306601.jpg

fot.: Rafał Sawicki

W 28. kolejce Śląsk Wrocław przegrał z Górnikiem Zabrze (0:2). Co wiemy po tej serii gier, patrząc z punktu widzenia wrocławian?



 

STYL GRY

Nie po raz pierwszy w tej rundzie Śląsk dobrze wszedł w spotkanie, ale bez efektu bramkowego. Najlepszą sytuację do strzelenia gola niewątpliwie miał Łukasz Bejger, ale z najbliższej odległości nie trafił nawet w światło bramki. W dalszej części pierwszej połowy było już tylko gorzej. Na skrzydle szalał Lawrence Ennali, ale to Kamil Lukoszek pokonał Rafała Leszczyńskiego w 40. minucie meczu. Zabrzanie skrzętnie skorzystali z wrzutu z autu niedaleko pola bramkowego przyjezdnych i piękną zespołową akcją rozklepali ich defensywę. Druga połowa to optyczna przewaga gości. Z czasem doszły też do tego groźne sytuacje, ale wrocławianie niezmiennie razili nieskutecznością. Gdy wydawało się, że bramka wyrównująca to tylko kwestia czasu, to znów dał o sobie znać duet Ennali-Lukoszek. Po ogromnym błędzie defensywy Trójkolorowych ten pierwszy dopadł do piłki, przebiegł z nią pół boiska i wysunął ją jak na tacy do Lukoszka, który definitywnie pogrzebał nadzieje na punkty dla podopiecznych Jacka Magiery. Ponownie w oczy rzuca się styl gry i rażąca nieskuteczność.


DEFENSYWA I OFENSYWA

Trener Magiera znów postawił na grę z trójką środkowych obrońców i na dwóch wahadłowych. Choć z początku meczu wiele wskazywało na to, że ta formacja może być skutecznym rozwiązaniem, to z biegiem czasu okazywała się przestrzelonym pomysłem. Nawet do tego stopnia, że w drugiej połowie trzeba było wrócić do ustawienia z czwórką defensorów. Rzadko zdarzały się w tym sezonie mecze, po których jedyną osobą do pochwalenia za grę w bloku obronnym był tylko Rafał Leszczyński. Spadek formy Łukasz Bejgera, słabszy występ duetu bułgarskich stoperów, nieudany mecz w wykonaniu bocznych obrońców i wahadłowych. Dłużej na ten temat rozmawialiśmy w naszym poniedziałkowym podcaście.



Brak kreatywności. To kolejny aspekt, który był tematem naszych rozmów w poniedziałkowy wieczór i wydaje mi się, że właśnie tego brakuje wrocławskiej ofensywie. Patryk Klimala nie wykorzystał idealnej okazji, jaką była absencja Erika Exposito w Zabrzu. Matias Nahuel Leiva walczył, ale nie oglądaliśmy optymalnej dyspozycji hiszpańskiego skrzydłowego. W środku pola niezmiennie na wyróżnienie zasługuje Peter Pokorny, dobrą zmianę dał Petr Schwarz. Po jego wejściu gra WKS-u się ożywiła. Wszyscy się chyba zgodzą, że w takim stylu nie można było wywieźć trzech punktów z Zabrza.


BEZ NAHUELA DO STOLICY

Już w niedziele Śląsk zawita do stolicy, gdzie zmierzy się z Legią. Największym bólem głowy Jacka Magiery przed tym spotkaniem może być absencja Matiasa Nahuela Leivy, który w Zabrzu obejrzał swoją czwartą żółtą kartkę w tym sezonie. Hiszpan niewątpliwe jest najlepszym zawodnikiem w szeregach wrocławian w rundzie wiosennej. Ostatnia sytuacja, w której trzeba było sobie radzić bez jego osoby, to okres zawieszenia za czerwoną kartkę w meczu przeciwko Cracovii. Wrocławianie rozegrali wtedy cztery mecze i żadnego z nich nie przegrali (dwa remisy, dwa zwycięstwa). Pozostaje więc wierzyć, że uda się ponownie znaleźć rozwiązanie na grę bez Nahuela.



 

ŻÓŁWIE TEMPO

Śląsk Wrocław miał okazję, do tego, by wrócić na fotel lidera, ponieważ Jegiellonia Białystok przegrała z Cracovią  (1:3). W meczu zespołów z pierwszej szóstki Raków Częstochowa podzielił się punktami z Legią Warszawa (1:1). Największą sensację sprawili zawodnicy Puszczy Niepołomice, którzy pokonali Lech Poznań (2:1). Dzięki tym wynikom do gry o europejskie puchary, a kto wie może i mistrzostwo Polski dołączył Górnik Zabrze. Sześć kolejek do zakończenia rozgrywek, możemy być świadkami jednego z ciekawszych finiszów od lat.

 

ZOBACZ też: Wyniki finansowe Śląska Wrocław za rok 2023

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.