Dankowski: Wierzyłem, że Śląsk Wrocław się po mnie zgłosi (WYWIAD)

16.07.2025 (18:00) | Adam Mokrzycki

fot.: Mateusz Porzucek

Na inaugurację I ligi do Wrocławia zawita dobrze znany kibicom WKS-u Kamil Dankowski. Z tej okazji porozmawialiśmy z nowym zawodnikiem Wieczystej Kraków. Kulisy rozstania z ŁKS-em Łódź, dlaczego nie trafił do Ekstraklasy i Śląska oraz wiele innych ciekawych wątków – zapraszamy.



 

Jak twoje zdrowie? Omijają cię kontuzje?

Tak, omijają. Ostatnie trzy sezony rozegrałem pełne, więc mam nadzieję, że urazy będą mnie jak najdłużej omijać. Miałem dwie ciężkie kontuzje i liczę, że na tym poprzestanę.

Co prawda, ŁKS Łódź zakończył rozgrywki w środku stawki, ale za to ty pod kątem indywidualnym możesz zaliczyć miniony sezon do udanych. Spędziłeś w Łodzi pięć lat i byłeś ważnym ogniwem zespołu. Dlaczego twój kontrakt nie został przedłużony?

Nie mogliśmy się dogadać. Dyrektor miał inną wizję, więc podaliśmy sobie ręce. Byłem długo w Łodzi, więc teraz może czas na spróbowanie czegoś nowego. Oczywiście, chciałem tam zostać, bo dobrze się czułem, ale finalnie nie doszliśmy do porozumienia.

Co dokładnie było kością niezgody?

Oprócz innej wizji dyrektora w grę wchodziły również finanse.

Czułeś rozczarowanie, że twoja przygoda w ŁKS-ie dobiegła końcowi? W końcu tam też się tworzy ciekawy projekt.

Nie, nie czuję rozczarowania. Na początku było mi zwyczajnie smutno, bo przez pięć lat byłem ważnym zawodnikiem na boisku i w szatni. Dobrze się tam czułem. W ŁKS-ie było wszystko, żeby być w Ekstraklasie – stadion, kibice, infrastruktura. Kiedy trwały rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu, wiedziałem, że raczej tam nie zostanę i trzeba poczynić krok w inną stronę, powiedziałbym, że do dalszego rozwoju.

Nie mogę nie zapytać, czy nie miałeś ofert z ekstraklasowych klubów i przede wszystkim, czy Śląsk chciał cię sprowadzić.

Miałem oferty z dwóch klubów Ekstraklasy.

Jakie to były zespoły?

Rozmawiałem z Arką Gdynia. Mam swoje lata i na tyle się szanuję oraz swoje umiejętności, dlatego nie mogłem się zgodzić na przedstawione mi warunki. Szczególnie że wiem, ile zarabiają piłkarze w Ekstraklasie.

Natomiast ze Śląska nie miałem żadnych ofert czy zapytań. Szkoda, bo myślałem, że takowe się pojawią. Pisało do mnie dużo kibiców z Wrocławia, że chętnie by mnie tutaj ponownie widzieli, ale ostatecznie tak się nie stało.

Gdyby taka propozycja ze strony klubu ze stolicy Dolnego Śląska wypłynęła, to byś ją zaakceptował bez większego wahania?

Na pewno tak. Wierzyłem, że wrócę do Wrocławia. Też przez to dłużej czekałem z wyborem klubu, ale koniec końców odezwała się Wieczysta. To był czas, kiedy było blisko do rozpoczęcia okresu przygotowawczego, więc nie chciałem zbyt długo zwlekać. Słyszałem, że w Śląsku mają bocznych obrońców, dlatego domyśliłem się, że raczej już nikt do mnie nie zadzwoni.

Co w głównej mierze zdecydowało o przenosinach do Krakowa?

Spodobał mi się projekt. Są tutaj bardzo jakościowi zawodnicy, a nawet wielkie nazwiska, jak Michał Pazdan czy Jacek Góralski, którzy grali w renomowanych klubach i reprezentacji Polski. Fajnie jest dzielić szatnię z takimi osobistościami. Chcemy powalczyć o awans do Ekstraklasy.

Byli reprezentanci Polski mogą być dla ciebie mentorami?

Byłem już z zawodnikami z mocnymi nazwiskami w szatni. W Śląsku był to Sebastian Mila, w ŁKS-ie też paru się podobnych przewinęło. Jestem już doświadczonym graczem, ale nie zamykam się na czyjeś wskazówki.

Jesteś już w nowym klubie prawie miesiąc. Jakie były twoje oczekiwania co do nowego pracodawcy i jak ocenisz swój proces aklimatyzacji? Z kimś w drużynie masz już bliższy kontakt?

Jestem otwartym człowiekiem, więc nie miałem problemu z aklimatyzacją. Z niektórymi piłkarzami już się znałem. Z Michałem Trąbką graliśmy razem w Łodzi. Jest moim bardzo dobrym kolegą i bardzo mi pomógł po przenosinach w nowe miejsce. 

A czego oczekuje od ciebie Wieczysta?

Na prawą stronę defensywny przyszedł teraz Karol Fila i to on będzie moim głównym konkurentem. Klub na pewno oczekuje ode mnie dobrej gry i liczb. Swoim dobrym dośrodkowaniem mogę pomóc pod bramką rywala. Muszę też być pewny w defensywie, w końcu jestem doświadczonym zawodnikiem. Obie strony o tym wiedzą i oczekiwania są duże.

Nie obawiasz się rywalizacji z Filą?

Karol jest po podobnych przejściach z kontuzjami, co ja. Nie zwracam uwagi, że grał mało przez ostatnie sezony. Ja znam swoją wartość i wiem, że jestem jednym z lepszych prawych defensorów w lidze. Zrobię wszystko, aby być od niego lepszym i dzięki temu jak najczęściej pojawiać się na murawie.

Otrzymałeś wytyczne co do stałych fragmentów gry? Nie jest tajemnicą, że dysponujesz bardzo dobrym uderzeniem ze stojącej piłki.

Myślę, że jak będą takie sytuacje, to na pewno podejdę do rzutu wolnego. W jednym ze sparingów była okazja, ale ostatecznie strzał na bramkę oddał Trąbka.

Jak oceniasz szansę swojej drużyny w debiutanckim sezonie I lidze?

Patrząc na nazwiska, to mamy jeden z lepszych zespołów w I lidze, więc oczekiwania są na pewno spore. W każdym klubie, w jakim gram, celuję w najwyższe lokaty, tak samo myślą moi partnerzy. Będziemy walczyć o awans.

Mówicie w szatni otwarcie o awansie?

Nie prowadzimy większych rozmów na ten temat, ale każdy, kto jest w tym klubie, zdaje sobie sprawę, czego się od nas oczekuje. Nie kalkulujemy, że chcemy się utrzymać. Musimy dowozić dobre wyniki, aby podtrzymać serię awansów.

Jakie są twoje indywidualne cele na najbliższe rozgrywki?

We wcześniejszym sezonie miałem cel zdobyć dwie bramki i zaliczyć osiem asyst. Ostatecznie mój bilans to jeden gol i sześć ostatnich podań. Cieszyłem się, że miałem najwięcej asyst w drużynie. To pokazuje, że obrońca również może być aktywny w ofensywie. Teraz znów zakładam sobie cel liczbowy, którego nie udało mi się osiągnąć w poprzednim roku. Chcę w ten sposób pomóc zespołowi.

Nie przeszkadza wam to, że w rundzie jesiennej będziecie rozgrywać domowe mecze poza Krakowem?

Na pewno byłoby dla nas lepiej rozgrywać je w Krakowie, chociażby ze względu na odległość, natomiast zbytnio się na tym nie skupiamy. Trzeba jechać do Sosnowca i tam zrobić swoje.

Jakie emocje będą ci towarzyszyć w rywalizacjach z WKS-em? Domyślam się, że serce na pewno ci mocniej zabije.

Zawsze bije mocno. Tym bardziej że podczas wcześniejszych rywalizacji wrocławscy fani skandowali moje imię i nazwisko. To nie zdarza się zbyt często. Jest to wzruszające i będę o tym pamiętał do końca swojej kariery. Teraz emocje będą mniejsze niż przy pierwszych takich potyczkach. Pamiętam, że pierwsze minuty zawsze miałem bardzo ciężkie przeciwko Śląskowi, ale później już się rozkręcałem. Teraz jestem w Wieczystej i przyjadę do Wrocławia po trzy punkty.

Cieszysz się, że mecz z Trójkolorowymi już w 1. kolejce, czy wolałbyś jednak rywalizować z dawnymi kolegami nieco później?

Cieszę się, bo jest to fajne spotkanie na start sezonu.

Jakie jest twoje zdanie na temat spadku Śląska z Ekstraklasy? Uważasz, że stać go na szybki powrót do elity?

Wiadomo, że nie jest to takie proste, co pokazuje przykład Wisły Kraków. Można grać dobrze w piłkę, ale na finiszu czegoś brakuje. Aczkolwiek bardzo życzę Śląskowi awansu. Zobaczymy, co sezon pokaże. Dużo się zmieniło we Wrocławiu, przyszło wielu piłkarzy, ale jeszcze więcej odeszło. Czy są to zmiany na plus? To się okaże.

Co byś poradził wrocławskim piłkarzom jako doświadczony gracz na pierwszoligowych boiskach, który wywalczył awans do Ekstraklasy?

Myślę, że ważna jest ciągłość. Czasami trzeba mieć trochę szczęścia, ale na nie też trzeba zapracować. Należy zachować chłodną głowę bez pompowania balonika. Kiedy zrobiliśmy awans z ŁKS-em, skupialiśmy się na każdym kolejnym rywalu. W drużynie panowała wtedy świetna atmosfera i to wszystko się idealnie zgrało w czasie.

Czego podopieczni trenera Ante Simundzy muszą się najbardziej obawiać w pojedynku z wami, a czego to wy musicie się przestrzegać?

Nie mogę wszystkiego powiedzieć (śmiech). Na pewno WKS będzie chciał nas zdominować przed własną publicznością. Myślę, że mocno na nas ruszy, na co musimy być przygotowani. Chcemy pokazać swoje atuty, a to będzie kluczowe w tym starciu.

Na sam koniec mam dla ciebie luźne pytanie – prosto od redaktora naczelnego Śląsknetu Krzysztofa Banasika. Pamiętasz rywalizacje z Unią Bardo, kiedy występowałeś jeszcze w Nysie Kłodzko? (śmiech)

(śmiech) Oczywiście, że pamiętam. Ile lat temu to już było? Trzeba się cofnąć o około 15 lat, bo wyjeżdżałem z Kłodzka do Wrocławia w wieku 13 lat.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.