Co wiemy po 28. kolejce? (Podsumowanie)
fot.: Rafał Sawicki
W 28. kolejce Śląsk Wrocław przegrał z Górnikiem Zabrze (0:2). Co wiemy po tej serii gier, patrząc z punktu widzenia wrocławian?
STYL GRY
Nie po raz pierwszy w tej rundzie Śląsk dobrze wszedł w spotkanie, ale bez efektu bramkowego. Najlepszą sytuację do strzelenia gola niewątpliwie miał Łukasz Bejger, ale z najbliższej odległości nie trafił nawet w światło bramki. W dalszej części pierwszej połowy było już tylko gorzej. Na skrzydle szalał Lawrence Ennali, ale to Kamil Lukoszek pokonał Rafała Leszczyńskiego w 40. minucie meczu. Zabrzanie skrzętnie skorzystali z wrzutu z autu niedaleko pola bramkowego przyjezdnych i piękną zespołową akcją rozklepali ich defensywę. Druga połowa to optyczna przewaga gości. Z czasem doszły też do tego groźne sytuacje, ale wrocławianie niezmiennie razili nieskutecznością. Gdy wydawało się, że bramka wyrównująca to tylko kwestia czasu, to znów dał o sobie znać duet Ennali-Lukoszek. Po ogromnym błędzie defensywy Trójkolorowych ten pierwszy dopadł do piłki, przebiegł z nią pół boiska i wysunął ją jak na tacy do Lukoszka, który definitywnie pogrzebał nadzieje na punkty dla podopiecznych Jacka Magiery. Ponownie w oczy rzuca się styl gry i rażąca nieskuteczność.
DEFENSYWA I OFENSYWA
Trener Magiera znów postawił na grę z trójką środkowych obrońców i na dwóch wahadłowych. Choć z początku meczu wiele wskazywało na to, że ta formacja może być skutecznym rozwiązaniem, to z biegiem czasu okazywała się przestrzelonym pomysłem. Nawet do tego stopnia, że w drugiej połowie trzeba było wrócić do ustawienia z czwórką defensorów. Rzadko zdarzały się w tym sezonie mecze, po których jedyną osobą do pochwalenia za grę w bloku obronnym był tylko Rafał Leszczyński. Spadek formy Łukasz Bejgera, słabszy występ duetu bułgarskich stoperów, nieudany mecz w wykonaniu bocznych obrońców i wahadłowych. Dłużej na ten temat rozmawialiśmy w naszym poniedziałkowym podcaście.
Brak kreatywności. To kolejny aspekt, który był tematem naszych rozmów w poniedziałkowy wieczór i wydaje mi się, że właśnie tego brakuje wrocławskiej ofensywie. Patryk Klimala nie wykorzystał idealnej okazji, jaką była absencja Erika Exposito w Zabrzu. Matias Nahuel Leiva walczył, ale nie oglądaliśmy optymalnej dyspozycji hiszpańskiego skrzydłowego. W środku pola niezmiennie na wyróżnienie zasługuje Peter Pokorny, dobrą zmianę dał Petr Schwarz. Po jego wejściu gra WKS-u się ożywiła. Wszyscy się chyba zgodzą, że w takim stylu nie można było wywieźć trzech punktów z Zabrza.
BEZ NAHUELA DO STOLICY
Już w niedziele Śląsk zawita do stolicy, gdzie zmierzy się z Legią. Największym bólem głowy Jacka Magiery przed tym spotkaniem może być absencja Matiasa Nahuela Leivy, który w Zabrzu obejrzał swoją czwartą żółtą kartkę w tym sezonie. Hiszpan niewątpliwe jest najlepszym zawodnikiem w szeregach wrocławian w rundzie wiosennej. Ostatnia sytuacja, w której trzeba było sobie radzić bez jego osoby, to okres zawieszenia za czerwoną kartkę w meczu przeciwko Cracovii. Wrocławianie rozegrali wtedy cztery mecze i żadnego z nich nie przegrali (dwa remisy, dwa zwycięstwa). Pozostaje więc wierzyć, że uda się ponownie znaleźć rozwiązanie na grę bez Nahuela.
_661f8a81a1a91.jpg)
ŻÓŁWIE TEMPO
Śląsk Wrocław miał okazję, do tego, by wrócić na fotel lidera, ponieważ Jegiellonia Białystok przegrała z Cracovią (1:3). W meczu zespołów z pierwszej szóstki Raków Częstochowa podzielił się punktami z Legią Warszawa (1:1). Największą sensację sprawili zawodnicy Puszczy Niepołomice, którzy pokonali Lech Poznań (2:1). Dzięki tym wynikom do gry o europejskie puchary, a kto wie może i mistrzostwo Polski dołączył Górnik Zabrze. Sześć kolejek do zakończenia rozgrywek, możemy być świadkami jednego z ciekawszych finiszów od lat.
I znów odliczamy do piątku pic.twitter.com/4563KNvM1W
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 15, 2024
