Czerwień dla Banaszaka zasłużona? ''Bierze na siebie duże ryzyko''
19.08.2025 (09:00) | Marcin Sapuńfot.: Mateusz Porzucek/TVP Sport
W meczu z Odrą Opole czerwonym kartonikiem ukarany został Przemysław Banaszak. Na gorąco sytuacja wydawała się lekko kontrowersyjna, a jak po czasie komentuje ją dla nas ekspert sędziowski? Czy wrocławianie będą próbowali się odwołać od decyzji arbitra?
Niedzielny mecz z Odrą Opole niezbyt poszedł po myśli kibiców Śląska. Wrocławianie nie dźwignęli roli faworyta i zremisowali 1:1, choć gdyby nie gol Damiana Warchoła w ostatniej akcji spotkania, podopieczni Ante Simundzy wracaliby do domu bez nawet jednego punktu. Strata punktów to jednak nie jedyny ubytek Trójkolorowych. Po ponad godzinie gry z boiska wyleciał Przemysław Banaszak, ukarany czerwoną kartką za faul na Jiri Pirochu. Jak do tego doszło?
Była 66. minuta na zegarze, gdy Śląsk wykonywał rzut rożny. Po dośrodkowaniu Piotra Samca-Talara, a później jeszcze główkowaniu Jorge Yriarte, do próby przewrotki zebrał się Przemysław Banaszak, ale zamiast w piłkę, trafił w głowę zawodnika Odry. Czech mocno odczuł starcie z napastnikiem WKS-u, gdyż polała się krew i musiał on skorzystać z pomocy medycznej. Sędzia Mateusz Piszczelok bez większej chwili namysłu wyciągnął z kieszeni czerwony kartonik i wskazał go w kierunku gracza wrocławian.
Żółta czy czerwona?
— Szymon Beda (@szymon_beda) August 17, 2025
Słucham państwa.
@Norbert87Ck pic.twitter.com/zJktFcfHoD
Na pierwszy rzut oka decyzja arbitra mogła wydawać się trochę niezrozumiała, gdyż nie było to celowe kopnięcie Banaszaka. Jednak zdaniem Łukasza Rogowskiego, nie ma to większego znaczenia, gdyż jest to poważny faul, który zasługuje na taką, a nie inną reakcję.
- Czerwień musi być. Jest to poważny, rażący faul, który zagraża bezpieczeństwu. Oczywiście Przemysław Banaszak nie chciał, ale grając z tak uniesioną nogą, bierze na siebie ryzyko
- mówi nam znany na portalu X, "Zawód sędzia".
Po końcowym gwizdku pytany o całą sytuację był trener wrocławian, Ante Simundza, ale nie chciał on za bardzo zabierać głosu na temat wykluczenia swojego zawodnika. - To nie jest moją rolą, by oceniać pracę sędziów. Sędzia pokazał czerwoną kartkę i musimy to zaakceptować, tego już nie zmienimy - powiedział Słoweniec. W poniedziałek zapytaliśmy też w klubie, czy Śląsk będzie próbować odwołać się od czerwonej kartki. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że procedura ta raczej nie jest brana pod uwagę. Tym samym 28-latka zabraknie w spotkaniach z Chrobrym Głogów (20.08) i Wisłą Kraków (24.08).
Niedzielny przypadek z Opola nie jest też pierwszym w tym sezonie, gdy Trójkolorowi kończą mecz w dziesiątkę. W Rzeszowie przedwcześnie mecz zakończył Marko Dijaković, który sfaulował rywala, wychodzącego na czystą pozycję.